Motto: Miała być demokracja a tu każdy ma własne zdanie Lech Wałęsa
poniedziałek, 01 sierpnia 2005

Cimoszewicz...

Warto zwrócić uwage na stronniczość mediów komentujących wizytę Cimoszewicza  w Komisji Orlenowskiej. Po pierwsze komentarze w TVN 24  zaczęly się od dziennikarza Trybuny, potem  dziwnie antykomisyjny Zaręba  a po nim proprezydencki, procimoszewiczowey prawnik. WW tym czasie  w pasku informacyjnym u dołu ekranu powtarzająca się informacja o nieswiadomej pomyłce Cimoszewicza przy składaniu deklaracji. Niestety TVN24 ma u mnie krechę.  Świetnym testem na rzetelnośc mediów jest  podkładaniae pod informację nazwiska polityka z przeciwnej orientacji. Czy możliwy jest komentarz TVN24  że lech Kaczyński omyłkowo błednie wypełnił swoję deklarację..... No właśnie.  Tak na marginesie pamiętam, że opisując  sytucję związaną i objęciem akcji Orlenu Cimoszewicz biadolił, że na akcjach nic nie zarobił, własciwie pokrył tylko swoje koszty. Tymczasem w czasie przesłuchania przed Komidsja okazała się , że zarobił 250 tys zł. Wcale nizła sumka  i prosze mi nie wmawiać że wszystko poszło na koszty kredyty. No chyba że kredytu udzielał Provident ; jeżeli tak to rozumiem już  powód prac na ustawą o lichwie :). Ale żarty na bok. Wynika z tego, że kandydat na prezydenta jest krętaczem i kłamczuchem. Co prawda jest też prawnikiem, ponoć nawet doktorem praw, ale w to akurat  najtrudniej mi uwierzyć. Uważam , że komisja była litościwa wobec Niego nie komentując kąśliwie wpadek  tego genialnego prawnika.

Cimoszewicz czyli Jaruzelski  tyle że 20 lat później / albo i więcej.../

Spoglądając wstecz  na swój blog zauważam swoje emocje w komentowaniu kandydatury Borowskiego. Z dzisiejszej persektywy krewniak komunistycznego oprawcy jawi mi się jako w sumie sympatyczny gość. Cimoszewicz pomijając dyskwalifikującą go historię z ojcem oprawcą  polskiego podziemia jest człowiekiem bez osobowości wyciosanym z tego samego pnia stuletniej lipy co generał Jaruzelski. Skrzekliwy głos,  maniery pruskiego żołdaka; wierzę że to za mało na zwycięstwo w wyborach

Nie wiem jak można obawiać się zwycięstwa WC. Zero wdzięku, swady, poczucia humoru słowem tego czym ujął prostych ludzi Kwaśniewski. Jakoś nie potrafię wyobrazić sobie WC pląsającego na parkiecie disco polo. A może znowu się mylę> Może są jakieć nieodkryte pokłądy empatii w WC. Kto wie?

czwartek, 02 czerwca 2005

Europa da się lubić

Marzy  mi się taki poranek, kiedy robiąc zakupy / świeże bułeczki, mleko, twarożek grani/ kupuję gazetę i znajduję w niej, najlepiej na pierwszej stronie  artykuł na temat traktowania Polaków na przejściach granicznych. Mógłby  to być na przykład raport Gazety Wyborczej  na temat skandalicznego traktowania Polaków  w krajach europejskich. Najpierw Gazeta pisałaby o wielogodzinnych kolejkach na granicy austriackiej, potem o brutalności  Francuzów , wszystko okraszając przykładami  kłopotów, które w ciągu ostatnich lat Polacy mieli na granicy. Nie musiałoby to kończyć się  oskarżeniem służb granicznych i celnych  innych krajów o rasizm ale mogłoby  podnosić problem praw człowieka i stosowania równych zasad wobec państw Unii Europejskiej.
Niestety, nic takiego nie miało miejsca. Wątek rasistowski jest dla Gazety Wyborczej jest zbyt smaczny, żeby nie wykorzystać  go do  pognębienia / czytaj : wyedukowania / Kowalskich czy Nowaków. Żeby pokazać wszystkim tą gorszą twarz wstrętnego Polaka rasisty i antysemity. Mniej ważny jest brak dokumentów marokańskiej  młodzieży, pasjonujące z pewnością mecze rozgrywane przy pomocy wieńców pogrzebowych, bezstresowe wychowywanie młodych holendersko-marokańskich obywateli.

