Motto: Miała być demokracja a tu każdy ma własne zdanie Lech Wałęsa
piątek, 28 marca 2008
Czy media prywatne zagrażają demokracji ?

 

Niczym nowym jest stwierdzenie,że PiS niezależnie czy sprawuje władzę czy jest w opozycji i tak jest dla mediów dyżurnym chłopcem do bicia. Wielu publicystów i polityków diagnozowało ów antypisowski przechył. Przyczyną jest parasol ochronny, zupełnie świadomie rozkładany nad PO przez postnomenklaturowych i zagranicznych właścicieli prywatnych mediów.

Można popełniać tysiące wpisów dokumentujących coraz bardziej bezczelne przykłady nierównego traktowania polityków w zależności czy należą do hołubionego frontu ludzi dobrze wychowanych czy też reprezentują czarną sotnię. Posiadając nieograniczony wpływ na kształtowanie opinii publicznej, media prywatne przy ochoczym udziale polityków PO i SLD ukuły wśród ogółu Polaków, między innymi i takie przekonanie, że media publiczne a zwłaszcza TVP są prawicowe i nieobiektywne.

Lata prania mózgów spowodowały, że stronnicza Gazeta Wyborcza i jawnie antypisowskie imperium medialne Waltera są uznawane za wzór cnót dziennikarskich a dopuszczające do udziału w publicznej dyspucie głosów tych przed którymi zamknięte są drzwi TVN-24 i Gazety Wyborczej, media publiczne to skandal, dowód nieprawidłowości i stronniczości.

Siłą mainstreamu jest tzw. nadbudowa. Wszelkiego rodzaju stowarzyszenia, kapituły i plebiscyty. Co ciekawe struktury te wcale nie są zainteresowane standardami dziennikarskimi, niezależnością zawodu dziennikarza . Ich istota polega raczej na wspieraniu budowanego przez lata przeświadczenia że ma być tak jak jest. Że takie właśnie są standardy, że taka a nie inna jest definicja rzetelności, niezawisłości dziennikarskiej. Proszę zauważyć , że ewidentne naruszenia ciszy wyborczej przez Gazetę Wyborczą nie spotkało się z najmniejszym nawet potępieniem. Podobnie jest z oficjalnym opowiedzeniem się przez Adama Michnika po stronie PO w czasie ostatniej kampanii wyborczej . Takie działania zabijają demokrację i degenerują media. Media jednowymiarowe, których głównym zadaniem jest zwalczanie złych- obcych i promowaniem dobrych - swoich są tylko instrumentem do zdobywania i utrzymywania władzy a nie sposobem komunikowania się obywateli.

Niestety z mediami jest tak jak z pieniądzem. Tak jak zły pieniądz wypiera pieniądz dobry tak samo media złe wypierają media dobre. Zamiana znaczenia podstawowych słów takich jak rzetelność i profesjonalizm powoduje że media publiczne znajdują się w dramatycznej sytuacji. Nie dopuszczając do głosu publicystów i polityków z „wilczym biletem" od mediów prywatnych zaprzeczają obiektywnym standardom i stają się medium podobnym TVN 24 lub Gazecie Wyborczej. Udzielając zaś głosu ( bynajmniej nie na zasadzie wyłączności) publicystom, specjalistom , autorytetom o poglądach prawicowych stają pod zarzutem zawłaszczenia mediów przez prawicę

Takie zdegenerowanie i zprimityzowanie roli mediów zmierza prostą drogą do likwidacji ( a przynajmniej skarlenia) mediów publicznych i wykluczenia z debaty nieprawomyślnych i nie umiejących przyjąć rządzących mediami zasad dziennikarzy. Za chwilę Wildszteina, Ziemkiewicza, Wyszkowskiego, Rybę, Pospieszalskiego i im podobnych będzie można oglądać tylko w eremach gdzieś w Bieszczadach, gdzie co najwyżej będą robili za atrakcję turystyczną, Za prawicę i sumienie świadomego społeczeństwa będą robili odpowiedzialni i świadomi zasad rządzących tym zawodem dziennikarze typu Wołek, Lis, Żakowski.

Ps. Niejako na potwierdzenie tez powyższego wpisu, właśnie przed chwilą TVN 24 podał, że Monika Olejnik dostała kolejnego w swojej karierze Wiktora.

 

czwartek, 13 marca 2008
Wbijanie PiSu w glebę

 

Jak powszechnie wiadomo PiS to partia przeszłości, grupa nieudolnych frustratów nierozumiejących współczesnego świata skazana na zagładę tak jak dinozaury miliony lat temu. Nie ma kanału telewizyjnego czy stacji radiowej gdzie bez zachowania jakichkolwiek pozorów przyzwoitości czy dbania o obiektywizm flekuje się PiS. PiS, który oprócz tego , że jest anachroniczny jest też żałosny, niekonstruktywny, śmieszny, pokraczny, antyinteligencki... Inwektywy można mnożyć. Nie ma kretynizmu, którego nie wypowiedziano by na temat Kaczyńskich. Mistrzowie pióra pracują 48 godzin na dobę by nie zabrakło antykaczej amunicji. Okazją do kpin i docinków może być wszystko ; prognoza meteo w TVN24, przegląd prasy, gala gwiazd czy relacja sportowa. Niedosyt okazji nie grozi. Niezależnie co powiedzą pisowcy zawsze można wyrechotać i wypaczyć sens ich wypowiedzi. Postępuje ogólnonarodowy program prania Polakom pamięci i zdroworozsądkowego postrzegania świata.

