Motto: Miała być demokracja a tu każdy ma własne zdanie Lech Wałęsa
sobota, 21 lutego 2009
Bankructwo Unii Europejskiej czyli o nowożytnym kolonializmie

 

Wydawało się, tak nam przynajmniej od dwudziestu lat wbijano do głowy, że UE to jedna wielka rodzina. Że dzięki wejściu do UE uzyskamy bezpieczeństwo, że nasza gospodarką włączona w europejski krwioobieg będzie gwarantowała nam rozwój i dobrobyt.

Tymczasem nastał kryzys i naocznie widac jak UE radzi sobie z kurczeniem się gospodarek krajowych. Ano zupełnie sobie nie radzi. Nikt nie jest zainteresowany pomocą bankrutującym krajom na wschód od Polski, warto pamiętać: także pełnoprawnym członkom Unii Europejskiej. Okazuje się, że w dobie kryzysu patrzy się tylko pod kątem interesu gospodarki swojego kraju. Nadpobudliwy prezydent Frezydent ( flagowy przykład ADHD) chce wspomagać swoją gospodarkę ale tak aby nie korzystali z niej pracownicy zagranicznych ekspozytur francuskich firm. Niemcy na kolejne dwa lata zamykają swój rynek pracy. Przykłady narodowych egoizmów wielkich z UE można mnożyć. Można postawić tezę, że rozszerzenie Unii jest chwalebne wtedy kiedy wiąże się to z pozyskiwaniem nowych rynków , możliwością przejmowania ważnych struktur gospodarczych, banków , mediów itp. Oczywiście w czasie tego nowożytnego aktu kolonializmu mówi się tubylcom o wspólnym europejskim domu i innego tego typu popierdółki, które nie mają żadnego znaczenia gdy kończy się koniunktura. Wtedy okazuje się, że każdy liczy tylko na siebie a te kraje które uważały, że złapały Pana Boga za nogi znajdują się w dramatycznej sutyacji bo bez instrumentów ( banki, media) pozawalających na obronę przed gospodarczą ruiną.

środa, 09 lipca 2008
"Przekazy dnia" propaganda totalna i szkodzenie państwu

           Warto zapoznać się z dzisiejszym artykułem Dziennika. Dziennikarze udowadniają w nim, że z kancelarii premiera rządu RP wychodzą instrukcje propagandowe dla posłów Platformy Obywatelskiej. Dziennikarze zdobyli ok 20 takich instrukcji z okresu ok. 2 miesięcy. Tekst jest interesujący bo pokazuje ważne źródło propagandy ostatnich miesięcy. Kilkudziesięciu polityków mówiących to samo do bezkrytycznych mediów stanowi potężny oręż w dyskredytowaniu niepodporządkowanych PO instytucji. "Przekazy dnia" bardzo wiele mówią o jakości fachowców je tworzących. Prawa do działań informacyjnych oczywiście nie można rządowi odmówić.

 Polityka informacyjna ważnych urzędów to nic odkrywczego. Obowiązują pewne sztywne zasady wśród których zasadami naczelnymi są klasa i rzetelna informacja. Jednak zastępowanie informacji propagandowymi, agresywnymi tezami to już zupełnie co innego."Przekazy dnia" pokazuję głębsze dno pod płotowego PiaRu Tuska. Najzabawniejsze jest to, że specjaliści Tuska wcale nie zajmują się przekazywaniem informacjio  efektach pracy rządu. Nie, oni zajmują się szczuciem mediów na swoich oponentów. Podstawową metodą jest nagłaśnianie tez artykułów prasowych. Rewelacje mediów wcale nie muszą być rzetelne, wystarczy że ich ostrze będzie skierowane przeciwko PiSowi. Pojawienie się takiego "rodzynka" (:)) uruchamia piarowską machinę : tezy artykułu pojawiają się w Przekazie dnia by po chwili stać się amunicją w antypisowskiej kanonadzie. Zaiste genialny instrument . Nie trzeba tworzyć informacji bo dzięki sympatii mediów można już prawie rok koncentrować się na flekowaniu opozycji.

Ci , którzy pamiętają jazgot PO i mediów w sprawie świętości Balcerowicza i zakaz jego krytykowania jako prezesa NBP mogą  swoją pamięć skonfrontować z tezami Przekazów dotyczącymi Skrzypka. Z lektury wynikają dwa wnioski. Pierwszy jest oczywisty: krytykować wolno tylko prezesa NBP nielubianego przez Platformę Obywatelską. Drugi wniosek jest dalej idący ale pozostający w bezpośrednim związku z pierwszym. Z powodu nadprzyrodzonej mocy Donalda Tuska szkodzącą Złotówce , Gospodarce, Polsce itd. krytyka Balcerowicza  (prezesa NBP) jest całkowicie nieszkodliwa gdy dotyczy Skrzypka (prezesa NBP).

Szkoda, że Dziennik nie pociągnął sprawy do samego końca. To co jest najważniejsze w tej sprawie, poza samym faktem ujawnienia "Przekazów dnia", to fakt, że kancelaria Premiera prowadzi działania dyskredytujące legalne organy państwa. Już bez "przekazów" zachowanie Tuska jest co najmniej dyskusyjne. Tusk idący na spotkanie z prezydentem jakoś nie może sobie odmówić połajanki w mediach wobec prezydenta, z którym za moment ma się spotkać. Ciekawe, czy przyjdzie czas na refleksję w mediach, że takie zachowanie Tuska burzy kulturę polityczną w Polsce. Organizowanie nagonki na prezydenta, wykorzystywanie mediów żeby podważać jego wiarygodność to według mnie działanie wbrew interesom państwa. A niezależnie od wszystkiego to także dowód małości Tuska.

Kto wie czy nie jest wręcz niekonstytucyjne. W końcu w konstytucji jest zawarta zasada współpracy rządu i prezydenta. Wydaje się, że kancelaria  Premiera nie ma też prawa dyskredytować, wręcz szkalować opisanymi wyżej metodami  pozostających w opozycji partii politycznych.


Ciekawe też jak zareagują dziennikarze, bo z artykułu Dziennika wynika, że  zostali  oni potraktowani przez rząd jak tzw. "pożyteczni idioci" . 

poniedziałek, 24 marca 2008
Historia rodziny Tusków i moja misja Czerwonego Krzyża

W świątecznej Gazecie Wyborczej - Trójmiasto , pojawił się wywiad z matką Donalda Tuska. Wywiad ciekawy i odsłaniający wiele nieznanych szerokiej opinii faktów z życia rodziny Tusków. Szczerze mówiąc, czytając wywiad, nie mogłem oprzec się wrażeniu, że jego głównym celem jest rozminowanie tematu niemieckich korzeni Tuska. Na miano newsa zasługuje informacja, że oprócz znanej już historii z Dziadkiem z Wermachtu, był też dziadek budujący jako robotnik przymusowy Wilczy Szaniec. W świetle okazywanej w tekście wylewności w opowiadaniu o wojennych losach Tusków, dziwna wydaje mi się reakcja Tuska z okresu kampanii prezydenckiej, że „ w naszej rodzinie nic się o tych sprawach nie mówiło" . Jak dziś pamiętam reportaż z jednego dnia kampanii Donalda Tuska , gdy ten uderzając nerwowo ( teatralnie?) w oparcie fotela w samochodzie mówi pod adresem swojej kuzynki Sylwi Pietrzykowskiej „ dlaczego ona mi nie powiedziała skoro wiedziała o tej historii". Okazało się, że kandydat na prezydenta, historyk z wykształcenia, wydawca albumów o Gdańsku nie wiedział nic o historii swojej rodziny. Dzisiaj, przy okazji tego wywiadu dowiadujemy się więcej o niemieckich korzeniach Tusków. Dowiadujemy się , że część rodziny ( siostra dziadka wraz z trójką dzieci ) utonęła na statku "Wilhelm Gustloff" , na którym niemieccy cywile starali się ewakuować do Niemiec. Dowiadujemy się też, że Adolf Hitler w akcie humanitaryzmu i swojej wrodzonej dobroci odwiedzał w szpitalu francuskich, angielskich i polskich robotników przymusowych, którzy ulegli wypadkowi przy budowie Wilczego Szańca. Sądzę, celem tego fragmentu wywiadu było pomniejszenie „aktu poklepania po ramieniu ( policzku? wg Barbary Szczepuły) dziadka dzisiejszego premiera przez Adolfa Hitlera" a wyszło tak jak wyszło.

