Motto: Miała być demokracja a tu każdy ma własne zdanie Lech Wałęsa
poniedziałek, 14 lutego 2005
Lechu wstał lewą noga i poczuł że czeba coś zrobić

Oglądałem tą audycję . Wałęsa zmylił mnie informacją , że  była to audycja Radia Maryja. Tymczasem była to rozmowa z Krzysztofem Wyszkowskim w studiu Telewizji Trwam / retransmitowana  jednocześnie w radiu Maryja jak sądzę/. Z góry zastrzegam, że nie jestem fanem  tej tv ale pykając pilotem po kanałach natknąłem się na ten program i oglądałem go do końca. Szczerze mówiąc jestem zdumiony reakcją Wałęsy. To co mówił Wyszkower, mówił już wielokrotnie, ba argumenty i poglądy tego typu były prezentowane przez wiele osób już wielokroć na wszystkich łamach, no może z wyjątkiem Gazety Wyborczej.  Mówił  o agenturze, także tej  rosyjskiej, o paleniu akt. Szczerze mówiąc  najbardziej zapamiętałem z tej rozmowy  opinię Wyszkowskiego, że zgodnie z ustaleniami Kolegium IPN za  osoby prześladowane  będą uważane dodatkowe kategorie ludzi.Tacy którzy  podpisali , byli  TW, brali pieniądzę a potem zerwali  współprace. Kolejną kategoria to ci którzy byli inwigilowani, zbierano na nich kwity a potem  zwerbowano ich na TW z wszystkimi konsekwencjami /wynagrodzenie, podpisy itp/. Przykładem który podał Wyszkowski  był  Jurczyk prezydent Szczecina, który został wprzez sąd oczyszczony z zarzutów  ponieważ ten /sąd/ uznał że prezydent był zmuszony do podjęcia współpracy i to pomimo tego że Jurczyk był Tw i brał pieniądze. Wyszkowski wyraził pogląd , że taka interpretacja IPN i Sądów zaciemnia prawdę i utrudnia lustrację.
Podkreślam, że wg mnie nie był to jakiś popis oszołomstwa tylko spokojna, merytoryczna publicystyka  polityczna.
 Czytająć komentarze internautów jestem w szoku. Po pierwsze dowiedziałem się że redakcja jednak czyta wypowiedzi internautów na własnym portalu. To  dobrze bo gdy wybuchła sprawa listu Wildsteina, na portalu wypowiedziało się ok 600 osób i przewaga zwolenników lustracji była miażdżąca, Wyborcza nabrała wody w usta  , tyle tylko że kilka dni później piórem redaktorBoguckiej dostało się nam jako internetowej hołocie. Dziś  chór demokratów, liberałow  wielkim głosem domaga się likwidacji Radia Maryja. Wywiad z Wyszkowskim jest tylko zapalnikiem. Nic to , że był to najzwyklejszy wywiad z publicystą/ nawet nie politykiem/ politycznym. Nikt z internautów nie jest tym nawet zainteresowany. Wszyscy pałają chęcią dokopania tym którzy im się źle kojarzą. Zwracam uwagę że  podtekstem  afery jest lustracja. Twierdzę , mimo zapewnień Wałęsy, że jest on zainteresowany ukręceniem łba chytrze. Połowa listu to podkreślenie jego zasług przypadający na okres gdy brak lustracji spowodował  powstawanie nieformalnych uzależnień i powiązań . Zgoda społeczeństwa na to że okres ten interpretujemy tak jakby tego chciał Wałęsa  jest zaprzeczeniem sensu dokonania lustracji. Czyli jeżeli czytamy list Wałęsy i uznajemy jego argumentację to prowadzi nas to prostą ścieżką logicznego myślenia do wniosku że lustracja  to w istocie frustracja tych którzy Lesiowi robili pod górkę.I na tym wg mnie polega Sojusz lesiowo - wyborczy. 
Mała nadzieja że jak prezydentowi spadnie gorączka to mu się polepszy. Nasz były prezydent po prostu się cholernie N u d z i, rozwiązuje krzyżówki , surfuje po internecie i wkurzą się że nikt nie docenia jego dorobku. Okazuje się że Wyborcza to i docenia i wykorzystuje.