Cóż, na szczęście jest pewna znana każdemu dziecku prawda: balon pompowany bez przerwy musi pęknąć. ;)

sobota, 08 marca 2008
Sen o mediach publicznych

Miałem sen.... Grupa posłów ze wszystkich klubów parlamentarnych zaczęła zbieranie podpisów pod Listem W Sprawie Mediów Publicznych. W Liście stało między innymi o konieczności obrony mediów publicznych, o zagrożeniu kapitału zagranicznego, o postępującym upadku zasad rzetelności dziennikarskiej i takie tam. Potem poszło już z górki. Powstała Komisja, która opracowała strategię reformy mediów publicznych. Komisja po 2 miesiącach zaproponowała konkretne rozwiązania sprowadzające się do trzech zasad

  1. Opcja zerowa.

  2. Zasada synergii mediów publicznych

  3. Zasada politycznego parytetu w organie nadzorczym

    Rozpętała się straszliwa burza. Media prywatne na inicjatywie poselskiej , popartej przez rząd i partie opozycyjne nie zostawiły suchej nitki. Kilkadziesiąt związków zawodowych skutecznie do tej pory paraliżujących jakiekolwiek reformy publicznych mediów oflagowało się, pojawiły się też , na szczęście niespełnione , groźby protestacyjnego samospalenia się Żakowskiego przed Sejmem. W drodze tzw. szybkiej ścieżki legislacyjnej rząd przesłał do Sejmu a ten błyskawicznie uchwalił Ustawę o mediach publicznych. Ustawa rozwiązywała w terminie 1 miesiąca wszystkie dotychczasowe struktury mediów publicznych i powołała na ich miejsce specjalną spółkę z wieczyście zagwarantowanym większościowym udziałem Skarbu Państwa. W spółce znalazło zatrudnienie 40 % wszystkich dotychczasowych pracowników.
    Celem , który postawił sobie ustawodawca było zmuszenie zarządu do zredukowania kosztów do poziomu mediów konkurencyjnych. Ustawa zniosła abonament wprowadzając zasadę odprowadzenia od wszystkich podatników kwoty 100 zł rocznie, emeryci, renciści i najniżej uposażeni płacą 30 % . Ściągnięciem pieniędzy zajmują się Urzędy Skarbowe.
    W wyniku tej prostej operacji dotychczasowy spływ abonamentu będący w istocie narodową ściepą na rzecz polskich mediów staje się 100 %-wy a jednocześnie sprawiedliwy bo nie opiera się już na najbiedniejszych i najstarszych grupach społecznych. W efekcie zmiany klimatu wobec mediów publicznych rząd odstępuje od pomysłu sprzedaży Rzeczpospolitej i odkupując udziały od brytyjskiego Mecomu i zasila nimi nową strukturę. Zarząd nowego ciała , nazwijmy je np. Media Polskie (dlaczego nie, skoro każde niemieckie wydawnictwo ma w nazwie odniesienie do polskości ( Polskapresse, Dziennik POLSKA wydawany przez 100% kapitał NIEMIECKI - to tak dla przykładu) na szeroką skalę stosuje zasadę synergii w obrębie kontrolowanych przez siebie mediów. W efekcie wzrasta nakład Rzeczpospolitej, która dystansuje w sprzedaży egzemplarzowej i powierzchni reklamowej Dziennik, niebezpiecznie zbliżając się do przeżywającej kryzys Gazety Wyborczej.
    Równocześnie , wraz z likwidacją dotychczasowych struktur mediów publicznych Sejm uchyla dotychczas istniejące Prawo Prasowe zastępując je Prawem Medialnym. Nowa ustawa wprowadza obowiązek dochowania rzetelności dziennikarskiej. Sprzeniewierzenie się zasadom rzetelności i etyki dziennikarskiej karane jest grzywną dla dziennikarza i wydawcy. Przestrzegania zasad pilnuje Rada Mediów powołana spośród zlustrowanych i cieszących się szacunkiem nestorów mediów.

i się obudziłem....

PO a media publiczne

Pomysły PO na likwidację mediów publicznych są tak stare ja sama partia. Już w 2001 roku politycy tej partii kwestionowali sens istnienia mediów publicznych . Ważnym argumentem na rzecz ograniczenia a w konsekwencji likwidacji TVP i PR była sympatia i życzliwość mediów prywatnych w momencie odrąbywania przyszłej PO od trupa Unii Wolności. Spotykając się z życzliwością i poparciem politycy PO nie czuli potrzeby wsparcia ze strony mediów publicznych, tym bardziej że media te wtedy znajdowały się pod całkowitą kontrolą SLD. To chyba ten moment jest decydujący w dzisiejszym poglądzie Tuska i jego najbliższego otoczenia na temat polskiego rynku medialnego. To nie odcinanie kuponów, spłata długu wdzięczności z okresu kolejnych kampanii wyborczych ale właśnie 2001 rok to moment kształtowania się dzisiejszych sojuszy i koncepcji. Trudno dziś orzekać czy ówczesne poparcie mediów prywatnych i rozpostarty po dziś dzień parasol ochronny nad PO to owoc zawartego wtedy dealu czy też znacznie bardzie subtelny proces wzajemnego świadczenia sobie uprzejmości.