Dokonując tego wpisu chciałbym poczynić kilka ważnych zastrzeżeń.

Celem wpisu nie jest dyskredytowanie Tuska ze względu na takie czy inne losy jego rodziny. Oceniajmy człowieka, jego poglądy i dokonania. Niemniej jednak w demokracji ważne jest też to skąd kto się wywodzi, jakie ma korzenie i co go kształtowało. Wiadomo , że Polskie Siły Zbrojne w prawie 40 % składały się z dezerterów z armii niemieckiej ( na 228 tys. żołnierzy dezerterów było 89 600 ). Tak więc fakt powołania dziadka Tuska do Wermachtu ma drugorzędne znaczenie wobec ewentualnej próby ukrycia tego faktu przed opinią publiczną. Uważam, że wyborcy mają prawo wiedzieć o historii Tusków tak samo jak należy im się wiedza o rodzinie Cimoszewiczów czy Borowskich ( dawniej Berman) , Kwaśniewskich ( Stoltzmanów) czy Michników ( Szechterów). I chociaz takie zestawienie nazwisk może być dla Tuska niemiłe to jednak fakt uczestniczenia w polityce to wymusza. Niestety, jest to wiedza spóźniona przynajmniej o kilkanaście lat. Historia nie rozpoczęła się 1988 roku umową Okrągłego Stołu a dużo wcześniej. Wiodący dziennikarze i politycy zdają się o tym uporczywie zapominać. Wiedza ta jest tym bardziej potrzebna, że odnoszę nieprzeparte wrażenie, że dostęp do niej jest nam dawkowany jeżeli wręcz nie mamy do czynienia z manipulacją.

I jeszcze sprawa kontekstu politycznego. Polacy a zwłaszcza ta ich część która znajduje się w opozycji jest, i chyba ma do tego prawo, uwrażliwona na rozkładanie akcentów w polityce zagranicznej. Polityka Tuska w tym wymierze co prawda dopiero się kształtuje ale już pewne jej elementy mogą budzić zaniepokojenie. Prężenie muskułów wobec USA, odmienianie słowa „twardy" przez wszystkie możliwe przypadki jakoś dziwnie razi w konfrontacji z proniemiecką i prorosyjską polityką miłości , consensusu i spijania miodku z dziubków.

Doskonale wiem , że emocje i deklaracje polityków w ogniu kampanii wyborczej należy brać w pewien cudzysłów. Wiem, że nie je się obiadu takiej temperaturze w jakiej się go gotuje. Jednak polityka zagraniczna obecnego rządu jawi się jako co najmniej niekonsekwentna i niespójna . Poniżej zamieszczam dwie typowe dla Tuska i PO wypowiedzi w sprawie Niemiec wypowiedzianych przez obecnego premiera w czasach gdy był jeszcze w głębokiej opozycji i proszę o skonfrontowanie ich z dzisiejszą rzeczywistością:

cytat z Onetu (2005):
"Chciałbym także, aby przy okazji tej uchwały Polacy głośno powiedzieli, że czas pokuty za takie winy, jakie były udziałem Niemiec w czasie II wojny światowej nigdy się nie kończy" ,

...w Gdańsku urodzony, z dziada pradziada mieszkający" i dlatego wyczulony na problematykę polsko-niemiecką, bardzo wyraźnie odczuwa, że "Niemcy chcą wyzbyć się historii, że dzisiaj Niemcy niezależnie od tego, jaką partię polityczną reprezentują chcieliby w dużej mierze napisać jednak tę historię na nowo, a najlepiej o niej zapomnieć".

PS> W omawianym wywiadzie mama Tuska ubolewa, że nie ma żadnej rodziny w Niemczech. Wiem, że powojenne losy układają się czasami przedziwnie i dramatycznie a rodziny odnajdują się czasami po wielu latach. Gdyby tak się stało za sprawą mojego bloga to byłoby mi miło:

Ingo Tusk
Schriftführer

http://www.sportaerzteverband-hessen.de/vorstand.htm

wtorek, 11 marca 2008
Nie definiujący się przez stosunek do komunizmu American-Polish Forum

 

Grupa, licząca około 60 osób z pokolenia trzydziestolatków, "nie definiuje się przez swój stosunek do komunizmu" - jak to określił jeden z jej członków, Michal Safianik z Atlantic Council of the United States - i chce zmienić oblicze Polonii amerykańskiej. „ źródło

Przy okazji wizyty Donalda Tuska w Stanach Zjednoczonych objawiło się nowe środowisko Polonii amerykańskiej. O środowisku tym jak dotąd wiadomo niewiele. W googolach pod hasłem American-Polish Forum pojawia się 5 odnośników z tym, że wszystkie związane są z wczorajszym spotkaniem z premierem. Przed poniedziałkiem grupa „nie definiująca się poprzez swój stosunek do komunizmu" była zupełnie nie znana. Nie mogąc znaleźć informacji na temat organizacji pozostaje zainteresować się jedynym przedstawicielem tego „około 60 osobowego środowiska". Wypowiadający się w imieniu tego środowiska Michał Safianik prowadzi nas do Centrum Stosunków Międzynarodowych, którego prezesem jest Eugeniusz Smolar (historia rodziny Smolarów tutaj).

Cóż można powiedzieć o tym nowym , objawionym na amerykańskim bruku przedsięwzięciu? Chyba głównie to że jest i że stanowi alternatywą dla tradycyjnej , popierającej w swojej większości, PiS Polonii amerykańskiej. Warto odnotować spektakularny sukces tego środowiska, które ledwie się zawiązało a już dostąpiło zaszczytu spotkania z goniącym z lotniska na lotnisko premierem. Zachęcam APF do szybkiego otwarcia oddziału w Ameryce Południowej. W końcu będzie jakaś rozsądna alternatywa dla Kobylańskiego. Innym organizacjom polonijnym radzę zbytnio nie podskakiwać. Przecież polonusi nie definiujący się przez stosunek do komunizmu mogą dotrzeć i do nich.

A tak swoją drogą podziwiam ludzi, którzy wiedzą skąd aktualnie wieje wiatr.

piątek, 08 lutego 2008
Pytania do Pawlaka - Apel do blogerów

 

Na swoim blogu Kataryna zadała premierowi Pawlakowi kluczowe pytania dotyczące okoliczności umorzenia prawie 461 milionów złotych kary spółce J&S. Dla wzmocnienia przekazu proponuję blogerom umieszczenie tych pytań w swoich blogach. Może ta akcja  pomoże w wyjaśnieniu okoliczności tej tajemniczej decyzji.

