Motto: Miała być demokracja a tu każdy ma własne zdanie Lech Wałęsa
wtorek, 08 lipca 2008
Sławomir Cenckiewicz i Grzegorz Gontarczyk "Lech Wałęsa a SB"

 Wobec trudności w dostępie do tej książki podaję link to  ebooka:

 Cenckiewicz, Gontarczyk "Lech Wałęsa a SB"

Hasło: jutrzenka

wtorek, 01 lipca 2008
Czarnecki czyli Korporacja agentów i oficerów SB

Rzepa właśnie podała, że jeden z najbogatszych Polaków współpracował z SB. Z dokumentów wynika, że Czarnecki rozpoczął wspólpracę z SB już w wieku  18 lat donosząc na uczniów ze szkoły średniej.  Ten news właściwie nie powinien dziwić. W końcu jest jedynie potwierdzeniem  powszechnego przekonania o tym że naprawdę wielkie pieniądze robili/robią w Polsce agenci i prowadzący ich SBecy.  Warto się zastanowić i zbadać na ile dawni Tajni Wspólpracownicy Służby Bezpieczeństwa  i prowadzący ich agenci są dzisiaj związani wspólnymi interesami. W  przypadku Czarneckiegoo sprawa jest dość prosta. O ile w mrocznych latach 80 tych  Czarnecki był tylko prostym donosicielem o tyle  prezes giełdowej spólki LC ( Leszek Czarnecki) CORP znanej między innymi z  budowy  SKY TOWER jest Konrad Dubelski,  w latach 80 oficer Służby Bezpieczeństwa. Ciekawe, czy w przypadku Dubelskiego mamy do czynienia z " praniem histori" . Jeszcze 3-4 lata temu informacje na temat  Dubelskiego  jako oficera SB były dostępne w sieci. Dzisiaj ze zdumieniem stwierdziłem, że  po tych informacjach nie zachował się żaden ślad w necie.  Na szczęście jest jeszcze ludzka pamięć.

 

poniedziałek, 02 czerwca 2008
Środa 4 czerwca Gdańsk ul. Polanki. Spotykamy się pod domem Bolka
środa, 19 grudnia 2007
Niesiołowski jakiego nie znamy...

"Od pierwszego przesłuchania

Z Elżbietą Królikowską - AVIS , niezależną publicystką mieszkającą w Londynie, rozmawia Jacek Sądej.

Jak zakończyła się rozprawa apelacyjna z Pani powództwa przeciwko Stefanowi Niesiołowskiemu o obronę dóbr osobistych?

Podczas pierwszej rozprawy sędzia Dariusz Limera w treści wyroku pominął zawartość korzystnych dla mnie materiałów IPN ,wiedziałam,że Łódź to" terytorium Niesiołowskiego". Podobnie stało się i tym razem.Sędzia-referent-ka nie uwzględniła ani jednego mojego argumentu i jak przedtem sądzia Limera " jak po sznurku" najdokładniej zastosowała się do życzeń adwokatki Niesiołowskiego. Jej konkluzja była taka: Sądu nie obchodzi czy Stefan Niesiołowski "sypał" .czy nie,czy list powódki był pierwszy,czy był jedynie odpowiedzią na zachowanie Niesiołowskiego oraz innych członków RUCHU,powódka sporny list napisała,a Stefan Niesiołowski miał prawo do krytycznej oceny.
Niestety ,ani słowem nie zająknęła się o moich prawach.A uzgodnienie przez sędziów wyroku trwało 1,5 minuty.Jak na tempo uzgadniania wyroku sprawy skomplikowanej, ciągnącej się latami, mieszczącej wiele wątków-został chyba pobity rekord Guinnessa ! Po obu rozprawach mam nieodparte wrażenie, że wciąż znajdujemy się w III Rzeczypospolitej i jak bardzo ma rację premier Jarosław Kaczyński, naciskając na " przewietrzenie" resortu wymiaru sprawiedliwości,zwłaszcza placówek terenowych,od rozmaitych uwikłań ze światem polityki i biznesu.

Jaki będzie Pani następny krok w związku z tym procesem?

-Prośba o kasację do Sadu Najwyższego,bo taki jest ostatni etap procedury.

O założeniu przez Panią sprawy sądowej Niesiołowskiemu zadecydował artykuł w 26.numerze tygodnika "Ozon" z ubiegłego roku pt." Niepodległość,demokracja,antykomunizm".Proszę powiedzieć , jak to było naprawdę podczas śledztwa dotyczącego działalności RUCHU ?