Znany i opisywany parokrotnie scenariusz polega na zdyskredytowaniu TVP, doprowadzeniu ,poprzez kwestionowanie sensu płacenia abonamentu, do kryzysu finansowego. Kolejny krok to ograniczenie produkcji i likwidacją bądź sprzedaż anten. Nie trzeba być szczególnie lotnym by nie dostrzec że strumień reklam i widzów w sposób oczywisty przejdzie do mediów prywatnych. W ten sposób dokona się demontaż mediów publicznych. ( Tak na marginesie pierwszą ofiarą będzie Polskie Radio a zwłaszcza anteny regionalne , Trójka i Program 2.)

Po zrealizowaniu tego planu PO ma dożywocie jeżeli chodzi o wdzięczność Waltera i Solorza. Mając takie zaplecze medialne ma się właściwie pewność bezterminowej dominacji w polityce. Ten scenariusz to dowód bezprzykładnego cynizmu. Wiele złego można powiedzieć o stosunku SLD do telewizji publicznej. Jednak ani Miller ani Buzek, ani żaden rząd po 88 roku nie podejmował działań zmierzających do likwidacji mediów publicznych . Mieliśmy swoisty rozkołys polegający na dążeniu każdej nowej władzy do wyrwania TVP z rąk przegrywającej wybory partii.

Media muszą być upolitycznione

Wydaje się że racjonalnym działaniem odpowiedzialnej partii politycznej powinny być dążenie do likwidacji owego rozkołysu. Interesem wszystkich powinien być consensus w sprawie mediów publicznych. Media publiczne będą wtedy wartością gdy wpływy poszczególnych partii , grup interesów będą się wzajemnie równoważyły.

Nie jestem fanem Urbańskiego ale wydaje mi się , że w skrajnie trudnych okolicznościach stara się on budować właśnie taki mechanizm, w którym żadna z partii nie może mówić o niedopuszczaniu jej do społecznej dyskusji ale też o żadnej z partii nie można powiedzieć , że uzyskała na media polityczny wpływ. Fałszywym mitem , który zaważył na dzisiejszym postrzeganiu mediów publicznych jest apolityczność mediów. W demokratycznym , pluralistycznym kraju, gdzie poprzez media politycy komunikują się z wyborcami, polityzacja mediów jest nieuchronna. Ważne jest aby wpływy polityczne w mediach publicznych się wzajemnie znosiły i aby każde ważne społecznie i narodowe poglądy mogły być artykułowane.

Polityka ne jest , do licha, czymś wstydliwym i niemoralnym. Jest narzędziem umożliwiającym wpływanie obywateli na swój kraj. Bez komunikacji między politykami a wyborcami i bez publicznego sporu konkurujących ze sobą partiii nie ma ma możliwości funkcjonowania państwa. Największą wartością , obok roli kulturotwórczej i edukacyjnej jest właśnie możliwość oddawania programów politycznych partii, poglądów polityków pod osąd społeczny. Obecność polityki w mediach publicznych to też jest Misja.

Jak bardzo potrzebne są pluralistyczne media pokazały ostatnie wybory i zachowanie Gazety Wyborczej i telewizji prywatnych. Teza ( głoszona wprost m.in. przez A

Ważną sprawą jest też zgoda polityków na konkurowanie mediów publicznych z mediami prywatnymi. Niezależnie od tego co różni poszczególne partie, działanie Czabańskiego i Darskiego zmierzające do pokrycia kraju sygnałem PR1 powinna być wspierane. To samo dotyczy koniecznych reform TVP, zwłaszcza w kontekście zbliżającej się cyfryzacji telewizji. To wszystko może, wręcz powinno, być polem współpracy między głównymi partiami. Rozsądny rząd powinien takie działania wspierać , wręcz inspirować. Czym innym jest dążenie do uzyskania wpływu na publiczne media, a czymś zupełnie innym jest dążenie do ich likwidacji bo ma się pewność, że interesy polityczne będą chronić wdzięczne „ do grobowej deski" media prywatne.

Znaczenie mediów publicznych jest ważne z jeszcze jednego punktu widzenia . Poza wszelką wątpliwością są to media polskie. W zalewie prasy niemieckiej stanowiącej ponad 80% rynku, wobec nomenklaturowego i połączonego ( teraz lub w przyszłości) z kapitałem zagranicznym biznesu radiowo telewizyjnego, media publiczne są niebywałą wartością. Można zadać pytanie czy kraj, w którym nie istnieją narodowe media jest jeszcze państwem niepodległym czy może mamy już do czynienia z politycznym, gospodarczym i kulturowym kolonializmem. Kolonializmem realizowanym pod płaszczykiem integracji europejskiej.

Media publiczne to ostania szansa budowania tożsamości narodowej, równoprawnej dyskusji w której znaczenie nie będą miały koneksje polityczne i cenzus majątkowy a jedyne wartość głoszonych poglądów.

To czy uda się je uchronić nie zależy juz od odpowiedzialności Platformy i mądrości jej liderów ale od skali sprzeciwu partii i środowisk rozumiejących czym się to wszystko może skończyć.

 

piątek, 07 marca 2008
Apolityczność mediów według PO na przykładzie Radia Gdańsk

 

Krzysztof Luft został powołany przez Ministra Skarbu Państwa na nowego członka Rady Nadzorczej Radia Gdańsk. Zastąpił Andrzeja Dorniaka, który zmarł w grudniu po ciężkiej chorobie.

Krzysztof Luft jest absolwentem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie. Znamy go jako prezentera i dziennikarza, a także - rzecznika w rządzie premiera Jerzego Buzka.