 

Sensacja .....
Oczywiście nie ma żadnego drugiego wycieku który nam obwieszcza wyborcza. Wyniesiony plik elektroniczny przez niektórych został zamieszczony w internecie jako dwu kolumnowy. Inni zaś odsłonili dodatkowe  dwie kolumny  w pliku exel i opublikowali to  na stronach internetowych. Ot i cała sensacja Czuchnowskiego  Jeżeli jesteś zainteresowany to polecam www.rkn.pl
Uwaga Manipulacja

Gazeta Wyborcza  14 luty 2005

Art Wojciecha Staszewski Ostatnia kolejka prlu

Pierwsza myśl po przeczytaniu tego artykułu  była;  nareszcie obiektywny artykuł z wymienionymi z nazwiska  osobami . Jest co prawda  kilka wypowiedzi anonimowych niemniej jednak w stosunku do poprzednich popisów generalnie duży postęp.  Potem jednak pojawiła się Pierwsza wątpliwość. Praktycznie każda  z opisywanych osób używa słowa CERTYFIKAT. Przyznam, że chociaż interesuje się tematyką lustracyjna to ze słowem tym się nie spotkałem. Media pisały  o zaświadczeniu że jest się osobą pokrzywdzoną. I nagle jak spod linijki  kolejkowicze  Staszewskiego tworzą nowe słowo w   wojnie z lustracją - CERTYFIKAT MORALNOŚĆI. Oczywiście po stworzeniu tego  słowa, po napełnieniu go negatywną treścią i po  wprowadzeniu go do obiegu publicznego dzisiejszym artykułem,   Gazeta za chwilę zacznie słowem walczyć na swoich łamach.
Wracając zaś do samego artykułu. Zaufanie do tego co opisują osoby wymienione z nazwiska zależy od wiary czytelnika w rzetelność gazety. Kto gazetę wielbi  artykułem będzie zachwycony. Kontestatorzy zaś z miejsca wyczują familijny smrodek. Bo   gdyby bohaterem nr 32 był np Józiu Oleksy to przecież też usłyszelibyśmy wyciskającą łzy opowieść o męskiej przyjaźni z Ałganowem. Maleszka zaś jako kolejkowicz nr 58  opowiadał by o swoim heroizmie w trudnych czasach. Generalnie wspomnienia kolejkowiczów będą o wiele smakowitsze i prawdziwsze  jeżeli będą podparte /uzupełnione/ wiedzą  zgromadzoną w teczkach. Wspomnienia zaś 453 kowalskiego, który zastanawia się czy może coś kiedyś podpisał  po pijanemu to zwykłe  zaśmiecanie umysłow swoich czytelników bo rolą gazety jest nie podsycanie nerwowości  tylko wyjaśnianie oczywistości..
 gdańszczanin

niedziela, 13 lutego 2005
Aksamitna lustracja
Mam małe pytanie w sprawie wywiadu Borusewicza i ujawnienia agenta który na niego donosił. Czy mieliśmy tu do czynienia z lustracją barbarzyńską czy cywilizowaną? Czy to nie przed takimi wyrokami, rzucanymi publicznie oskarżeniami ostrzega nas cały czas wybiórcza? Czyli znowu mamy metodologię kalego? Wybiórcze może opisywać i wskazywać agentów ale jak rozumiem innym od tego wara? Jednego dnia gazeta wyborcza poprzez Borsuka upowszechnia że osoba A jest agentem, nie podaje jego nazwiska ale w sposób ewidentny umożliwia jego identyfikację. Chwilę potem zidentyfikowany osobnik skruszony dzwoni do Borsuka i opowiada historię swojego życia.
1. Czy to nie przed takimi gazetowymi rewelacjami ostrzega cały czas Gazeta? Rewelacjami które nijak są niemożliwe do zrewidowania. To co mówi agent wcale nie musi być prawdą.Nie mamy tu nawet do czynienia z wiarą w teczki które mogą byc jakoby fałszowane przez ubeków. Tu jest wiara w linię obrony budowana w umyśle agenta przez te 30 lat.Myślę że rozpoczyna się nowy etap w publicystyce Gw polegający na hagiografii ubeków i agentów, analiza ich rozterek duchowych . Należy się spodziewać obrony Maleszki. Przecież czas najwyższy na pokazanie jego dramatu i rozterek moralnycvh, aby wydobyć na światło dzienne zwierzęcy antyhumanizm lustratórów.