Pytania Kataryny:

 

" Czy kiedykolwiek Waldemar Pawlak lub jego współpracownicy spotkali się z przedstawicielem spółki J&S lub firm ją obsługujących lub otrzymali od niej jakiekolwiek materiały informacyjne dotyczące sprawy rezerw paliwowych?"

 

'Dlaczego decyzja o wznowieniu postępowania została podjęta dopiero jak się zrobiło gorąco wokół decyzji Pawlaka a nie od razu? Dlaczego czekano blisko dwa miesiące z wznowieniem postępowania skoro podobno decyzja została anulowana tylko dlatego, że ze względu na błąd formalny i była nieskuteczna?"

 

sobota, 02 lutego 2008
Kurski w komisji do spraw nacisków?

 

W sobotę wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski powiedział w TVN24, że zagłosuje za ewentualną kandydaturą Kurskiego. "Będę głosował za tą kandydaturą, bo już nie wypada dalej blokować. Mówiliśmy, że jedynym wyjątkiem jest Macierewicz i trzeba być konsekwentnym" - powiedział. „

Niesiołowski gotów popierać Kurskiego. Hmm. I nikogo to nie dziwi? Cóż. Nie wiem czy i jakie szanse ma Jacek Kurski na wejście z ramienia PiSu do Komisji Śledczej. Wiem jednak, że jeżeli PO skwapliwie wyraża zgodę na kandydata, który nie jest jeszcze oficjalnie nominowany przez swoją partię to warto się nad tym casusem chwilę zastanowić. Dlaczego Niesiołowski, zapewne nie bez porozumienia z władzami PO, już z góry zgadza się na kandydaturę Kurskiego?

Sądzę, że powody są dwa.

Pierwszy to taki, że Kurski ma przyprawioną na stałe Gębę oszołoma, agresywnego polityka o niewyparzonym języku, którego będzie stosunkowo łatwo sprowokowac do ostrych , czasami kontrowersyjnych wypowiedzi. Jest oczywistością, że taki wykrzywiony obraz Kurskiego media i trójkoalicjanci będą cały czas prezentować w swoich wystąpieniach. Każda merytoryczna wypowiedź czy wniosek Kurskiego będzie zabijany Dziadkiem z Wermachtu lub Aferą Bilbordową.

Drugim powodem, dla którego trójkoalicja gotowa jest się zgodzić na Kurskiego to jego nieznajomość służb specjalnych. Nie jest prawnikiem, nie miał nic wspólnego z pragmatyką tych służb. Nie miał też do tej pory bezpośredniego kontaktu z Macierewiczem, który powinien stać się cienieniem tej komisji, recenzującym jej posunięcia i kierunek prac.

To wszystko niestety powoduje , że z punktu widzenia mediów i PO Kurski jest idealnym, bo łatwym do zdyskredytowania, przedstawicielem PiSu.

ab21a7d316f7a0228a7cec34d0beb76b 

piątek, 01 lutego 2008
Nieustraszony Pogromca Morderców Laptopów

 

 

poniedziałek, 31 grudnia 2007
Wszystko czego nie wiecie o Niesiołowskim ale boicie się zapytać...

Od razu zaznaczam, że tytuł nie odnosi się do moich czytelników, a raczej do opiniotwórczych mediów. Stefan Niesiołowski od 1989 roku bryluje na scenie politycznej. Dzięki sprawnej autokreacji jawił się nam jako niezłomny opozycjonista i człowiek zasad. Wszelkie wątpliwości na swój temat gasi obelgami i napadami szału. Okazuje się jednak, że historia, popełnione niegodziwości potrafią dopaść nawet Marszałka Sejmu.

Poniżej prezentuję w całości artykuł Jerzego Nowaka, który ukazał się przed kilkoma dniami w „Naszym Dzienniku”. Ciekaw jestem czy temat podchwycą Rzeczpospolita, Dziennik.

Internauci w kilku przypadkaqch sprowadzili na ziemię osoby orbitujące daleko od matki ziemi. Salon 24 pamięta zapewne Elizę Michalak. Dzisiaj odkrywamy na nowo Stefana Niesiołowskiego.

Zapraszam do lektury:

Prof. Jerzy Robert Nowak

Słynny był kiedyś kuplet w "Słówkach" Boya o pewnym galicyjskim polityku:

Żadnych politycznych Nie zna on przesądów,

Każda Partia dobra, Byle dojść do rządów!

Słowa te pasują jak ulał do przeróżnych skrajnych zygzaków kariery politycznej obecnego wicemarszałka Sejmu Stefana Niesiołowskiego, prawdziwie wyspecjalizowanego w koniunkturalnych zmianach poglądów. Na tym tle prawdziwą groteską był fakt, że jeszcze w 2001 roku, w ulotce przedwyborczej, tenże Stefan Niesiołowski z werwą zachwalał samego siebie jako tego, który "nie zmienia przekonań" i jako tego, który jest jak najdalszy od karierowiczostwa. W rzeczywistości Niesiołowski wielokrotnie w swym życiu dawał przykłady iście kameleońskich skłonności do zmian poglądów politycznych, przyklejania się do tego, co uprzednio zwalczał i zwalczania tego, co uprzednio chwalił. Wychwalana przez Niesiołowskiego jego rzekoma "niezmienność poglądów" aż nadto przypominała osławioną zasadę Lecha Wałęsy: "Jestem za, a nawet przeciw".