Do niedawna prowadził własną firmę doradczą z zakresu komunikowania i Public Relations. W 2004 roku wstąpił do PO."

To jak to miało być z publicznymi mediami? Apolityczność? Ludzie kultury? Autorytety moralne? Warto pamiętać, że w Zarządzie Radia Gdańsk zasiadał nasz nieoceniony Sławomir Nowak. Oczywiście też w wyniku demokratycznych procedur.

poniedziałek, 07 stycznia 2008
Pluralizm Gazety Polskiej według Paliwody

Szef działu opinii Gazety Polskiej, Paweł Paliwoda ogłosił wszem i wobec, że tygodnik otwierając się na nowe środowiska ma zamiar zaproponować współpracę blogerom. Pomysł niezły ale nie odkrywczy. Blogerzy już funkcjonują w tradycyjnych mediach. Są zapraszani do programów telewizyjnych ( Warto Rozmawiać Pospieszalskiego) , są też drukowani w gazetach ( Rzeczpospolita). Novum zaproponowane przez Paliwodę polega na zaproszeniu do współpracy lewicowych, czasami lewackich autorów. Ze słów Pawła Paliwody wynika, że powodem zaproszenia do współpracy jest z jednej strony chęć publikowania (promowania?) osób o innych poglądach niż dotychczas prezentowane na łamach gazety, z drugiej zaś jest to ukłon w stronę osób sprawnie posługujących się piórem.

Cóż, nie ukrywam, że pomysł uważam za tragiczny. Przypominam, że prawicowy potencjalny czytelnik ( w skrócie PPC ) to ponad 5 milionów dorosłych Polaków. Zadaniem prawicowego tygodnika jest szukanie pomysłów na dotarcie to tego nieprzebranego rezerwuaru czytelników. Z własnego doświadczenia związanego z lekturą Dziennika wiem, że z punktu widzenia prawicowego czytacza gazet wypociny Lisa, Olejnik czy Żakiewicza są po prostu omijane wzrokiem. Także argument goszczenia na łamach wirtuozów pióra uważam za chybiony. Bo jeżeli tak, to czemuż by nie zaprosić do współpracy Urbana, Passenta . Przecież warsztatowo są klasą sami dla siebie.

Pozostaje jeszcze pytanie jak się poczują członkowie Klubów Gazety Polskiej, organizujący wam spotkania, promujący GP. Czy czasami nie uznają, że zostali zrobienie w balona , wyrolowani, wykorzystani?

Najgorsze jest to , że takie nerwowe i nieprzemyślane zachowania mogą zrazić dotychczasowych czytelników. W efekcie stracicie tych których teraz macie a nie zyskacie nowych.

Niestety chwytanie się tak błazeńskich pomysłów na szukanie czytelników wśród wyborców PO czy wręcz SLD jest przejawem bezradności i brakiem pomysłu na pismo.
sobota, 05 stycznia 2008
Tomasz Lis w TVP..... a Igor Janke w TOK FM

Tomasz Lis będzie miał swój godzinny program w telewizji publicznej. Równocześnie w programie 1 TVP pojawi się Bronisław Wildstein z własnym programem autorskim. Wypada zadać pytanie: jak to jest z upolitycznieniem TVP? Przypominam, że taki zarzut postawił między innymi pracujący w TVP za prezesury Wildsteina Igor Janke. Jak pamiętamy Jankie i  Karnowski  odeszli z TVP w proteście przeciwko zastąpieniu Wildsteina przez Urbańskiego. Pikanterii całej sytuacji dodaje fakt, że Igor Jankie z dnia na dzień przeniósł się do Radia Tok FM, nazywanego potocznie Rynsztokiem. Emocjonalne i nieprzemyślane zachowanie Jankego i Karnowskiego przyniosło wiele szkody i telewizji publicznej i PiSowi bo umożliwiło stacjom komercyjnym kreowanie negatywnego wizerunku mediów publicznych jako mediów realizujących wytyczne PiSu. W tej wizji mediów publicznych szefowie stacji, wydawcy, wreszcie sam prezes TVP są przedstawiani jako polityczni komisarze zarządzający ręcznie informacją.

Smutne, że o pluralizmie mediów publicznych zaświadcza Tomasz Lis a nie Igor Janke.

niedziela, 30 grudnia 2007
Wolność słowa dla Niesiołowskiego! A może kaftan ?

 

Z blogierskiego obowiązku dokumentuję niniejszym zupełnie niezwykłe życzenia bożonarodzeniowe złożone do kamery TVN 24 przez marszałka Niesiołowskiego.

Tak to już jest , że świąteczna atmosfera wycisza emocje nawet u polityków. Panie i panowie posłowie łamią się opłatkiem i składają sobie życzenia. Ponoć nawet śpiewają wspólnie kolędy. Wszyscy, ale nie Niesiołowski. Stefan Niesiołowski tegoroczne życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia skierował do ojca Rydzyka. Kwiecistymi, typowymi dla siebie, słowy życzył mu procesu i wyroku skazującego. Na koniec wyraził życzenie aby jedyną rozgłośnią, którą będzie kierował o. Rydzyk był więzienny radiowęzeł. Co ciekawe, wypowiedzi Niesioła nie uświadczysz na stronach internetowych TVN24 (ani na żadnych innych). Wygląda na to, że ITI Panama Chips ocenzurowała wypowiedź marszałka sejmu z ramienia partii sprawującej władzę. Po prostu skandal !!!

ps. Czy też się zastanawiacie co powoduje, że media o. Rydzyka są tak znienawidzone przez PO, SLD, Agorę i ITI ?