Niesiołowski nie dość,że od 37 lat konsekwentnie ukrywa swoje tchórzostwo,to dodatkowo uzurpuje sobie prawo sądzenia innych członków RUCHU,którzy zachowali się w sposób bardziej od niego przyzwoity.Prawda znajduje potwierdzenie w dokumentach IPN,że zostaliśmy aresztowani 20 czerwca 1970roku.I pierwszego dnia,śledztwa,od pierwszego przesłuchania,Stefan Niesiołowski zaczął zeznawać. A ponieważ należał do ścisłej grupy przywódczej i miał wiele do powiedzenia, a większość członków RUCHU pozostawała jeszcze na wolności,jego zeznania były dla Służby Bezpieczeństwa niezwykle cenne.
W efekcie następowały kolejne aresztowania.Ja z kolei – wystarczy spojrzeć na dokumenty z IPN- tak jak się umówiliśmy, opowiadałam , że nie ma żadnej grupy RUCH , że nigdy o tym nie słyszałam,ze Stefan Niesiołowskim i Andrzejem Czumą spotkaliśmy się towarzysko- budząc zresztą wściekłość SB-ków, którzy o wszystkim bieżąco byli informowani przez Niesiołowskiego. Jakież było moje4 zdumienie, kiedy po 10 dniach takiej zabawy śledczy pokazali mi zeznania Niesiołowskiego,gdzie obszernie opowiada o przyjaciołach,o mnie,że byłam w grupie,która miała wysadzić w powietrze Muzeum Lenina , za co wtedy (czasy Gomułki) groziło mi-jak poinformował moja matkę prokurator Janusz Michałowski-13 lat więzienia.I wtedy dopiero-jako reakcję na karygodne zachowanie się Niesiołowskiego i dwóch innych ludzi z grupy -napisałam ten list.Miałam żal , zwłaszcza do Niesiołowskiego,że tak łatwo "dał nas " SB.Oczywiście dziś,kiedy jestem osobą dojrzałą i znam sposoby działania SB, nie napisałabym tego listu.Ale była to jedna z tych ekstremalnych życiowych sytuacji, kiedy okazuje się że nic,łącznie z najbliższą osobą , nie jest takie , jak sie spodziewaliśmy.

Jaka zatem jest prawda o tej konspiracyjnej organizacji?

Dziś IPN pracuje nad kroniką RUCH-u.Trzeba zacząć od tego ,że była to pierwsza tajna organizacja od czasu WIN-u .Po drugie-RUCH miał swoich Bohaterów: Andrzej Czuma,Janek Kapuściński,mało mówi się o dzielności jednego z przywódców,Emila Morgiewicza oraz wielu innych żyjących i nieżyjących członków RUCHU.Trzeba też,podkreślić,że RUCH miał chyba najmniejsze " nasycenie" tajnymi współpracownikami.W prawie 100-osobowej ogólnopolskiej organizacji był tylko jeden,Jan Kurowski, i to,o ile wiem,został zwerbowany już w areszcie. I w tym sensie RUCH stanowi w powojennej historii polskiej opozycji demokratycznej chlubny wyjątek i świadczy o ideowości i dzielności jego członków.
Stefan Niesiołowski był tu wyjątkiem.Jeszcze w 1989 roku w zbiorze szkiców pt." Wysoki brzeg" na str.113 zwierzał się szczerze zmartwiony: Musiałem się zdecydować- albo zaprzeczać wszystkiemu i odmówić zeznań, albo zeznawać wykrętnie.Nie miałem ani odwagi , ani siły odmówić zeznań i to był mój błąd największy.Potem nie rozumiałem dlaczego. Nic mnie własciwie nie usprawiedliwiało,poza strachem.
Właśnie.a potem,manipulując faktami,zaczął budować swój image bohatera RUCHU.Wraz z upływem czasu rosła jego odwaga,powiększały się zasługi dla Ojczyzny, czyny nabierały znamion bohaterstwa.Wzrastał nawet jego status klasowy! Jeszcze w "Wysokim brzegu" czytamy,że urodził się w rodzinie inteligenckiej.Ale już w jednym z numerów miesięcznika "Film' , bodaj z 2002 roku przed wywiadem na temat dokumentu przyrodniczego widnieje notatka-pochodzi z rodziny arystokratycznej.To cały Niesiołowski.Zawsze – jak mówią Anglicy- " w za dużych butach". To polityk w stylu III Rzeczypospolitej,sojusznik Kwaśniewskiego,Milera i Oleksego oraz symbol brutalizacji polskiego życia politycznego.


Jakie są Pani refleksje po rozprawie apelacyjnej?

Jest prawda historyczna i prawda sądowa.Teraz ,niestety zwyciężyła ta druga.Podobnie jak w przypadku Krzysztofa Wyszkowskiego,który przegrał kilka spraw z Lechem Wałęsą za przypomnienie mu, kto to był TW " Bolek " ,choć wszyscy wiedzą , kto ma rację.Ale w tej sprawie równie ważne ,co ochrona moich dóbr osobistych ,jest przypomnienie prawdy o jednym z przywódców RUCHU,który zdradził kolegów prawie od pierwszego przesłuchania. A potem przez lata budował – nadal buduje -swój wizerunek bohatera na przemilczeniach i kłamstwie.

- Dziękuje Pani za rozmowę.

Informacja:

Wywiad z Elżbieta Królikowską-AVIS ukazał się w tygodniku NASZA POLSKA nr 37 (620) z 11 września 2007r ( str.14) , tekst wywiadu jest wyłącznie w wydaniu gazetowym, z uwagi na jego ciekawe wątki , przepisałem go wiernie z zachowaniem prawdziwości zawartego materiału w oryginale gazety.)"