Gdy "brzydził się" "fanatykiem" Michnikiem

Od wielu lat Niesiołowski znany jest jako jedyny obok Aleksandra Halla dyżurny "prawicowiec" Michnikowskiej "Gazety Wyborczej", który zawsze zabiera głos na łamach tej gazety, gdy to z jakichś względów potrzebne jest politycznie jej naczelnemu. Mało się dziś pamięta, że tenże Niesiołowski jeszcze w 1992 roku pisał o A. Michniku, używając jak najostrzejszych słów, stwierdzając wprost: "Dla mnie typowym fanatykiem nienawiści i agresji jest Adam Michnik, aczkolwiek niewątpliwie inteligentny. Reprezentuje rodzaj fanatyzmu, którym się najbardziej brzydzę [podkr. - J.R.N.], ponieważ pod pozorami troski o człowieka, o wolność, o demokrację, lansuje twardą antykościelną i antypolską opcję polityczną" (por. A. Poppek, K. Pytlakowska: "Szaszłyk po polsku", Warszawa 1992, s. 151). Dziś tak zajadle występujący w roli pierwszego zagończyka liberałów z Platformy Niesiołowski był w swoim czasie niezwykle zajadłym, nieubłaganym wrogiem liberałów wszelkiej maści. Jakże wstydliwe muszą być dla niego wypowiedzi z wcześniejszych lat. By przypomnieć choćby, z jaką emfazą pisał Niesiołowski 13 stycznia 1992 roku na łamach "Gazety Wyborczej": "Liberałowie udowodnili, że nie mają żadnych kwalifikacji ekonomicznych i nigdy w żadnej koalicji - gdyby do takiej kiedykolwiek doszło - nie mogą obejmować resortów ekonomicznych, bo zrujnują kraj [podkr. - J.R.N.]. Cały wysiłek nowego, centroprawicowego rządu Jana Olszewskiego, obciążonego fatalnym dziedzictwem ich rządów [podkr. - J.R.N.], musi skoncentrować się na problematyce gospodarczej, w imię umocnienia demokracji i odsunięcia od nich zagrożeń" (cyt. za: S. Niesiołowski: Przede wszystkim gospodarka, "Gazeta Wyborcza" z 13 stycznia 1992 r.). Te jakże słuszne skądinąd stwierdzenia Niesiołowski powtórzył (a więc je nadal aprobował) w wyborze swych tekstów prasowych, opublikowanym w 2001 r. (por. S. Niesiołowski: W wolnej III Rzeczypospolitej. Wybór tekstów prasowych 1990-2001, Łódź 2001, s. 33). W wielu wypowiedziach na początku lat 90. Niesiołowski odsądzał liberałów od czci i wiary, wręcz równając ich z ziemią. Przypomnijmy choćby wywiad dla "Rzeczpospolitej" z 13-14 czerwca 1992 r., gdzie z niekłamaną pasją piętnował ogół liberałów jako odrażające środowisko, które chciałoby zamknąć Kościół katolicki w swoistym getcie. Z jakimż oburzeniem Niesiołowski atakował wówczas liberalny rząd Bieleckiego! Stwierdzał: "Mieliśmy przykład gabinetu Bieleckiego, który wyrzucił wiceministra Kaperę za to, że powiedział o istnieniu zboczeńców seksualnych. A o zboczeńcach seksualnych można przeczytać w każdej encyklopedii". Przypomnijmy, że w tymże samym czasie obecny przywódca partyjny Niesiołowskiego premier Donald Tusk dosłownie "skakał z radości" na wieść o usunięciu z rządu "niepoprawnego politycznie" Kazimierza Kapery. Rzekomo "nie zmieniający nigdy poglądów" Niesiołowski od lat szczególnie gorliwie współpracuje z byłym korowcem Bogdanem Borusewiczem czy korowcami z "Gazety Wyborczej". Jakoś dziwnie "zapomniał", jakież to ostre teksty wypisywał o KOR w czasie "karnawału" "Solidarności" (tj. lat 1980-1981), gdy twórców KOR nazwał "pogrobowcami Stalina". Jakże się bił za to w wywiadzie, udzielonym M. Lizutowi z "Dużego Formatu" (dodatku do "Gazety Wyborczej") z 14 listopada 2005 roku. Bąkał tam, iż "żałuje" swego stwierdzenia o twórcach KOR jako "pogrobowcach Stalina", tłumacząc, że: "Niektóre sformułowania padły w ferworze walki". Inny przykład, dowodzący, jak absurdalnie kłamliwe są twierdzenia o rzekomej "niezmienności" przekonań Niesiołowskiego. W ostatnich latach niejednokrotnie występował z zajadłymi atakami na PiS, zarzucając mu, że narzucał Polsce politykę "krnąbrności wobec Europy", która nas jakoby ośmieszała i marginalizowała na kontynencie. Robi to ten sam Niesiołowski, który kiedyś ostrzegał, że wejście do Unii Europejskiej doprowadzi do skrajnie żałosnych skutków dla Polski. Według tekstu S. Niesiołowskiego na łamach "Nowej Europy" z 1995 r.: "(...) Wraz z przystąpieniem do Unii Europejskiej Polska stanie się państwem ideologicznym, prowadzącym politykę dechrystianizacji i degradującym katolików, to znaczy 82 proc. społeczeństwa do roli obywateli drugiej kategorii, prześladowanych bardziej okrutnie, bo w sposób wyrafinowany, niż za czasów komuny" (cyt. za M. Rybiński: Z wykopalisk, "Gazeta Polska" z 12 września 2007 r.). Jakiż "niezmienny" na tle przytoczonych dawnych wypowiedzi wydaje się S. Niesiołowski. Po prostu tytan stałości poglądów!

Przeciw Unii Demokratycznej, a nawet za

Szczególnie groteskowe były zmiany poglądów S. Niesiołowskiego w stosunku do Unii Demokratycznej vel Unii Wolności. Początkowo Niesiołowski był zajadłym wrogiem UD, chętnie wyzywał ją od "udecji" lub "udokomuny" (por. własne wyznania S. Niesiołowskiego w wywiadzie dla książki A. Poppek i K. Pytlakowskiej "Szaszłyk po polsku", Warszawa 1992, s. 159). Dziennikarki "Gazety Wyborczej" Anna Bikont i Joanna Szczęsna przypominały, jak to w swoim czasie Niesiołowski: "Twierdził o Unii Demokratycznej, że 'jest mniej więcej tak samo demokratyczna, jak PZPR była robotnicza i polska' i przylepiał do niej łatki: 'katolewica', 'różowi', 'udecja'. Tym, którzy 'nie wahali się świadczyć Jezusowi Chrystusowi za cenę gorszych zarobków i nie awansowania', przeciwstawiał związanych z Unią Demokratyczną Jerzego Turowicza i Andrzeja Wajdę, obwiniając ich za to, że 'obsługiwali kadzielnicę kłamstwa, która jest istotą komunizmu'. Turowicz wyjaśniał, że owszem, był za zgodą i aprobatą kardynała Wyszyńskiego, w utworzonym pod egidą PRL-owskich władz Froncie Jedności Narodu i że wystąpił tam raz, w obronie listu biskupów polskich do biskupów niemieckich, wypowiedź Niesiołowskiego zaś trudno określić inaczej niż zwyczajne chamstwo" [podkr. - J.R.N.] (cyt. za: A. Bikont, J. Szczęsna: Radio Maryja? Wolę motyle. Portret Stefana Niesiołowskiego, "Gazeta Wyborcza" z 6-7 maja 2006 r.). Zapytany w 2006 r. przez Bikont i Szczęsną o swój dawny atak na Turowicza, Niesiołowski stwierdził, że dziś uważa tę wypowiedź za "niepotrzebną i krzywdzącą" (por. tamże). Przypomnijmy, że Niesiołowski, tak zaangażowany od połowy czerwca 1992 r. w maksymalne wspieranie koalicji ZChN z Unią Demokratyczną, niewiele wcześniej, w tymże 1992 r., bardzo ostro krytykował UD w wywiadzie do książki "Szaszłyk po polsku". Pisał o niej we fragmencie zatytułowanym "Janusowe oblicze (dwulicowość)". Tę dwulicowość przedstawiał jako "istotę Unii Demokratycznej". Pisał: "Mają na każdą okoliczność inną twarz. W szkołach mówią, że są za aborcją i że młodzież musi się kochać. Wśród emerytów twierdzą, że wartości chrześcijańskie są im najbliższe. Na kongresie socjaldemokratów jeden z liderów UD powiedział, że oni są za socjaldemokracją, ale z powodów taktycznych nie mogą się do tego przyznać. U chadeków zaś inny lider przyznał się do chadeckich poglądów, które jednak też są zmuszeni ukrywać. Naprawdę zaś najbliżsi są socjaldemokracji. To partia nastawiona na zdobycie władzy" (por. A. Poppek, K. Pytlakowska: "Szaszłyk po polsku", Warszawa 1992, s. 153).

Czy Niesiołowskiego zastraszono?