Dlaczego media mające tak śladową słuchalność ( ok 2 %) rozpalają agentów i czerwonych do białości?

poniedziałek, 11 czerwca 2007
Podziękowanie Jerzego Targalskiego
Warszawa, dnia 9 czerwca 2007 roku

Drodzy Przyjaciele

Myślę, że mam prawo zwracać się tak do wszystkich sygnatariuszy Apelu, którzy wyrazili mi swoje zaufanie i poparcie. Dziękuję wszystkim sygnatariuszom, zwłaszcza Andrzejowi i Joannie Gwiazdom oraz organizacjom kombatanckim, że nie zwątpiliście w moją uczciwość i bezkompromisowość w sprawach zasadniczych. To dzięki Wam nie zostałem wdeptany w ziemię przez funkcjonariuszy nieprzychylnych mi mediów. Trwająca blisko dwa miesiące akcja propagandowa, której autorzy posługiwali się kłamstwami i oszczerstwami, miała doprowadzić do likwidacji mnie jako osoby publicznej oraz zahamowania zmian w publicznym radiu. Gdyby ta kampania oszczerstw powiodła się, wkrótce zastosowano by podobnie zmasowany atak po kolei wobec wszystkich przeciwników Ubekistanu. Jednocześnie zapewniam, że pozostaję wiernym swym zasadom i nie dam się złamać.

Dr Jerzy Targalski

wtorek, 05 czerwca 2007
Noc Teczek czy Nocna Zmiana? Walka o słowa czy o coś więcej?

 

-Macierewicz: "Noc teczek" zmieniła historię Polski" PAP/IAR

-Premier Kaczyński:"Gdyby nie „noc teczek" nie byłoby obecnego rządu" IAR

-Przed domem Wałesy wypomnieli mu "noc teczek" Dziennik

-Olszewski z Kaczyńskim świętują "noc teczek" Wyborcza

Ciekawe, ale ani Macierewicz, ani Olszewski, ani Jarosław Kaczyński nie używali w ciągu ostatnich dni określenia „Noc Teczek". Wręcz nigdy nie używali tej zbitki słów. Skąd więc się one wzięły w lidach doniesień opiniotwórczych mediów? Wydarzenia z 4 czerwca 1992 roku znane są powszechnie jako Nocna Zmiana. Nazwa jak wiadomo pochodzi od tytułu filmu Jacka Kurskiego. Skąd więc nagła kariera „nocy teczek"? Kariera tak wielka, że słowa te wkłada się w usta liderów prawicy. Nawet wtedy gdy oni ich nie wypowiadają. Zadałem sobie trudu i prześledziłem 15 letnią karierę „nocy teczek". Trudno znaleźć ojca tego sformułowania. O „nocy teczek" pisali Tomasz Lis, Józefa Hennelowa, Grażyna Staniszewska, oczywiście Lech Wałęsa, Dominika Wielowiejska. Ale też sformułowania tego użył Antoni Dudek we Wprost i Lech Kaczyński w wywiadzie dla Rzeczpospolitej.

Generalnie ( choć ze wskazanymi wyżej wyjątkami) o „nocy teczek" pisali ci, którzy niechętnie wypowiadali się o rządzie Olszewskiego. „Noc teczek" w powiązaniu z dezinformacją na temat osiągnięć tamtego rządu miała tworzyć atmosferę podejrzliwości, ratowania Polski przed siepaczami Macierewicza. "Noc teczek" to lustrzane odbicie Nocnej Zmiany. Proszę zauważyć, że w zależności od tego kto jakiego określenia używa można z dużą dozą dokładności zorientować się, po której stronie tamtego konfliktu się opowiada. Tak więc włożenie w usta Macierewicza i Jarosława Kaczyńskiego sformułowania "noc teczek' jest manipulacją, nadużyciem semantycznym.

Pomijam już oczywisty fakt, że nie było teczek tylko wykaz osób zarejestrowanych w archiwach cywilnych służb specjalnych. Jeżeli już to noc kopert, bo szefowie klubów otrzymali zalakowane koperty z listą przygotowaną na podstawie uchwały sejmu. Zresztą dostali je o 10 rano a nie w nocy. Nie trzeba zbytniej spostrzegawczości, żeby zauważyć że mamy tu do czynienia z manipulacją mediów. Jeżeli nie można sobie pozwolić na przemilczenie konferencji, która odbyła się w Sejmie w 15 rocznicę NOCNEJ ZMIANY to należy zrobić wszystko aby relacja uczyniła jak najmniej wyłomów w dotychczasowym traktowaniu tego tematu. „Noc teczek" niesie zupełnie inny przekaz emocjonalny niż Nocna Zmiana.

Włożenie w usta polityków prawicy niewypowiedzianych słów to twórcze rozwinięcie tricku stosowanego przez Gazetę Wyborczą. Tricku polegającego na zmanipulowaniu czytelnika poprzez oszukiwanie go tytułem. To Gazeta Wyborcza wyciągnęła twórcze wnioski z badań czytelniczych, z których wynika, że percepcja artykułu prasowego w większości opiera się na tytule i lidzie. Po prostu czytelnik bardzo często nie czyta artykułu, ewentualnie zapamiętując sam tytuł i wytłuszczony wstęp. W efekcie Gazeta Wyborcza z powodzeniem stosuje metodę polegająca na kłamaniu tytułem przy jednoczesnym opisywaniem prawdy w treści artykułu.