Przedruk:

http://swkatowice.mojeforum.net/viewtopic.php?p=3780
sobota, 15 grudnia 2007
Rocznica Grudnia

Właśnie odbywa się w gdańskiej operze akademia poświęcona rocznicy 16 grudnia. W celebrze prym wiodą Wałęsa , Tusk, Lis, Borusewicz, Bartoszewski. Słuchając podniosłych fraz aż dziw bierze że napompowani własną niezwykłością, charyzmą nie unoszą się dostojnie u sufitu auli. Szkoda, że nikt nie wpadł na pomysł pomieszania szyków temu szacownemu towarzystwu. Aż się prosi, żeby ktoś zadał pytanie Bolkowi co robił w budynku KW PZPR w czasie zamieszek, co skłoniło Bogdana Lisa do startowania z list wspólnie z SLD. Warto też zapytać Borusewicza co stało się z kasetą na której Wałęsa przyznaje się do współpracy z SB.

Kilka transparentów na sali, do której wstęp był wolny dla publiczności, więcej przyniosły by pożytku niż nudne jak flaki z olejem wzajemne kadzenie sobie prelegentów.

piątek, 02 listopada 2007
Teatr III RP

 Właściwie nie miałem zamiaru pisać o przypadku Michała Boni. W końcu to tylko kolejny z długiej listy wydobytych na światło dzienne agentów. Jednak to co się wyprawia w mediach zmusza do zabrania głosu. Okazuje się, że ważny członek opozycji, uczestnik Okrągłego Stołu, członek rządu Mazowieckiego,minister w rządzie Krzysztofa Bieleckiego był człowiekiem Służby bezpieczeństwa, z którą zresztą współpracował do 6 lutego 1989 roku czyli do dnia rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu. Wiem, że Boni umniejsza swoją rolę ale przecież robi to każdy zdekonspirowany po latach agent. Żadna to nowość. Faktem jest, że bardzo ważny członek opozycji był agentem służby bezpieczeństwa.

Powraca pytanie ilu agentów Kiszczak miał po stronie społecznej podczas twardych negocjacji Okrągłego Stołu. I czy przypadkiem nie mieliśmy do czynienia z teatrzykiem dla gawiedzi. Kiedy już podliczymy ilu agentów było przy Okrągłym Stole, warto zająć się rządem Mazowieckiego. To potwierdziłoby lub zaprzeczyło tezie o kontrolowanym, a w istocie pozornym charakterze zmian ustrojowych po 89 roku. Taka rzetelna lustracja dałaby nam wiedzę o klasie elit. Przypadek Boniego, to że prawda o nim nie dotarła do opinii publicznej , to także dowód nieskuteczności wszelkich dotychczasowych metod lustracji. Przez dwadzieścia lat Michał Bonii gwałtownie zaprzeczał prawdzie o swojej przeszłości. Co ważniejsze, zorganizowało się wokół niego środowisko najważniejszych wówczas autorytetów politycznych i moralnych. Może przyczyną tak gwałtownej obrony Boniego był paniczny strach przed poznaniem prawdy? Może  Kuroń, Frasyniuk, Mazowiecki, Geremek bronią Boniego wiedząc, że za chwilę mógł/może spotkać ich podobny los?

niedziela, 03 czerwca 2007
15 rocznica Nocnej Zmiany

W Sejmie odbywa się właśnie konferencja poświęcona rządowi Jana Olszewskiego i nocy 4 czerwca 1992. Nocy, która przeszła do historii jako Nocna Zmiana.

PS. 1

W WSI 24 na pasku w czasie trwania konferencji jest kłamliwy tytuł "15 lat od "Nocy teczek" a wystąpienie premiera jest tak kadrowane, że Kaczyński występuje na tle rosłego ochroniarza.

Ps.2

W poniedziałek 4 czerwca o 21 szykuje się demonstracja pod domem Lecha Wałesy. Warto zabrać znicze ...

środa, 23 maja 2007
Uniwersytet Gdański NZS lustracja i anonimowość

Mam problem. Mój problem to Uniwersytet Gdański. Miesiąc temu popełniłem kilka wpisów na temat lustracji na UG, ale tak naprawdę wpisy były o atmosferze panującej na tej uczelni. Atmosferze, w której agent SB kieruje wydziałem historii i filologii, rektor jest podejrzewanym o współpracę ze SB a tzw list warszawski (będący głosem za lustracją środowiska akademickiego), pod którym podpisało się kilkuset pracowników naukowych z polskich uczelni podpisała 1 ( słownie: JEDNA) osoba z UG. Pisałem o 100 osobowej Radzie Wydziału, która przy 1 ( słownie: JEDNYM) głosie wstrzymującym się pozostawiła byłego agenta na stanowisku dziekana Wydziału Historycznego. Pisałem też o przedstawicielach Samorządu Studenckiego, którzy w tym głosowaniu jednogłośnie poparli tegoż byłego agenta.