W czerwcu 1992 r. doszło do nagłej, szokującej zmiany frontu przez Niesiołowskiego, który stał się jakby zupełnie innym człowiekiem. Ten dotychczas stanowczy obrońca wartości chrześcijańskich w polityce i publicystyce nagle zdradził sprawę tych wartości, zdradził sprawę patriotyzmu, totalnie uzależniając się od Unii Demokratycznej, a nawet stał się swego rodzaju ekspozyturą poglądów Bronisława Geremka w Zjednoczeniu Chrześcijańsko-Narodowym. Było to prawdziwym szokiem dla obserwatorów polskiej sceny politycznej, w tym i dla mnie. Jeszcze wiosną 1990 r., wspólnie z tak opluwającym mnie dziś Niesiołowskim, przygwoździliśmy lewackiego radykała z UD - Zbigniewa Bujaka, w telewizyjnym programie "Interpelacje". Wkrótce potem Niesiołowski odwiedził mnie w moim mieszkaniu w Warszawie wraz z wicemarszałkiem Sejmu Andrzejem Kernem. Miałem wówczas wrażenie naszej całkowitej zgodności poglądów. Niesiołowski wręczył mi swoje więzienne wspomnienia (pisane pod pseudonimem "Ewa Ostrołęcka"), dedykując je słowami: "Z najserdeczniejszymi pozdrowieniami i wyrazami szacunku". (Dziś ten sam Niesiołowski jak może szkaluje mój życiorys sprzed 1990 r.!). W owym czasie Niesiołowskiego zaliczano wraz z Markiem Jurkiem i Janem Łopuszańskim do tzw. trzech muszkieterów, konsekwentnie toczących w parlamencie boje w obronie Kościoła, patriotyzmu i programu dekomunizacji. Nagle w czerwcu 1992 r. dochodzi do całkowitej zmiany postawy Niesiołowskiego. W filmie "Nocna zmiana", autorstwa Jacka Kurskiego, widzimy Niesiołowskiego na zwołanej przez Lecha Wałęsę tajnej naradzie spiskowej, zmierzającej do obalenia rządu Jana Olszewskiego. Sam Jacek Kurski tak opisywał w czerwcu 1995 r. zachowanie Niesiołowskiego sprzed trzech lat: "Niesiołowski ogląda naradę obłędnym, przerażonym wzrokiem; nic nie mówi. Za kwadrans wygłosi, zresztą pokazane w tym filmie, wspaniałe przemówienie w obronie rządu. Gdy go niedawno spytałem, co robił na tej naradzie - zbladł, bo nie wiedział, że była filmowana. Określił ją jako 'bandycką, zbójecką naradę, na którą zwabiono go podstępem'. Szkoda tylko, że nikomu o tym nie powiedział. Bo potem oglądaliśmy 'w polityce' zupełnie innego Niesiołowskiego: rano 5 czerwca nie umiał już wygłosić przemówienia przeciwko powołaniu rządu Pawlaka - w ostatniej chwili poprosił o to Marka Jurka - widywaliśmy go za to na konferencjach z Geremkiem, robiącego dobrą minę do beznadziejnego rządu Suchockiej" (por. Dobrze służyć Polsce Ludowej. Wywiad W. Kalimowskiego z J. Kurskim, "Tygodnik Solidarność" z 23 czerwca 1995 r.). Co spowodowało tak gwałtowną zmianę kursu u S. Niesiołowskiego? Jak to się stało, że ten do niedawna tak żarliwy przeciwnik Unii Demokratycznej, nagle zaczął wręcz symbolicznie jeść z ręki czołowych polityków na czele z Geremkiem? Być może zaszantażowano go wówczas groźbą nagłośnienia w mediach jego skrajnie tchórzliwego zachowania po aresztowaniu i sypaniu koleżanek i kolegów z "Ruchu". Może chodziło o coś jeszcze dużo gorszego. W różnych publikacjach niejednokrotnie pojawiały się informacje o tym, że Niesiołowski figurował na tzw. liście Milczanowskiego. Jedno nie ulega wątpliwości. Od czerwca 1992 r., wkrótce po obaleniu rządu J. Olszewskiego, Niesiołowski wchodzi na drogę ewidentnej zdrady swych dotychczasowych przekonań, wspierając odtąd to, co zwalczał, i zwalczając to, co przedtem popierał. (...)

 

całość artykułu na www.gdanszczanin.salon24.pl . Ciekawe, że tam się tekst zmieścił ....

czwartek, 27 grudnia 2007
Krauzego powrót do wyzwolonej Ojczyzny - Preludium

motto

Krauze był autorem przecieku w sprawie akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa?
To absurd. Ale nigdy na ten temat z nim nie rozmawiałem.

Nie zapytał go Pan o to?
Nie, a on widocznie nie czuł potrzeby rozmowy na ten temat.

Szykuje się powrót Ryszarda Krauzego do kraju. Pierwszym symptomem jest medialny kontratak dworu Ryszarda K. Oto Wiesław Walendziak udzielił „ekskluzywnego" wywiadu dziennikowi Polska. Wywiad przeprowadzony jest według najlepszego kanonu ratowania wizerunku w sytuacjach kryzysowych. Jest w nim wszystko co powinno być.

Na początek informacja dla czytelnika kto udziela wywiadu. Nie udziela go przecież, a raczej nie tylko, wicepremier w rządzie AWSu. Nie udziela go nawet super ważny prezes w imperium Ryszarda Krauze. Wywiadu udziela sponsor , spiritus movens powstania PiSu, człowiek który wymyślił program gospodarczy, wsparł finansowo partię w najtrudniejszym, niemowlęcym okresie. Będąc niemalże ojcem założycielem można sobie pozwolić na ocenę PiS od wewnątrz: na niczym się nie znają, populiści, demagodzy... Cóż, jakoś już tak jest , że tam gdzie nas nie ma wszystko schodzi na psy. Takie przeniesienie akcentu, „nieoczekiwane" pokazanie się czytelnikowi z drugiej strony barykady pozwala Walendziakowi już jako obiektywnemu obserwatorowi sporu sprzedać to o co naprawdę chodzi w tym wywiadzie. Teza wywiadu jest następująca:

Rząd Jarosława Kaczyńskiego w celu odwrócenia uwagi od rzeczywistych problemów i aby zatuszować swoją nieudolność na polu gospodarki postanawia zniszczyć filantropa i geniusza biznesu. Aby to osiągnąć oplata Prokom siecią podsłuchów ( szpiegów) i wywołuje nagonkę na Ryszarda Krauzego. Ba, podsłuchuje nawet samego Walendziaka pragnąc udowodnić tezę o „aferalnym zroście polityki i biznesu".

A Krauze? Cóż, Krauze się zawiódł na politykach, tych politykach. Tyle gestów: a to ziemia w Wilanowie pod Świątynię Opatrzności Bożej, a to dom papieża w Krakowie. Naprawdę gruba kasa, którą starał się zjednać sobie prawicowe środowiska nie zagwarantowała bezpieczeństwa prowadzonego biznesu.

Istotą problemu pod tytułem Ryszard Krauze jest fragment wypowiedzi Walendziaka , który pozwoliłem sobie ująć w formie motta. Przedstawione argumenty, lamenty i sprzedawane smaczki z kuluarów wielkiej polityki nie są warte funta kłaków jeżeli brak odpowiedzi na to podstawowe pytanie;

Czy Ryszard Krauze wpływał na instytucje państwa, kierując się interesem swojego imperium?

Tylko tyle i aż tyle. Jeżeli wpływał to, wbrew temu co nam próbuje wmówić Walendziak, jest oligarchą dążącym do uzyskania pozakonstytucyjnego wpływu na państwo. Kilku Ryszardów Krauze, wspartych przez kilku Walendziaków, inteligentnie sterowane media są w stanie w ciągu dekady uczynić z Polski przedmiot kpin całego świata. O niepodległości już przez litość nie wspominam...

Dzisiaj już premierem nie jest Kaczyński. PiS liże rany w opozycji. Władzę objęli ludzie, w których Ryszard Krauze inwestuje od początku swojej kariery. Nadchodzą dobre dni, czas rehabilitacji a może nawet odpłaty. Zabawne jest obserwować jak wilk owija się w owczą skórę i udaje niewinną owieczkę. A jeszcze ciekawsze jest jak kolejne odcinki tej maskarady sprzedadzą media. I jak to wszystko ocenią zwykli ludzie....