Tak na marginesie; kto wreszcie złoży doniesienie do prokuratury o niszczeniu teczek co jest ściganym w naszym kraju przestępstwem przeciwko dokumentom. Przecież znane są nazwiska zleceniodawców i wykonawców.
Witaj internetowa Hołoto ;)

Jednym z koronnych argumentów jest  fakt ich znacznego zniszczenia  od 1987 roku do 1992. Akta te były niszczonez polecenia  przez Generałów znanych z nazwiska / sprawy były po wielokroć opisywane  w Gazeci Polskiej, Rzeczpospolitej'/. Dlaczego nikt nie wpadł jeszcze na wydawałoby się oczywisty pomysł  zarządania przeprowadzenia  śledztwa   przez prokuraturę w sprawie niszczenia urzędowych dokumentów .Działania takie są przestępstwem  opisanym w Kodeksie Karnym. Wydaje mi się że  taki powinien być początek.
Jak wytłumaczyć fakt że w papierowym wydaniu GW tytuł artykułu brzmi "Wildstein stworzył wzór" natomiast w wydaniu  internetowym tytuł artykułu  brzmi "Posprzatajmy po buncie"? Ciekawe też  czy zmiana tytułu , wg mnie wypaczająca wg mnie jego wymowę, uzyskała akceptację autora?
Kolejne pytanie , gdzie na stronie internetowej znajduje się artykuł Teresy Boguckiej ' Prawo do wiedzy, prawo do linczu" , gdzie  znajduje się bezprecedensowy atak na wolnośc wypowiedzi w internecie, gdzie nazwani jesteśmy  ' hołota gardłującą w internecie?


Tymi słowy zostaliśmy uraczeni przez  jeden z Autorytetów Moralnych / jak mniemam.../jak do tej pory nigdy nie odzywałem się na forach ale ostatnio puszczają mi nerwy. Artykuł  jest ze wszechmiar emocjonalny i nieuczciwy. Jakiż to trup w szafie jest w reakcji gazety Wyborczej , że  Autorytety miotają obelgami. Rzeczywiście  poziom  postów np w Wirtualnej Polsce jest żenujący. Dotyczy to jednak obu stron; zwolenników  i przeciwników Wildsteina. Powodowany ciekawością wszedłem po raz pierwszy  kilka dni temu na strony GW i zdumiałem się ilością postów z jednej strony / około 600/  z drugiej zaś  ogromnym poparciem internautów  dla Bronka W. Wydaje mi się że poziom dyskusji na tym forum  nie daje powodów  P. Boguckiej żeby  społeczność internetową wyzywać od  hołoty dającej niezwykły  popis chamstwa i nienawiści tylko dlatego że w przeważającej większości pozwalają sobie mieć pogląd zgoła odmienny od Gazety Wyborczej