Zastanawiałem się co dzieje się na tej uczelni. Jakie procesy spowodowały, że w gronie kilku tysięcy inteligentnych przecież ludzi, nikt nie zdobył się na odwagę złamania środowiskowej solidarności. Zdumiewające, że gorąca dyskusja, spory, debaty na temat wartości, moralności, autorytetów szerokim łukiem ominęły tę uczelnię. Te same albo podobne refleksje naszły pewnie moich czytelników jeżeli skłoniły ich do wysłania do mnie maili z podziękowaniem za poruszenie tego tematu.

Ponieważ często były to osoby tak jak i ja konspirujące w latach 80 tych właśnie na Uniwersytecie Gdańskim podjąłem próbę skontaktowania ich z uniwersyteckim NZSem, czyli z organizacją, którą tworzyli 20 , 25 lat temu. Wydawało mi się, jak teraz wiem naiwnie, że takie pokoleniowe spotkanie starych i nowych działaczy NZSu, ale także prostych absolwentów zainteresowanych kondycją swojej dawnej uczelni wniesie coś nowego. Kontakt z NZSem wydawał mi się oczywisty.

Niewiele się zastanawiając wysłałem następujący list do zarządu uniwersyteckiego NZS:

„Witam Was,
jestem autorem prawicowego bloga Gdańszczanin (
www.gdanszczanin.blox.pl). Ostatnio popełniłem kilka wpisów na
temat antylustracyjnych działań na UG i agenturalności nauczycieli
akademickich (wpisy od 20 marca do 17 kwietnia). Wpisy spotkały sie
z bardzo żywą reakcją ze strony czytelników. Otrzymałem
kilkadziesiąt maili od osób , które studiowały w latach 80 tych na
naszym/waszym Uniwerku. Generalnie tym ludziom jest wstyd za takie
postawy kadry i części studentów. Szczególnie boli fakt, że nasi
koledzy, którzy zostali na uczelni okazali sie w większości
przypadków koniunkturalistami. Generalnie zauważam chęć tych ludzi
do zaangażowania się w sprawy uczelni. Tym bardziej , że większość
z nich w latach 80 drukowała i kolportowała książki i ulotki,
organizowała spotkania, odczyty itp. Jeżeli bylibyście
zainteresowani jakąś formą współpracy to czekam na odzew :).

gdańszczanin „

a oto odpowiedź, którą otrzymałem:

„Od:

NZS UG Filip Czuchwicki
Data:

2007-05-18 15:56
Do:


adax4@gazeta.pl
Temat:

Re: niwersytet Gdański . Agenci w gronostaja


----- Original Message -----
From: "NZS UG Filip Czuchwicki"
To:
Sent: Friday, May 18, 2007 3:55 PM
Subject: Re: niwersytet Gdański . Agenci w gronostajach


> Witam,
>
> W nawiązaniu do Pana/ Pani anonimu, inforumję iż Niezależne Zrzeszenie
> Studentów Uniwersytetu Gdańskiego jest organizacją apolityczną. W
związku
z
> czym Pana/Pani prośbę pozostawiam bez odpowiedzi.
>
> Z poważaniem,
>
> Filip Czuchwicki
> Przewodniczący NZS UG
> 507160477

Oczywiście biorę pod uwagę, że jedyną przyczyną wysłania takiej odpowiedzi jest fakt, że list pisałem jako osoba anonimowa. Możliwe. Zwracam jednak uwagę, że występowałem jedynie jako osoba inicjująca, pośrednicząca . Osoby, które zwróciłyby sie do NZSu byłyby już realne. Anonimowy listonosz chciał dostarczyć nieanonimową przesyłkę. To wszystko. Podejrzewam jednak, że pies pogrzebany jest gdzie indziej. Otóż wydaje mi się, że najistotniejsze jest stwierdzenie o apolityczności NZS.

Jak się czujecie, zwracam się to tych którzy mieli jakiś związek z UG w latach 80 tych, gdy organizacja w obronie której zawalaliście studia, byliście relegowani, organizowaliście strajki, demonstracje, wyjazdy na pogrzeb ks. Popiełuszki, na Papieża, drukowaliście ulotki, kolportowaliście je, staje się organizacją apolityczną? Apolityczną tak bardzo, że wzbrania się przed zabieraniem głosu w najważniejszych sprawach swojego środowiska. Uczy nas były agent? A cóż to szkodzi jeżeli to równy chłop? Na uniwersyteckich korytarzach aż czuć smród strachu przed lustracją ale cóż nam do tego, lepiej się nie wychylać bo zaliczenie, bo egzamin bo w konsekwencji kariera.

Jestem ostatnim, który widziałby NZS jako forpocztę PiSu czy PO na uczelni. Ale brak dyskusji, brak poglądów, serwilizm, uniformizm jest czymś dla mnie niezrozumiałym i po prostu nie do przyjęcia. Uniwersytet Gdański nie może, nie powinien być oblężoną twierdzą gdzie solidarnie ramię w ramię agenci, studenci, działacze samorządowi i członkowie NZSu leją smołę na na głowy tych którzy maja czelność domagać się pluralizmu, swobody głoszenia poglądów, tworzenia przestrzeni do debaty publicznej. A przecież temu powinien służyć uniwersytet, Taka jest jego rola. Wręcz po to go wymyślono.