PS.

1. Szkoda, że dziennikarze nie byli bardziej wymagający dla Pana Prezesa. Ciekaw jestem jakie dowody ma Walendziak na potwierdzenie tezy , że „... bierze się młodego, wysportowanego agenta CBA i mówi: "Ma pan walizkę pieniędzy i ma pan teraz rok czasu, żeby kogoś poderwać na korupcję", to jest to chora wizja państwa.".

2. Czy naprawdę Woszczerowicz to jedyna osoba z bliskiego otoczenia Krauzego, kontaktów z którą prezes powinien się wstydzić?

niedziela, 18 listopada 2007
Rzeczpospolita III i PÓŁ

 

Deja vu

Przed nami wspólne rządy Platformy i PSL. Litościwie pomijając filipiki Tuska o powszechnej miłości i cudach, atmosfera jesieni 2007 roku najbardziej przypomina lato 1992 roku. Koalicjanci ci sami, co najwyżej zamienieni rolami, istota sporu też niezmienna. Ten sam Lech Wałęsa. Tak samo jak wtedy słychać w redakcjach, uczelniach, korporacjach jedno wielkie westchnienie ulgi. I tak jak przed laty matki znowu straszą niegrzeczne dzieci Macierewiczem, tym złowieszczym, przerażającym Freedy Kruegerem III RP.

Co zmieni się w Polsce po 21 października? Jak zwycięzcy skonsumują sukces? Jak przegrani przyjmą gorzką porażkę?

Media

To mediom zawdzięcza TUSK zwycięstwo parlamentarne. I od mediów będzie zależało postrzeganie rządu. Oczywiście piszę media a myślę Gazeta Wyborcza. 21 października zwyciężyła tak naprawdę ekipa z Czerskiej. Konsekwencją tego stanu będzie postępujące odwojowywanie mediów. Przed nami czasy gdy „reżimowi dziennikarze" będą musieli się tłumaczyć ze swoich poglądów. Nadchodzi czas zwycięzców. Pierwsze skrzypce oprócz Stasińskiego i Pacewicza będą grali Wołek, Żakowski i Paradowska. Niewykluczone, że Tomasz Lis zostanie nagrodzony za swoja heroiczną walkę w czasie „kaczystowskiej dyktatury" funkcją prezesa TVP.

Wydaje się, że tak przed dwoma laty opinie prawicowych publicystów będzie można wyczytać tylko w Gazecie Polskiej i na prawicowych blogach.

Propaganda

Nie ma profesjonalnej propagandy bez zmanipulowania historii. Walcząc z przeciwnikiem politycznym trzeba odebrać mu jego zasługi, szczytne cele.

Podobnie jak w czasie rządów Olszewskiego i po Nocnej Zmianie mottem przewodnim będzie wbijanie do głowy Polakom tez o beznadziejności , niekompetencji, braku efektów rządów PiSu. Metoda wspierania rządu przez media a także polityka informacyjna rządu opierać się będzie na dość prostym manewrze. Manewrze zresztą już zastosowanym po obaleniu rządu Olszewskiego. Otóż metoda polega na mówieniu prawdy. Teraz już będzie można mówić, i co więcej uznawane będzie to za oczywistość, że zarobki w administracji państwowej są za niskie, że przestępczość maleje. Nagle wzrost gospodarcze, inwestycje zagraniczne, malejące bezrobocie uzyskają przychylność mediów i polityków obozu władzy. Przed nami kilku, może kilkunastomiesięczny okres konsumpcji nie swoich osiągnięć.

Obóz rządzący

Ostrożnie przed głoszeniem nowych standardów. Już pierwsze godziny nowych porządków pokazują, że miłości będzie tu niewiele. No chyba , że chodzi o „miłość własną".

Jądrem PO jest środowisko dawnego Kongresu Liberalno Demokratycznego i to oni cieszą się największym zaufaniem premiera. Warto pamiętać o dokonaniach tej partii. O jej obietnicach. Pomysłach na gospodarkę, prywatyzację, zmniejszenie bezrobocia. I o efektach sprawowania władzy. Nie bez znaczenia będzie też przypomnienie sobie z jaka oceną wyborców KLD schodził ze sceny politycznej. Wbrew głoszonym mitom politycy, fachowcy „Made in KLD" wcale nie są profesjonalni. Choć akurat profesjonalizmu w autokreacji nie można im odmówić. Warto pamiętać, ze środowiska KLD od czasów rządów Bieleckiego pozostawało na marginesie wielkiej polityki. Ci ludzie czują głód stanowisk i prestiżu. Głównym celem rządu będzie odwojowanie instytucji państwowych i spółek skarbu państwa. Tam gdzie nie wystarczy proste odwołanie tam zmieni się ustawę lub wymieni skład instytucji nadzorujących. To „dorzynanie pisowskich watah" skończy się z momentem podporządkowania politycznego sobie Rzeczpospolitej, mediów publicznych i wszystkich sfer życia gospodarczego.

Warto też kilka słów poświęcić ludowcom.

Często słuchać w mediach jakoby PSL stał się partią nowoczesną, jakoby już się nauczył polityki, odpowiedzialności i zdolności samoograniczania się. Niestety ale partia Pawlaka to ta sama partia, która od wielu lat osiągała istne mistrzostwo w podporządkowaniu interesu państwa interesom swojego środowiska. Powstanie Samoobrony i kariera Leppera to przecież nic innego niż votum nieufności wobec postZSLowskich karierowiczów. Tylko brakowi instynktu samozachowawczego i całkowitego odpału w kręgach Samoobrony zawdzięcza ZSL (PSL) wzrost poparcia wyborców. Zawiedziony Samoobroną elektorat wiejski po prostu powrócił do innej , znanej partii chłopskiej. Tylko tyle. Formułowanie tez o jakościowym przeobrażeniu PSL to po prostu koalicyjny PiaR Zmieniły się okoliczności ale nie zmieniły się mechanizmy wewnątrzpartyjne. PSL to nadal, a może po okresie wyposzczenie jeszcze bardziej niż dawniej, partia głodna politycznych i biznesowych fructów. Ten głód , analogicznie jak w koalicji z SLD może być przyczyną sporów, konkurencji, aż do zatarcia całego koalicyjnego mechanizmu.

Izolowanie prezydenta

Prezydent Kaczyński jest jedynym ośrodkiem, z którym PO musi się liczyć. Jednak dysponując mediami i większością umożliwiającą przełamanie prezydenckiego weta faktycznie zmusza Belweder do defensywy. Wbrew nadziejom prawicy, prezydent Kaczyński nie będzie dążył do nadużywania weta prezydenckiego wiedząc, ze jego przełamanie obniży jego autorytet. Niestety ale prezydent Kaczyński nie ma dość siły aby wymusić dymisję Sikorskiego, a na politykę zagraniczną rządu będzie miał wpływ , że tak powiem jedynie perswazyjny. Smaczku relacjom rządu i pałacu dodaje kontekst przyszłych wyborów prezydenckich. Tusk ma świadomość, że przyjmując stanowisko premiera zużywa swój autorytet tak mu potrzebny w przyszłych wyborach prezydenckich. Niedopuszczalna jest z jego ( Tuska) punktu widzenia sytuacja w której Kaczyński będzie budował swój autorytet pod kątem reelekcji. Metodą , ku której będzie skłaniał się obóz Tuska to zasada według której „ Lech Kaczyński musi mieć zawsze mniejsze poparcie niż Tusk". Jeżeli uda się sparaliżować działania Belwederu, wyhamować inicjatywy związane z polityką zagraniczną, ośmieszać Kaczyńskiego i jego rodzinę, jeżeli przez najbliższe 3 lata media i rząd będą waliły w Lecha Kaczyńskiego jak , za przeproszeniem, w „kaczy kuper" to Tusk , nawet jako fatalny i niemerytoryczny premier, może mieć zwycięstwo w wyścigu do Pałacu Prezydenckiego w kieszeni.