Tu mamy podobną metodę tyle, że celem nie jest już bieżączka polityczna tylko próba moderowania historii.

Bo tak naprawdę największa bitwa nie oczy się o słupki procentowe, lustrację, deubekizację. Największa wojna nowożytnej Polski toczy się o język. Od tego czy damy sobie narzucić politoprawne kalki językowe, tak naprawdę będzie zależała nasza wolność.

czwartek, 10 maja 2007
Apel w sprawie Targalskiego
Jerzy Targalski (Józef Darski) wiceprezes zarządu Polskiego Radia S.A. w ostatnich tygodniach stał się obiektem niebywałej nagonki medialnej. Akcja „Gazet Wyborczej” i innych mediów budowana na kłamstwach, półprawdach i przeinaczeniach ma na celu zniszczenie tego wspaniałego człowieka oraz podkopanie zaufania do publicznego radia. Jerzy Targalski jest jednym najwybitniejszych polskich sowietologów, byłym współpracownikiem KOR, założycielem pisma „Obóz”, pierwszego w państwach komunistycznych pisma poświęconego problematyce Europy Środkowo-Wschodniej, założycielem i redaktorem podziemnego miesięcznika „Niepodległość”. Od 1983 r. był współpracownikiem Radia Wolna Europa, paryskiej „Kultury” czy miesięcznika „Kontakt”. Jest jedną z osób, której Polska zawdzięcza swoją niepodległość. My niżej podpisani zwracamy się do Państwa, aby Wasze sumienie rozstrzygnęło, czy staniecie po stronie patrioty czy też dacie wiarę dziennikarzom działającym w złej wierze i służącym złej sprawie. Poparcie proszę wysyłać na ten adres: fundacja@abcnet.com.pl Dowód na manipulacje Gazety Wyborczej: http://www.abcnet.com.pl/images/oswiadczeniedzieci.jpg
sobota, 14 kwietnia 2007
Na złość Kaczorom media III RP gotowe bronić dzieci nienarodzonych

 

Marek Jurek opuszcza PiS ponieważ nie uzyskał wystarczającego poparcia Kaczyńskich w zmianie konstytucji. Wszystkie media III RP popierając kompromis aborcyjny przedstawiały Giertycha i Jurka jako zapiekłych konserwatystów z których jeden, ten wyższy myśli tylko o słupkach sondażowych a drugi to klasyczny kruchtowy oszołom. Wystarczyło jednak, że Jurek opuścił szeregi PiSu a sytuacja zmieniła się diametralnie. Szukające każdej okazji do dowalenia Kaczorom media wywindują Jurka jako strażnika wartości moralnych i lidera prawdziwej prawicy. Prawicy tak cywilizowanej, że nawet sam Donald Tusk deklaruje współpracę, szacunek , gotowość podania ręki itd. itp. Przez kilka najbliższych dni będziemy mieli festiwal Marka Jurka w mediach III RP.

Podejrzewam , że i Kolenda Zaleska i Monika Olejnik, ba, nawet Lis wraz z Żakowskim usłyszą w sobie ten głos moralny, który przewartościuje ich pogląd na życie nienarodzone. Wielu publicystów zwracało już uwagę, że droga do sympatii mediów wiedzie ciernistą drogą upokorzeń zgotowanych przez faszystowski rząd Kaczyńskich. Gościu może być beznadziejnym fachowcem, wręcz znienawidzonym przez media. Wystarczy jednak, że popadnie w konflikt z Kaczyńskimi a natychmiast jest kreowany na męczennika. Tak było na przykład z Marcinkiewiczem (to taki nauczyciel z Gorzowa) czy z Giertychem. A teraz zaczyna się polka z Markiem Jurkiem. Od teraz zacznie się budowanie pozycji Jurka, w nadziei że może on stanie się tym, który rozbije PiS lub koalicję. Nie udało się z Lepperem, Giertychem, Marcinkiewiczem, Dornem więc może uda się z Jurkiem, Cóż szkodzi spróbować. Od dzisiaj (sobota 14 kwietnia) zaczyna się przemiana prawicowego oszołoma w szlachetnego człowieka z zasadami, ideowca, lidera, przywódcę.

I tylko ciekawe jak zachowa się sam bohater.

czwartek, 15 marca 2007
Scenka

Panie docencie, ile osób obejmie wchodząca dzisiaj ustawa lustracyjna?

- Hmmm, a z jakiej Pan jest stacji?

- TVN24...

- Ooo, to bez kozery powiem ; 2 miliony, 5 milionów, pińćset milionów....

niedziela, 04 marca 2007
Dziennikarz czyli polityk 2 kategorii

Weekend przyniósł tak wiele nowych komentarzy w sprawie zwolnienia Wildsteina , że nie sposób się do nich nie odnieść. Czuję się dziwnie osamotniony bo jakoś nikt nie zauważył faktu, że po 1.5 roku Kaczyński kończy nareszcie proces przebudowy struktury rządu i instytucji, dostosowując go do obecnej koalicji. Pamiętacie Państwo jeszcze ministra Mellera? Meller, obok samego Marcinkiewicza i Gilowskiej to wyciągnięta dłoń do porozumienia z PO. Chyba nie trzeba przypominać, że ta ręka zawisła w próżni a PiS pozostał na placu boju z LPRem, Samoobroną i POPiSowskim składem swojego rządu. Ta niespójność między składem rządu a realną koalicją była główną przyczyną kryzysów.