Co robić aby coś zrobić
Cóż...nie będę oryginalny..;)
Sprawa dotyczy Gazety Wyborczej. Czytam tę gazetę od zawsze. Niemniej jednak jestem  wobec niej bardzo krytyczny. Podejrzewam , że gazeta ma bardzo specyficzna klientelę czytelniczą.Myślę że jej światowy ewenement  polega na tym
,że  duży i stale  rosnący odsetek czytelników  stanowią ludzie którzy jej zwyczajnie po ludzku nie cierpią, dla których kontakt z G jest często codziennym perwersyjnym doznaniem intelektualnym. Nie mówię tu o ludziach tzw"przerobionych na swoje kopyto", zindoktrynowanych, poprawnych politycznie . Mówię o  tzw grupie 'kontestatorów'. Ludzi którzy przechowali w sobie zdolność samodzielnego myślenia , wyciągania wniosków i odwagę  dzielenia się z nimi z otoczeniem / ta ostatnia cecha jest WAŻNĄ ; będą konsekwencje../ Kontestatorzy z kolei dzielą się na  papierowych i internetowych. Los  papierowych kontestatorów jest nie do pozazdroszczenia. Wściekłość i oburzenie tłumią w sobie efektem czego są choroby wrzodowe i nadciśnienie. Ofiarą  oprócz własnego organizmu jest też rodzina która musi dla dobra gniazda rodzinnego znosić obelgi miotane na Michnika , choć ona przecież niczemu nie winna. Okolicznością dodatkowo zwiększająca frustrację jest  fakt finansowania tego Imperium Obłudy poprzez zakup gazety. Tyle o Kontestatorach Papierowych.
Kontestatorzy Internetowi stoją o  parę pięter wyżej. Po pierwsze nie finansują Imperium Obłudy i Manipulacji. Po wtóre komentarzami i złośliwymi uwagami nie zamęczają już rodziny, choć nie da się ukryć że potrafią zmusić żonę do czytania komentarzy własnych  i cudzych. Ważnym wyróżnikiem tej  metody obcowania z G.. jest możliwość docierania do linków z informacjami  poszerzającymi naszą wiedzę. Po przeanalizowaniu  specyfiki Kontestatora Internetowego ze zdumieniem skonstatowałem że jego matecznikiem jest Portal Wyborczej. Wprawiło mnie to w niewysłowione wzburzenie  a potem w Podziw:  tuż pod Okiem Saurona tworzy się  nowa Drużyna Pierścienia. 600 wpisów  po artykule  Lista Agentów świadczy że  Drużyna jest  liczna i ma spory potencjał. 
Po  przeczytaniu kilku setek postów na interesujący nas temat dochodzę jednak do wniosku że dyskusje mają charakter a) samokształceniowy , coś w stylu Kółek samokształceniowych  na miarę elektronicznego XXI wieku, rzecz bardzo ważna ale nie powodująca zmian w świecie który nam się nie podoba,
b) terapeutyczny- bo można zawsze rzucić  wiązką bluzg na Michnikową Familię  czy naszego oponenta ( wersja internauty  kulturalnego; pooburzać się nad chamstwem  opanowującym internet),
C) sprawczy, wywierający wpływ na rzeczywistość która się nam nie podoba. Powodujący że wiedzą którą jako Drużyna posiadamy dociera do innych i przez to dokonują się zmiany których pożądamy.
No cóż...tu lekko przesadziłem. Niestety siły sprawczej w naszym działaniu nie ma
. Pytanie czy mogłaby być. Stawiam tezę; portal GW to Majdan w staraniach o prawdę na  temat naszej najnowszej historii. Pytanie  podstawowe brzmi czy blogi, listy dyskusyjne  będą KanaPą; kanapową dyskusją oświeconych. Jeżeli tak  to czarno widzę. Jestem za tym aby  internet wykorzystać jako środek
nacisku na gazetę i IPN. Jak to zrobić? Proste. Każdy nowy wątek, każdy nasz sensowny wpis na listę dyskusyjną / nie joby na oponenta/, linki z materiałami źródłowymi przesyłamy na adres IPN, Gazety Wyborczej ,PAPu, rzepy. W efekcie nieopublikowany list Chrzanowskiego ocenzurowany przez Familię wieloma  strumyczkami dotrze do świadomości społecznej a jednocześnie stworzy nową rzeczywistość w której GW nie będzie mogła sobie pozwolić na manipulację. Inny przykład; proszę bardzo ; możemy przypominać GW , papowi itp że jednak Maleszka  produkował się w Gazecie  w temacie dekomunizacji i tzw szaleństwa lustracyjnemy. Efekt mógłby być taki że red Wroński  z większą dokładnością wypowiadałby się na temat archiwum swojej gazety i dokonań literacko publicystycznych  co światlejszych/;)
 jego przedstawicieli.
Myślę, że aktywność internautów ma znaczenie fundamentalne dla  odkłamania najnowszej historii. Lustracja , dekomunizacja cieszy się jak na razie zainteresowaniem mediów.  Wiadomo jednak,  że zainteresowanie mediów na pstrym koniu jeździ. Sprawy znane od lat nagle dostają się na pierwsze strony gazet. Ale też sprawy początkowo znajdujące się w centrum zainteresowania mediów powoli  ustępują newsom typu biust Pameli Anderson. Ważne jest aby media /a poprzez nie także i politycy/
miały cały czas świadomość, że tematyka ta jest ważna i nośna społecznie. Od podtrzymania tego stanu zależy los lustracji i dekomunizacji.