Izolowanie PiSu

PiS oczywiście jest silną partią na która głosowało ponad 5 milionów Polaków. No ale od czego mamy Gazetę Wyborczą, komentatorów, socjologów. Przecież, jeżeli w ostatnich sondażach PO ma ponad 50 % a PiS około 20 % to jasno z tego wynika, że w ciągu niecałego miesiąca stracił ponad milion głosów poparcia. Można iść dalej i twierdzić, że skoro PiS ma poparcie mniejsze niż w czasie wyborów to na dziś jest skandalicznie przewartościowany. A ż strach pomyśleć do jakich wniosków może dojść Niesiołowski z Komorowskim.

W obecnym sejmie PiSowi będzie bardzo trudno być konstruktywną opozycją. Nakręcająca się machina odwetu będzie uniemożliwiała merytoryczną dyskusję nad projektami ustaw wnoszonym do laski marszałkowskiej. PiS będzie świadomie marginalizowany i, mimo swojej liczebności w sejmie, będzie mniej skuteczny jako partia opozycyjna niż za rządów koalicji SLD-PSL.

Nadzieja na zmianę

Zastanawiając się jak mogą skończyć się rządy nowej koalicji dochodzę do wniosku, że prawdopodobnie skończą się dokładnie tak jak dwa lata temu rządy SLD.

Nie twierdzę, że PO to czysta korupcja ale zastanawiam się ile jest Sawickich w 209 osobowym klubie parlamentarnym Platformy i jaka będzie determinacja w zwalczaniu patologii we własnych szeregach. PiS przegrał wybory ale uwrażliwił Polaków na korupcję. Jeżeli okaże się, że koalicjanci są podatni na łapówki, twórczy w ustawianiu lewych przetargów to skończy się to dla Tuska fatalnie.

Analogia z rządem SLD PSL wiąże się też z prawdopodobieństwem kolejnych przedterminowych wyborów. Tak jak 5-6 lat temu SLD, tak za powiedzmy 2 lata, Tusk stanie przed dylematem co się bardziej opłaca: dzierżenie władzy do końca, kosztem spadającego poparcia czy przedterminowe wybory by , pomny wydarzeń sprzed kilku lat, nie powtórzyć klęski SLD z 2005 roku.

poniedziałek, 12 listopada 2007
Niech PiS pierwszy złoży wniosek o Komisję Śledczą

Jest jeszcze czas aby PiS złożył jako pierwszy wniosek o Komisję Śledczą dotyczącą działalności CBA. Co prawda jest już wniosek o komisję złożony przez LID ale dotyczy on jedynie sprawy śmierci Barbary Blidy. Złożenie takiego wniosku przez PiS pokaże opinii publicznej, że PiS nie boi się ujawnienia kulis działania służb specjalnych. Będzie ciekawa sytuacja , zwłaszcza świetle doniesień mediów jakoby Platforma nie była zainteresowana upublicznianiem działań CBA.

Publiczne przesłuchania Mariusza Kamińskiego, Jarosława Kaczyńskiego mogą pokazać determinację tej władzy w walce z korupcją. Dodajmy do tego odtajnione podsłuchy Sawickiej, ludzi związanych z Lepperem a może okazać się , że ludziom opadną łuski z oczu. Co prawda trochę poniewczasie ale zawsze to coś....

niedziela, 11 listopada 2007
Problemy PO - Anachronizm i Korupcja

PO ma 2 podstawowe problemy, które w krótkim czasie mogą doprowadzić do gwałtownego spadku poparcia.

Problem pierwszy to ignorowanie poglądów Polaków. Klasycznym przykładem jest zamiar powołania profesora Ćwiąkalskiego na stanowiska Ministra Sprawiedliwości. Tusk może to oczywiście przeforsować ale opinia publiczna, odwrotnie niż przyszły minister, popiera utrzymanie zaostrzonego kursu wobec przestępców i chuliganów. Forsowanie kontr pisowskich nazwisk i pomysłów politycznych może skończyć się kompromitacją bo wyborcy PO w dużej części kontestowali formą a nie kierunek zmian.

Pomysłem PO na rząd jest szukanie ludzi w środowiskach związanych z liberałami, premierem Mazowieckim czy Leszkiem Balcerowiczem. Szukanie fachowców i sojuszników w tych akurat środowiskach razi wręcz anachronizmem. PiS przegrywając wybory trafnie zdiagnozował nurtujące Polskę choroby. Jeżeli Polacy zauważą powrót do Rywinlandu PO może skończyc jak SLD.

Kolejny kłopot to spadek poparcia typowy dla każdej władzy . Okazuje się , że rządzić tak jak się to obiecywało w kampanii wyborczej po prostu się nie da. W polityce nie ma miejsca na miłość ani tym bardziej na cuda. Nie trzeba być szczególnie przenikliwym, żeby zakładać że najbliższe miesiące będą okresem odwrotu od przedwyborczych obietnic. Zaprzyjaźnione media ( a wszystkie już są zaprzyjaźnione) już teraz mówią, że jak rządzący zrealizują 1/3 z tego co obiecywali to i tak będzie dobrze.

Jednak prawdziwym dramatem dla PO będzie nawrót korupcji. PiS oczywiście popełnił błąd czyniąc korupcję tematem przewodnim kampanii wyborczej ale jednocześnie uwrażliwił wyborców na ten problem. Oczywiście Tusk w przekazie medialnym jest rzeciwko korupcji. Jednak cała historia KLD to pasmo podejrzanych intersów , sprzedawanych ustaw, ustawianych przetargów i prywatyzacji. Zastanawia, na ile politycy PO są odporni na pokusę korupcji. Ile Sawickich jest w 209 osobowym klubie PO. Ciekawe też ilu Buchaczy jest w dopełniającym rządową większość PSLu.

Jeżeli jest choćby tylko kilku to czarno widzę przyszłość tego rządu.

wtorek, 06 listopada 2007
Rząd się sam zużyje

Gierek obiecał Polskę w gronie 10 najpotężniejszych państw świata . Wałęsa 100 milonów dla każdego i drugą Japonię, Miller gruszki na wierzbie a Tusk obiecał wszystko na raz. W gorącej atmosferze przedwyborczych licytacji lider PO popuścił wodze fantazji. Obiecał cuda, większe pieniądze dla wszystkich, lepsze prawo, mniejszą korupcję.

Pragmatyzm nakazuje wątpić w realizację tak nakreślonego progamu. Nie wiadomo skąd wziąć pieniądze i tak naprawdę nie wiadomo jakimi ludźmi wprowadzać zmiany. Pierwsze sygnały płynące z politycznej giełdy dowodzą, że Tusk obraca się w gronie Starych Znajomych. Jeżeli pomysł Tuska na gabinet to kumple z rządu Bieleckiego i gwiazdy z panteonu ś.p. Unii Demokratycznej to szczerze współczuję. Byli agenci ( Boni), oficerowie WSW za czasów PRL ( Czempiński), ministrowie rządów kończących z minimalnym poparciem społecznym (Olechowski) wszystko to każe przewidywać szybkie zużycie kapitału społecznego zaufania. Tym bardziej, że drugim sposobem formowania gabinetu są łapanki w magistratach dużych miast (Hall). To dziwne bo okazuje się że partia inteligentów nie ma osobowości mogących stworzyć kompetentny rząd.