Co zaś do TVP. Wildstein był niezłym kandydatem na prezesa TV w rządzie stworzonym przez koalicję POPiSU. Ale dla Gertycha i Leppera był człowiekiem z kosmosu, całkowicie nie do przyjęcia. Warto pamiętać, że TVP od chwili nominacji jest targana konfliktem między Radą Nadzorczą a prezesem. W tej sytuacji cały czas trzeba było brać pod uwagę możliwość przesilenia. Przesilenie wreszcie nadeszło i wzbudziło wielki zamęt wśród opinii publicznej. Nagle wszyscy się dziwią i rozdzierają szaty, że (ponoć ) mason i prawicowy Żyd jest kontestowany przez LPR.

Zamiast histeryzować warto się zastanowić nad takim kształtem telewizji publicznej aby nie była ona podatna na wstrząsy. Dlaczego na przykład z uporem maniaka cały czas media starają się na prezesowym stolcu postawić dziennikarza ? W jakich księgach mądrości jest napisane , że świetny dziennikarz potrafi być prezesem kilkutysięcznej firmy ? Firmy wymagającej gruntownych zmian. Dlaczego idąc tropem prasy nie powołać profesjonalnego zarządu i redaktora naczelnego TVP ? Redaktor naczelny TVP realizuje program, a zarząd restrukturyzuje firmę. Ewentualna zmiana red. nacz. TVP nie destabilizuje telewizji. Wydaje się to proste i oczywiste.

Wartym oddzielnego potraktowania jest zachowanie dziennikarzy, zwłaszcza braci Karnowskich i Igora Janke. Skandalem jest wypowiedź Janke w dzisiejszej Loży Prasowej, że dobrze gdyby TVP się posypała bo może na jej gruzach dałoby się zbudować coś dobrego. Tak więc dzisiejszy dzień możemy uznać za datę ujawnienia się medialnego rewolucjonisty. Żeby życie miało smaczek... warto wiedzieć, że walczący o wysokie standardy dziennikarskie i swoją niezależność Janke przenosi się wprost do agorowskiego TOK FM. Tego samego radia, które w ubiegłym roku wywaliło Rafała Ziemkiewicza. Radia, gorszego nawet niż WSI 24....

Tak szczerze mówiąc całą aferą jestem głęboko zniesmaczony. Histeria rozpętana przez dziennikarzy odchodzących z mediów ma swoją przyczynę we wściekłości, że kończy się .... No właśnie, co się kończy ? Niezależność mediów? Wolność słowa ? Demokracja? Raczej nie. Ponoć środowiska nawet odległe od PiSu zdobywają się na ciepłe słowa wobec p.o. prezesa. Może więc to nie troska o imponderabilia jest motorem tych emocjonalnych czynów i wypowiedzi? Mam takie podejrzenie. Zalęgło się ono we mnie wtedy gdy w Dzienniku zaczęły się pojawiać materiały bezpośrednio ingerujące w politykę. Artykuły te, cała kampania medialna, skierowane przeciwko LPRowi, były skoordynowane w czasie z podobną akcją Gazety Wyborczej tyle, że nakierowaną na Samoobronę. ( w skrócie: dwa lata przed publikacją w Dzienniku, PiSowski samorządowiec organizuje grilla na swojej działce ogrodniczej. W imprezie bierze udział dziewczyna, która potem zatrudnia się w Macieja Giertycha, posła do Europarlamentu. ) Celem akcji miało być obalenie rządu i rozwiązanie kontestowanej przez dominujące media koalicji. Dowód ? Proszę bardzo . Redaktor naczelny Dziennika Robert Krasowski i Cezary Michalski, jego zastępca co najmniej kilkakrotnie byli uprzejmi wyrazić pogląd, że obecna koalicja im nie leży i że oni chcą POPISU. O tym, o czym marzy Michnik z Pacewiczem chyba nie trzeba pisać? Skoro na takie deklaracje decydują się redaktorzy największych mediów w kraju to dla mnie ci dziennikarze stają się politykami. Co więcej , stają się politykami drugiej kategorii. Takimi, do których muszę podchodzić z wielką nieufnością. Polityka każdej partii można kontrolować, wywierać na niego wpływ. Można go w końcu po prostu nie wybrać. A jaki wpływ mamy na polityka przebranego za dziennikarza? Polityka dysponującego potężnym medium, mogącym wszystkim dookoła a w końcu i nam wyprać mózg ? Żaden.

ps. Chciałbym zwrócić uwagę, że to nie Wildstein, Karnowscy i Janke wygrali wybory i sformułowali program naprawy państwa. Nie ich wybieraliśmy w ostatnich wyborach. I nie ich będziemy weryfikować w następnych. Tak więc zalecam więcej umiaru w ocenie sytuacji.

sobota, 17 lutego 2007
"Nam nie jest wszystko jedno". Gazeta Wyborcza przygotowywała zamach stanu ?
 