I jeszcze jedno na koniec . Rak, który toczy UG to oczywista wina sitw akademickich, źle pojętej solidarności, zwykłej małości tzw autorytetów akademickich. To z pewnością też wina państwa, polityków którzy nie potrafili przez kilkanaście lat przywrócić zupełnie oczywistych standardów. Ale jakąś część winy ponosimy też my, którzy dwadzieścia parę lat temu kończąc edukację potraktowaliśmy to jako epizod w swoim życiu. I teraz mamy to co mamy.

czwartek, 10 maja 2007
Błąd prezesa Stępnia i dowód na upolitycznienie TK

Prezes Stępień a i chyba cały skład orzekający nie poradził sobie z w sumie nieskomplikowaną materią. Najważniejszym efektem dzisiejszego dnia jest wyłączenie przez prezesa Stępnia dwóch sędziów. Wyłączenie nastapiło po wniosku reprezentanta Sejmu, posła Mularczyka. Sposób odwołania sędziów wydaje się kuriozalny. Prezes Stępień podjał decyzję na podstawie ręcznych zapisek posła Mularczyka. W jaki sposób te zapiski mogły być dowodem przemawiającym za wykluczeniem? Przecież, puszczając wodze fantazji, poseł Mularczyk w ciągu dwóch godzin przerwy mógł spłodzić jakiekolwiek notatki. Dlaczego prezes TK zrezygnował z normalnej, wydawałoby się, w tym przypadku procedury polegającej na zażądaniu od IPN źródłowych dokumentów? Decyzja podjęta na ich podstawie byłaby nie obarczona ryzykiem błędu.

Odpowiedź na pytanie dlaczego Stępień tak postąpił jest kluczowe dla oceny zachowania Trybunału. Nie wierzę w prosty błąd prezesa. To zbyt doświadczony sędzia żeby nie zdawał sobie sprawy z ryzyka podjęcia decyzji na podstawie tak kruchych przesłanek. Wydaje się , że to co zdecydowało to determinacja wydania wyroku przed 15 maja. Prezes Stępień zdawał sobie sprawę, że odroczenie rozprawy celem wyjaśnienia zarzutów wobec dwóch posłów spowoduje opóźnienie w wydaniu wyroku a tym samym praktycznie uruchomi procedurę lustracyjną.

Skutki tej decyzji są następujace.

Po pierwsze, ma rację poseł Mularczyk , że pośpiech nie służy skompikowanej materii rozsądzanej sprawy. Przypominam , że SLD zaskarżając ustawę wniosło ponad 40 zastrzeżeń. Ten spory katalog wątpliwości prawnych Trybunał za wszelką cenę chce rozstrzygnąć w ciągu zaledwie 3 dni.

Po drugie, dzisiejsze zachowanie prezesa Stępnia dowodzi upolitycznienia prac Trybunału przy rozpatrywaniu tej sprawy. Trybunał chce wydać orzeczenie przed 15 maja i należy wnioskować,że będzie to orzeczenie niekorzystne dla ustawy. Bo przecież gdyby miało być inaczej TK dałby sobie dłuższy czas na zbadanie przedmiotu sporu.

Niewątpliwie sędziowie TK zdają sobie sprawę, że "uwalenie " ustawy lustracyjnej tak na "żywca" spowoduje upadek autorytetu Trybunału i w konsekwencji inne jego umocowanie w strukturze państwa. A mimo to decydują sie na takie nerwowe , ba wręcz histeryczne ruchy. Ciekawe dlaczego.

Pozostaje jeszcze sprawa wcześniejszych wniosków Mularczyka o wykluczenia sędziów wypowiadających się negatywnie na temat lustracji i ustaw lustracyjnych.Stępień decydując się na wykluczenie tych sędziów stwierdził, że nie dają rękojmi niezależności w rozpatrywaniu tej sprawy. Trzeba pamiętać, że owa niezdolność nie powstała w momencie wydawania decyzji o wykluczeniu a obiektywnie istniała cały czas. Tym samym wykluczeni sędziowie nie powinni glosować poprzedniego dnia w sprawę wykluczenia sędziów negatywnie odnoszących się do idei lustracji. Sąd powinien usunąć wady, które mogły wpłynąć na błędy w podejmowaniu wczorajszej decyzji.

A skoro tak to Mularczyk powinien wnioski ponowić. Niewykluczone zresztą, że jutro  przedstawi nowe, interesujące wnioski dowodowe.

Trybunał Konstytucyjny Bitwa o lustrację

Sędzia TK Ewa Łętowska podpisuje antylustracyjne apele , sędzia TK Marek Mazurkiewicz w wystąpieniu sejmowym porównuje ustawę lustracyjna do ustaw norymberskich. A dzisiaj okazało sie, że sędziowie Jamróz i Grzybowski byli Kontaktami Operacyjnymi służb specjalnych PRL. Myślę, że takiego obrotu sprawy nie spodziewali się występujący w TVN 24 dziennikarze tradycyjnie zwalczający lustrację. Bo rzeczywiście sytuacja jest dość mało komfortowa. Nawet jeżeli TK zdecyduje sie w geście rozpaczy zanegować lustrację to tym samym wyda wyrok na samego siebie.