Maleszka pisał tylko o pogodzie...

wroński ostatnio na Tv 2 zarzekał się że maleszka pisał tylko o pogodzie . Poniższe fragmenty świadczą o czym innym:
"Podzielam obawy, że wiele wystąpień polityków prawicowych podminowuje autorytet prawa i kruszy instytucje demokratycznego państwa. Apele o rozliczenie PRL, z iście inkwizytorską pasją wzywające do dekomunizacji, lustracji, delegalizacji SdRP, zrealizować by można jedynie w warunkach stanu wyjątkowego i zawieszenia swobód obywatelskich".
(Lesław Maleszka, "Historia nie lubi kompromisów", "Gazeta Wyborcza", 11 września 1995)

"4 czerwca minister spraw wewnętrznych Antoni Macierewicz przekazuje szefom klubów parlamentarnych listę posłów i senatorów zarejestrowanych w archiwach MSW jako tajni współpracownicy SB. Wybucha skandal. Klub "S" popiera inicjatywę ministra. (...) Wielu związkowców zatraciło rozsądek. Mówili o kryptokomunistycznych rządach agentów z SB".
(Lesław Maleszka, "Druga Solidarność w Trzeciej Rzeczypospolitej", "Gazeta Wyborcza", 31 sierpnia-1 września 1996)

"ZChN uczestniczył w dwóch gabinetach - Olszewskiego i Suchockiej. Oba leczyły ich z różnych złudzeń. "Zasługą" rządu Olszewskiego było pokazanie, co w praktyce oznacza lustracja: ZChN-owski minister umieścił na liście agentów komunistycznej bezpieki prezesa Zjednoczenia".
(Lesław Maleszka, "Pochwała oszustwa", "Gazeta Wyborcza", 18 września 1997)

"Przypominam te fakty tak obszernie, by uświadomić dwie rzeczy. Po pierwsze: że ustawa dekomunizacyjna nie rozwiązuje wszystkich problemów i rozwiązać nie może, niepodobna bowiem w państwie demokratycznym wyrzucić poza nawias prawa dziesiątek tysięcy ludzi".
(Lesław Maleszka, "Co można zdekomunizować?", "Gazeta Wyborcza", 14 lutego 1996)

"Lesław Maleszka: - Rozmaite sondaże wskazują, że hasła dekomunizacji i lustracji są dziś najbardziej popularne nie gdzie indziej, tylko w elektoracie UW.
Andrzej Celiński: - Bo ta kwestia najbardziej dziś dzieli Polaków. (...) Ja sam w 1990 r. uważałem, że Unia jest za bardzo chrześcijańska w podejściu do dekomunizacji i lustracji, w końcu jednak sądziłem, że nie ma innych, sensowniejszych rozwiązań niż te, które proponował rząd Mazowieckiego. Dziś myślę nieco inaczej. (...) Bezczelność SLD idzie zresztą tak daleko, że ludzie w rodzaju posłanki Sierakowskiej postulują lustrację księży i biskupów.
Lesław Maleszka: - Równocześnie żądają pełnego rozgrzeszenia, ba - wyrazów uznania dla funkcjonariuszy SB, którzy szantażem i groźbami werbowali księży".
("Sprawy merytoryczne, personalne i symboliczne". Lesław Maleszka rozmawia z Andrzejem Celińskim, "Gazeta Wyborcza", 18 kwietnia 1997)

"Wierzbickiego zawiedli wreszcie... Polacy. Oburza się, że Kwaśniewski jest prezydentem, a lewicowa koalicja przez cztery lata była u steru rządów. Pomija milczeniem fakt, że ktoś wybrał tych ludzi na najwyższe stanowiska w wolnej RP. (...)
Warto, by pamiętali o tym politycy, którym dziś - w dziewięć lat po upadku komunizmu - marzą się ustawy dekomunizacyjne. (...) Konsekwencje takich ustaw łatwo sobie wyobrazić: gwałtowne pomnożenie nienawiści i różnego rodzaju konfliktów społecznych (...)
Myśl o przebaczeniu jest Wierzbickiemu obca. (...) Ze wzgardą odrzuca więc Wierzbicki wielkoduszność wobec kogoś, kto przed laty zapisał się do PZPR, bo uznał, że oportunizm jest ceną, jaką warto zapłacić za robienie rzeczy pożytecznych".
(Lesław Maleszka, "W pułapce antykomunizmu", "Gazeta Wyborcza", 9 kwietnia 1998)

1 ... 26 , 27
 
teraz na blogu

Nie czytam czerwonego szmatławca reaktywacja statystyki www stat.pl www.michalkiewicz.pl - strona autorska Stanisława Michalkiewicza Prawy Prosty - galba.net.pl Gazeta Polska Kataryna.blox.pl Haribu.blog.onet.pl Geralt.blox.pl Dokwadratu.blogspot.blox.pl Cyberowca.blogspot.com Homester.blox.pl Foxx.salon24.pl reaktywacja
wolnosc.dla.tiszerta.com
Skopiuj CSS