"Dowody obciążają "Gazetę Wyborczą"
2007-02-17 19:56 Aktualizacja: 2007-02-17 20:14
Seksafera rozpętana na zlecenie polityczne

 

Skandal z molestowaniem w Samoobronie, o którym pisała "Gazeta Wyborcza", został przygotowany na zlecenie polityczne - wynika z materiałów ujawnionych przez TVP. Chodziło o obalenie koalicji rządowej. Główną rolę odegrał tu Mariusz Strzępek, były radny Samoobrony i prawdopodobnie współautor artykułu."
Dziennik - całość

 

Mediokracja w III RP zawsze była problemem. Sterowane przez grupy interesów media, zespoły Lesiaka i WSI i nakładające się na to wszystko prometejskie ambicje liderów wiodących gazet i stacji radiowych i telewizyjnych w Polsce składały się na obraz mediów myślących o wszystkim za wyjątkiem zabiegania o swoich czytelników. Czytelnik a raczej oglądalność i wskaźniki sprzedaży były na wewnętrznej giełdzie przelicznikiem wartości danego medium w walce politycznej. Oczywiste że wspierająca Platformę Obywatelską Gazeta Wyborcza więcej na tej giełdzie znaczyła niż bankrutująca Trybuna wspierająca SLD. Pozbawione poparcia mediów Rydzyka LPR czy zupełnie pozbawiona wpływu na media Samoobrona stoją w tej walce na z góry straconych pozycjach. Niezależnie jak genialnym byłby Giertych ministrem szkolnictwa i tak nie ma szans na dobre publicity. Ta nadmierna siła mediów, ich uprzywilejowanie jest ogromnym zagrożeniem dla demokracji. Rodzi pokusę wyręczania polityków czy wręcz procesów politycznych. Demokracja staje się wtedy iluzoryczna bo kluczowe decyzje podejmują książęta mediów. Politycy też juz nie zależą od woli wyborców . Zależą od mediów które w toku kampanii są wstanie wynieść i spopularyzować każdą miernotę a utytłać w błocie każdą indywidualność jeżeli tylko uznają ją za zagrożenie dla własnych interesów.

Problem z koncepcjami politycznymi mediów polega na tym, że nie biorą pod uwagę rzeczywistości. Są bytami abstrakcyjnymi. To nie PO, nie Tusk czy Rokita, to media przez ostatnie 1.5 roku generują permanentny kryzys w państwie. Robią wszystko aby zrealizować swój scenariusz . Co ciekawe, nastąpił tu daleko idący sojusz między głównymi mediami. Nawet wydawałoby się konkurencyjnymi. Doszło do swego rodzaju podziału ról . Dziennik dokopuje LPRowi po linii: faszyzm i obskurantyzm. Zaś WSI24 a głównie Gazeta Wyborcza za wszelką cenę dążą do kompromitacji Samoobrony. Pamiętam ubiegłoroczny występ red Pacewicza w TVN pokazujący najświeższe badanie dowodzące miłości społeczeństwa do idei POPiSu. Badania tak świeże i tak radosne, że aż pośpiesznie odrysowane odręcznie na kartce papieru z monitora. :). Podobnych kwiatków było bez liku. Wystąpienia programowe redaktorów naczelnych Dziennika i Gazety Wyborczej nie pozostawiają wątpliwości, że ich głównym celem jest rozbicie rządzącej koalicji. A szczęściem zupełnym byłoby odesłanie Kaczyńskich na polityczną emeryturę.

Taką politykę prowadzi Wyborcza i w tym duchu indoktrynuje swoich czytelników. Niestety żaden z kilkuset tysięcznej rzeszy zjadaczy codziennej porcji propagandy nie zadaje sobie trudu sformułowania pytania czy na tym ma polegać redagowanie rzetelnej i profesjonalnej gazety. Czy zastępowanie demokracji nie jest tak naprawdę zamachem na nią?

Jeżeli potwierdzą się doniesienia TVP o prowokacji związanej z molestowaniem seksualnym w Samoobronie a prowadzącej do zerwania kolacji, to będziemy mieli do czynienia z zatrutymi owocami szaleństwa, które dotknęło mainstreamowe media w Polsce. Szaleństwa polegające na spirali agresji , która prowadzić może nawet do prowokacji byle tylko osiągnąć swój cel polityczny.

Zastanawia mnie tylko co jest motorem takiego zachowania mediów. Odrzucam założenie, że to tylko ambicje, naiwna wiara że media są wstanie naprawić to co spieprzyli politycy i wyborcy. Rozkład akcentów, emocje związane z lustracją , likwidacją WSI, sabotowanie prób oczyszczenia państwa, wskazują raczej na grupy interesów wewnątrz mediów, które starają się nie dopuścić do zmian.

PS.1

Informacja o taśmie z wypowiedzią Strzępka ukazała się we Wiadomościach, przed 20 informację umieścił na swoich stronach Dziennik. Na portalu GW do tej pory nie ma żadnej informacji na ten temat. Patrzę na WSI24 : też znamienna cisza.

PS 2

Zainteresowanym polecam też wpis z wtorku;

Mapa Polityczna Mediów na przełomie III i IV RP

 

 

 

 
1 , 2 , 3 , 4
teraz na blogu

Nie czytam czerwonego szmatławca reaktywacja statystyki www stat.pl www.michalkiewicz.pl - strona autorska Stanisława Michalkiewicza Prawy Prosty - galba.net.pl Gazeta Polska Kataryna.blox.pl Haribu.blog.onet.pl Geralt.blox.pl Dokwadratu.blogspot.blox.pl Cyberowca.blogspot.com Homester.blox.pl Foxx.salon24.pl reaktywacja
wolnosc.dla.tiszerta.com
Skopiuj CSS