Używając określenia Stanisława Michalkiewicza można zadać pytanie : czy rozwiedka poświęci Trybunał Konstytucyjny po to oby opóźnić lustracje elit? Tego nie wiem. Ale sadzę, że jeżeli TK zaneguje ustawę lustracyjną to zmiana charakteru tej instytucji stanie się nieuchronna. Warto zauważyć, ze w ciągu ostatniego 1.5 roku TK stał się instytucją, która usiłuje nie dopuścić do realizacji programu wyborczego PiSu. Ten sposób instrumentalnego wykorzystywania TK to efekt utraty przez rozwiedkę urzędu prezydenckiego. W czasie gdy prezydentem był Aleksander Kwaśniewski ustawy  AWSu nie musiały dochodzić do TK bo były już utrącane na poziomie prezydenckiego weta.

Wcale się nie zdziwię jeżeli zaplątani we współpracę ze służbami PRL okażą się i inni członkowie Trybunału Konstytucyjnego. Kluczem jest kwerenda dokumentów i likwidacja Zbioru Zastrzeżonego. Idea zbioru zastrzeżonego u swojego zarania sprowadzała się do umieszczenia w nim akt osób, które jeszcze w 1987- 1989 współpracowały na rzecz SB. Potem już, w latach III RP stosowaną procedurą było przekwalifikowanie zagrożonych dekonspiracją salonowych elit do zbioru zastrzeżonego. To działanie uniemożliwiało dotarcie do prawdy.

wtorek, 01 maja 2007
Kwaśniewski i cała reszta
piątek, 27 kwietnia 2007
TVN kupuje Tygodnik Powszechny

 

Grupa ITI kupiła 49 proc. udziałów w "Tygodniku Powszechnym". Pragniemy podkreślić, że nasze uznanie wzbudza ugruntowany autorytet pisma - powiedział Wojciech Kostrzewa, Prezes Zarządu Grupy ITI. - Inwestycja zapewni nam nie tylko wsparcie kapitałowe, ale także dostęp do nowoczesnych technologii - podkreślają przedstawiciele "Tygodnika Powszechnego" „ źródło

No to mamy pierwszy ważny krok do utworzenia sbeckiej wersji TV Trwam. Już niebawem, ponoć jesienią, TVN uruchomi swój kanał katolicki. Szefem będzie, zapewne znany wszystkim, ksiądz Sowa. Szykuje się wielki dzień dla wszystkich donosicieli w sutannach. Agenci w cywilu przygotowali im wszak godną przystań. Już nic i nikt im nie przeszkodzi w głoszeniu Kościoła konformizmu, hipokryzji, tchórzostwa i dwulicowości.

środa, 25 kwietnia 2007
Geremkowi puściły nerwy?

"W 1995 r. w paryskiej "Kulturze" (nr 9/516) Tomasz Mianowicz opublikował niezwykły, ze względu na treść, dokument tajny i pilny telegram Horsta Neubauera (ambasadora NRD w PRL) z 2 grudnia 1981 r. do ścisłego kierownictwa wschodnioniemieckiej partii komunistycznej. Czytamy w nim m.in. wypowiedź Stanisława Cioska: Część wpływowych doradców "Solidarności" zrozumiała obecne położenie i zmianę sytuacji. Boją się bardziej niż sądzimy i zaczynają ratować własną skórę. Odbyłem właśnie osobliwą rozmowę z szefem sztabu ekspertów "Solidarności" [Bronisławem] Geremkiem (bliskie związki z międzynarodówką socjaldemokratyczną, osobiste kontakty z Krayskim i innymi). Nie wierzyłem własnym uszom. Geremek oświadczył, że dalsza pokojowa koegzystencja pomiędzy "Solidarnością" w obecnej formie i realnym socjalizmem [jest] niemożliwa. Konfrontacja siłowa nieunikniona. Wybory do rad narodowych muszą zostać przesunięte. Organy władzy państwowej muszą zlikwidować aparat "Solidarności". Po konfrontacji siłowej "Solidarność" mogłaby powstać na nowo, ale jako rzeczywisty związek zawodowy bez Matki Boskiej w klapie, bez programu gdańskiego, bez politycznego charakteru i bez ambicji sięgania po władzę. Być może - kontynuował Geremek - zostaną zachowane siły umiarkowane, takie jak Wałęsa. Po konfrontacji nowa władza państwowa mogłaby w oparciu o odmienną sytuację polityczną kontynuować określone procesy demokratyzacji.
Dalej jeszcze Ciosek zwierzał się Neubaueromi: doradcy zdali sobie ostatecznie sprawę z beznadziejności swych projektów. Ponadto stracili kontrolę nad aparatem "Solidarności". Aparat "Solidarności" składa się w 90 procentach z antykomunistycznych fanatyków i awanturników." Źródło

Geremek nie złożył oświadczenia lustracyjnego i starcił mandat eurodeputowanego. Media gotowe są raczej traktować tę sytuację jako kolejny, wrogi akt wobec kaczystowskiej Polski. Geremek miałby celowo nie złożyć oświadczenia po to aby móc w świetle kamer i fleszów jeszcze bardziej wydajnie i krwawo atakować rząd. Może i tak. A może prawda jest taka, że Geremek nie odważył się świadomie złożyć fałszywego oświadczenia? Wiem, wiem. Geremek już pewnie kilkukrotnie składał oświadczenia lustracyjne. Ale może jest coś o czym nie wiemy? Wszystkim przecierającym oczy ze zdumienia i oburzającym się ujadaniem na wujka Bronka przypominam o karierze dyplomatycznej Geremka w latach 60 tych i funkcji dyrektora Centrum Kultury Polskiej w Paryżu.