Zastanawiam się, czy rząd Donalda Tuska poradzi sobie z trudną materią rządzenia. Może się okazać, że mimo niemożliwości obrony weta prezydenta przez PiS, powrót do III RP okaże się niemożliwy z powodu szybko spadającego poparcia dla nowej władzy.

Tusk ma oczywiście komfort sprawowania władzy ale odbiór społeczny nie jest do końca kontrolowalny ani przez rząd ani przez zaprzyjaźnione media. Nadejdą nieuniknione błędy, złe decyzje personalne, przykłady korupcji. Gdy okaże się, że Tusk nie jest pięknym królewiczem na białym rumaku, gdy ucichnie około wyborczy zgiełk postać Tuska I PO wróci do naturalnych dla nich rozmiarów.

poniedziałek, 22 października 2007
Refleksje powyborcze

Skończyło się po prostu źle. Sprawdził się niestety najgorszy scenariusz. Nie dość, że PO ma praktycznie pełnię władzy ( z PSLem), to na dodatek PiS ma za mało głosów aby podtrzymać weto prezydenta. W tym momencie słabnie rola ośrodka prezydenckiego, Wydaje się,że celem Tuska będzie ograniczanie roli prezydenta, utrudnianie mu prowadzenia polityki zagranicznej, niszczenia jego autorytetu po to aby w następnych wyborach zająć jego miejsce.

 

Kampania Wyborcza Pisu nadal nie daje mi spokoju. Jak można w ciągu ostatniego tygodnia kampanii wyborczej stracić starannie wypracowaną pozycję lidera i oddać kilkanaście punktów procentowych? Obawiam się , że na zapleczu sztabu wyborczego PiSu tlił się cały czas konflikt między Kurskim a Bielanem i Kamińskim. Jak to możliwe, że Kamiński wpuścił do studia telewizyjnego janczarów Tuska ? A już zupełnie nie rozumiem, że sztab nie miał żadnego pomysłu na ostatni tydzień. Nic. Jedynym wydarzeniem było upublicznienie taśm nt Sawickiej co jak widać okazało się bronią obosieczną.

 

W trakcie kampanii wyborczej media donosiły o tym,że w Gorzowie ktoś rozkleił kilka plakatów, że gdzieś ktoś agitował. Jakoś nie zauważyłam informacji, że Gazeta Wyborcza dopuściła się mega złamania ciszy wyborczej dopuszczając się w sobotnim wydaniu agitacji politycznej. Źle, że na ten eksces nie zareagowała PKW bo obawiam się że w następnych wyborach śladem GW pójdą następne media prywatne. Pewnie z ochotą zapłacą po1 milionie złotych za możliwość kształtowania opinii wyborców. Zachowanie GW jest rodem z Samych Swoich ; „ prawo prawem a sprawiedliwość i tak musi być po naszej stronie".

 

Przed nami odzyskiwanie publicznych mediów i pozycjonowanie prywatnych pod kątem nowego rozdania. Ponoć nowym red. nacz. Dziennika ma być Tomasz Lis. Może być i tak. Ja jednak uważam, że upadający Dziennik to za mało na jego ambicję. Nie zdziwię się jeżeli Lis zasiądzie na stolcu prezesa TVP. Przecież mu się należy. Generalnie nadchodzi czas Michników , Najsztubów, Żakowskich. Słowem obrzydliwość.

 

W województwie pomorskim PIS poniósł kompromitującą porażkę. Wiem, że to kolebka PO. Wiem,że to trudny teren. Zastanawiam się jednak jaki pomysł mają liderzy na obecną sytuację. Jak chcą pozyskiwać sojuszników, jak odbierać sympatyków Platformie. I jak to zrobić będąc w opozycji skoro nie potrafiono tego będąc partią rządzącą. Nie przeceniałbym skali chciwości PO w województwie pomorskim. Nikt nie rzuci się na stanowiska, pisowscy karierowicze nie stracą posad z prostego powodu. 99% stanowisk czy to związanych z administracją rządową czy samorządową jest od zawsze w rękach Platformy. Podobnie jest z pomorskimi mediami zdominowanymi przez PO i SLD. Żeby coś stracić trzeba coś mieć a PiS na Pomorzu ma bardzo niewiele.

sobota, 20 października 2007
Macher i Frontmenka

" Sawicka, Kopacz i Picheta w Sejmie:

I n t e r p e l a c j a
(nr 9268)
do ministra kultury i dziedzictwa narodowego w sprawie dotacji na prace konserwatorskie, restauratorskie lub roboty budowlane przy obiektach zabytkowych stanowiących dobra kultury, niewpisanych do rejestru zabytków

Szanowny Panie Ministrze! W związku z sygnałami płynącymi ze strony organów administracji samorządowej w sprawie możliwości udzielania dotacji przez organy stanowiące jednostek samorządu terytorialnego na prace przy zabytkach niewpisanych do rejestru prowadzonego przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków zwracamy się do Pana w kwestii wyjaśnienia art. 81 ust. 1 ustawy z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (Dz. U. Nr 162, poz. 1568 z poźn. zm.), który stanowi, iż „W trybie określonym odrębnymi przepisami dotacja na prace konserwatorskie, restauratorskie lub roboty budowlane przy zabytku wpisanym do rejestru może być udzielona przez organ stanowiący gminy, powiatu lub samorządu województwa, za zasadach określonych w podjętej przez ten organ uchwale”.

Przedmiotowy zapis ustawy uniemożliwia zatem poszczególnym jednostkom samorządu terytorialnego, które posiadają środki finansowe i chęć dążenia do poprawy stanu zachowania obiektów zabytkowych (niewpisanych do rejestru), udzielenie dotacji na prace, o których mowa w art. 77 ustawy. Jako że posiadają one znaczącą wartość historyczną i w większości przypadków wymagają przeprowadzenia remontów, co związane jest z ponoszeniem dużych nakładów inwestycyjnych, przewyższających możliwości
finansowe ich właścicieli, zasadne wydaje się uzupełnienie zapisu art. 81 ust. 1 ustawy.

Wobec powyższego zwracamy się z pytaniami do Pana Ministra:

Czy dostrzega Pan zasadność podnoszonych w tej sprawie argumentów?
Czy, w związku z ewentualną zmianą przedmiotowego artykułu, przewidywałby Pan istotne jej konsekwencje i reperkusje, w tym skutki finansowe dla budżetu państwa?

Z poważaniem
Posłowie Beata Dorota Sawicka,
Ewa Kopacz
i Wojciech Zbigniew Picheta

Warszawa, dnia 21 sierpnia 2007 r. "

http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&id=1289452 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
teraz na blogu

Nie czytam czerwonego szmatławca reaktywacja statystyki www stat.pl www.michalkiewicz.pl - strona autorska Stanisława Michalkiewicza Prawy Prosty - galba.net.pl Gazeta Polska Kataryna.blox.pl Haribu.blog.onet.pl Geralt.blox.pl Dokwadratu.blogspot.blox.pl Cyberowca.blogspot.com Homester.blox.pl Foxx.salon24.pl reaktywacja
wolnosc.dla.tiszerta.com
Skopiuj CSS