Czasami jest tak, że agenturalna przeszłość politykowi przeszkadza a czasami nie. Przypominam Belkę, który w prywatnych rozmowach odmawiał objęcia rządowych stanowisk z powodu "kwitów" by kilka miesięcy potem objąć fotel ministra finansów a potem nawet premiera. Zresztą cóż tam Belka. Przecież każdy z byłych prezydentów ( za wyjątkiem obecnego) był agentem. Jak się czujesz Czytelniku gdy pierwszym prezydentem III RP był TW Wolski , kolejnym TW Bolek a a trzeci z kolei to łatwy do odszyfrowania TW Alek ? I jakoś tak się złożyło, że żaden z nich nie miał problemów z lustracją.

Idąc tym śladem dopuszczam myśl, że z Geremkiem może być podobnie. To co dawniej było nieznane, nieważne, nieistotnie, nie do udowodnienia ( wybierz właściwe) nagle okazać się może rzeczywistą przeszkodą w sprawowaniu mandatu i w konsekwencji spowodować upadek kolejnego autorytetu. Nikt z nas nie wie jakie zardzewiałe zamki w skrzyni z tajemnicami się właśnie otwierają.

Jako osoba, która kwestionuje uczciwość Okrągłego Stołu nie mogę nie brać tej ewentualności pod uwagę. Tym bardziej, że to Geremek obok Michnika był głównym konstruktorem porozumień 1989 roku.

I oczywiście można sobie do woli gaworzyć na blogach, snując mniej lub bardziej obrazoburcze i odjechane wątki. Ale pytanie jest inne.

Czy media zainteresują się Geremkiem? Czy w mediach elektronicznych, wysokonakładowej prasie ktoś podniesie rękę na profesora przełamując strach, że ktoś mu tę rękę może odrąbać?

piątek, 20 kwietnia 2007
Co ze zbiorem zastrzeżonym IPN?

"Profesor przyznał, że przed wyjazdem na stypendium w Niemczech był wzywany przez milicję, a po powrocie złożył sprawozdanie z dwuletniego pobytu i je podpisał. Miodek oświadczył, że jest niewinny, ma czyste sumienie i nie musi się niczego bać. " źródło

W TVN24 podano informację, że  dokumenty na które powołuje się  wrocławski dziennikarz  Grzegorz Braun, wypłynęły  tzw. zbioru zastrzeżonego IPN.  Zbiór zastrzeżony to ok. 300 metrów bieżących teczek.  W toku prac nad ustawą lustracyjną zakładano zniesienie klauzuli tajności zbioru.   Z dzisiejszej wypowiedzi Kieresa  wnioskuję ze zdumieniem, że tajemnica obowiązuje nadal. Nie ochłonąwszy ze zdumienia nad  życiem pośmiertnym zbioru wpadam w kolejne osłupienie.   Jak to możliwe, że teczka profesora Miodka znalazła się w zbiorze zastrzeżonym IPN? Nie znam kryteriów  tworzenia zbiorów zastrzeżonych ale niemożliwe wydaje się umieszczanie w nich teczek osób, które składały  jedynie sprawozdanie ze swojego wyjazdu zagranicznego.

Warto pamiętać, że to głównie zbiór zastrzeżony kryje największe tajemnice o elitach III RP.

wtorek, 17 kwietnia 2007
Uniwersytet Gdańsk. Elity czy wykształciuchy

I

"Włodarskiego solidarnie poparli studenci

- Mamy 22 głosy i przyszliśmy w komplecie, by bronić dziekana - mówi Tomasz Neumann, przewodniczący Rady Samorządu Studentów Wydziału Filologiczno-Historycznego UG. - Być może w młodości profesora Włodarskiego działy się niedobre rzeczy, ale na pewno nie powinno to decydować o całym jego życiowym dorobku." źródło

Studenci wydziału Filologiczno Historycznego UG jednomyślnie głosowali za pozostaniem profesora Włodarskiego na stanowisku dziekana wydziału. Przykład Uniwersytetu Gdańskiego jest szczególnie wymowny. Zarzut współpracy z SB nie spotkał matematyka, fizyka czy ornitologa. Dotknął historyka. Tu już nie można mówić, że nieważne co naukowiec robił w przeszłości, że liczy się jedynie dorobek i skuteczność przekazywania wiedzy. Osobiście uważam, że i uczciwość i przyzwoitość jako wartości uniwersalne powinny być wymagane nawet od znawcy mechaniki kwantowej.

Szczególnie szokujący jest fakt, że ahistoryczne podejście demonstrują przyszli historycy. Po co studiować przeszłość jeżeli zamiast próby dotarcia do prawdy, w ocenie historii wystarcza akt spontanicznego poparcia? Obecni zapewnie wśród owych 22 studentów młodzi historycy tak naprawdę nie interesują się historią. Po co w takim razie studiują? Szkoda czasu, energii i pieniędzy. Przecież każdy problem, który przyjdzie im rozstrzygać w przyszłej pracy zawodowej zależeć będzie od ich osobistej sympatii a może i koniunktury. W ten sposób szkoła wyższa nie kształci elit a jedynie produkuje wykształciuchów kierujących się myśleniem stadnym. Ludzi, którym papier jest potrzebny do kariery lub do zaspokojenia ambicji własnych i rodziców. Ale taka postawa nie wzięła się znikąd. Czego można wymagać od studentów jeżeli historię na Uniwersytecie Gdańskim uprawiają ludzie odwróceni od prawdy.

Cały katalog argumentów na temat lustracji takich jak potrzeba poznania prawdy, napiętnowania osób robiących kariery kosztem kolegów wzbogaca się o argument chyba najcięższej wagi. Tym argumentem jest prawda historyczna. Czy historycy agenci są w stanie napisać rzetelną historię ? Przecież nawet pisząc pracę naukową na temat starożytnych Chin (właśnie w chińszczyźnie specjalizuje się profesor Włodarski) jest ważne jakimi standardami moralnymi kieruje się naukowiec. Historyk, zakamuflowany agent nawet pisząc o Chinach czy Gabonie może, lecząc swoje ego, inaczej rozłożyć akcenty, ocenić wydarzenia historyczne, postawy ludzi tworzących historię. A co jeżeli kompleks agenta, jego starch przed dekonspiracją i próbę zrelatywizowania wyborów sprzed lat przeniesiemy na grunt najnowszej historii Polski? Jeżeli opracowania historyczne będą/są motywowane chęcią nadania cech heroizmu swojej podłości ? Jaką my , czytelnicy mamy możliwość dotarcia do prawdy jeżeli tę prawdę ukuglują nam autorzy agenci? ? Może to jest jedna z przyczyn, dla której mitologizowany jest Okrągły Stół i środowiska go tworzące?

Zadaję sobie pytanie czy na wydziale kierowanym przez profesora Włodarskiego możliwe są wolne studia na temat naszej historii najnowszej. Załóżmy, że młody, nie znający realiów pracownik naukowy nosi się z zamiarem opracowania historii UG w czasie stanu wojennego. Opracowanie takiego tematu wymusza wizytę w IPNie. Pytanie. Jak na takie próby odkopywania grobów zareagowałoby środowisko? A zwłaszcza znani powszechnie rektor i dziekan ? Obawiam się, że niezbyt entuzjastycznie.

II

"W największej auli Uniwersytetu Gdańskiego we wtorek 17 kwietnia odbyła się konferencja popularnonaukowa pod hasłem "Miłe życia drobiazgi". Naukowcy gdańskiej uczelni zajmowali się mikrologią - badaniem najmniejszych drobiazgów codziennego życia. Prof. Małgorzata Czermińska mówiła o samochodowych lusterkach, dr Piotr Millati o napisach na ławkach w akademickiej auli, dr Wojciech Owczarski o małych fiatach, a prof. Jan Ciechowicz o kulturowym wymiarze meczu piłkarskiego." źródło

W największej auli Ugie trójmiejscy naukowcy dyskutują o napisach na ławkach w akademickiej auli, lusterkach samochodowych i małych fiatach. Chcąc też się przyczynić do rozwoju kultury wysokiej i dotrzymać kroku autorytetom mam też kilka swoich autorskich propozycji. Badania na temat napisów na ławkach poszerzyłbym o napisy w toaletach, z podziałem na męskie i damskie. Wykład o małych fiatach ująłbym w szerszym kontekście wartburgów i trabantów. Chętnie też wypowiedziałbym się publicznie na temat lusterek samochodowych bo złodzieje ukradli mi ich w sumie z 10.

Może bez związku, bo przecież elity o duperelach nie dyskutują ale wystawa IPNu pt." Serca dla Partii bijące. Ludzie gdańskiej bezpieki1945 - 1990 " została zorganizowana na ostatnim piętrze domu handlowego Manhattan w niewykończonej sali.

III

Wielce szanownemu gronu pedagogicznemu, rozlicznym profesorom, docentom i dzielnym studentom znakomitego Uniwersytetu Gdańskiego polecam źródłowy tekst Ludwika Dorna o wykształciuchach.

Przejrzyjcie się w nim.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
teraz na blogu

Nie czytam czerwonego szmatławca reaktywacja statystyki www stat.pl www.michalkiewicz.pl - strona autorska Stanisława Michalkiewicza Prawy Prosty - galba.net.pl Gazeta Polska Kataryna.blox.pl Haribu.blog.onet.pl Geralt.blox.pl Dokwadratu.blogspot.blox.pl Cyberowca.blogspot.com Homester.blox.pl Foxx.salon24.pl reaktywacja
wolnosc.dla.tiszerta.com
Skopiuj CSS