Holenderska wycieczka do Oświęcimia to tylko zapalnik, wielkiej awantury, która będzie się przetaczać  po krajach starej Europy. Europy rozdartej wewnętrzymi sprzecznościami, targanej problemami o których kaganiec politycznej poprawności  nie pozwala nawet  swobodnie dyskutować.
Ponieważ kogos trzeba  obarczyć odpowiedzialnością za fiasko Konstytucji Europejskiej chyba takim chłopcem do bicia stanie się Polska. Wstępniaki w holenderskich gazetach, debata telewizyjna / na razie jedna ale spokojnie , potem  bedzie lawina / wszystko to będzie służyło wyjaśnieniu  wpływu polskiego hydraulika i pogranicznika na  problem integracji Europy. Każde następne referendum powinno , oprócz kwesti Tak Nie  Konstytucji Europejskiej, piętnować rasizm Polaków i stawiać pytanie czy Polska jest godna  bycia członkiem Unii Europejskiej.  To nic , że to nie ma większego sensu.  Ważne, że jest zapotrzebowanie społeczne na  głupią, zacofaną, antysemicką i rasistowską Polskę. Ciekawe jak  polskie media, dyplomaci, politycy poradzą sobie z tym nowym trendem w Europie. Na razie Wyborcza  dostaje ode mnie jedynkę z  setką wykrzykników.

komentowany artykuł

http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,2741885.html 

wtorek, 31 maja 2005

Solidarność agentów

No to pięknie. TW Alek  zgłasza propozycję ustanowienia Krzyża Solidarności. Dożywotnim przewodniczącym kapituły ma być TW Bolek, który jednak ma pewne wątpliwości i konsultuje pomysł z TW Carex.

komentowany artykuł:

http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2737974.html

niedziela, 29 maja 2005

A może Wyszkowski ma rację?

Jeżeli połączyć wszystkie wątki i fakty o Wałęsie, Moczulskim, Wachowskim, dziesiątkach ujawnionych ostatnimi czasy agentów, wiedzę o sposobach
działania agentury,  to rodzi się samonarzucające się podejrzenie, że może uczestniczymy w jakimś gigantycznym, pieprzonym reality show ?
W obliczu pojawiających się coraz to nowych faktów bezlitośnie kruszących posągowość dawnych autorytetów moralnych, histerii Gazety Wyborczej na samą myśl, że zbliża się czas otwarcia archiwów, hipoteza, że wszystko ( no powiedzmy ; lwia częśc ) to zostało ukartowane zmusza każdego w miarę
dociekliwego obserwatora życia publicznego do myślenia.

Musimy się liczyć z tym, że w niedalekiej przyszłości a może wręcz z marszu trzeba się będzie zmierzyć z zupełnie nową historią ostanich 25 lat. I niezaleznie od weryfikacji zakłamywanej historii trzeba będzie odpowiedzieć na pytanie komu zawdzięczamy, że przez 15 lat wydawałoby się wolnego państwa byliśmy manipulowani i oszukiwani.
Ja także, tak jak generał Jaruzelski "obawiam się", że spadną aureole z głów dzisiejszych autorytetów.

piątek, 27 maja 2005

Mamoniowa w sprawie Kulczyk kontra Giertych

Właśnie przeszukuję portal GW by znaleźć małą notkę dotycząca wielkiej afery rozdmuchanej pół roku temu przez Gazetę. Co prawda nie spodziewałem się
wielkiego tytułu na pierwszej stronie typu "Zostaliśmy oszukani przez Kulczyka" lub "Kulczyk kłamał" a może "Nieistniejące taśmy Kulczyka czyli historia pewnej prowokacji". Nic z tych rzeczy. Tylko na 5 stronie, w lewym dolnym rogu Mamoniowa z Częstochowy donosi , że prokuratura umorzyła postępowanie w sprawie wymuszenia przez Giertycha na Kulczyku 'kwitów" na preztydenta. Żadnych nagrań ze spotkania nie było - mówi pełnomocnik Kulczyka, mecenas Widacki. A Mamoniowa z Częstochowy bezmyślnie to publikuje chociaż wyjaśnienie odredakcyjne wydaje się w tym miejscu wręcz konieczne.
Osobom niezorientowanym , a jest ich sporo biorą pod uwagę 700 000 nakład dzisiejszego wydania,te słowa niewiele mówią. Tymczasem mecenas Widacki
potwierdza to co stwierdziła prokuratura; jego pryncypał doktor Kulczyk skłamał twierdząc ,że nagrał rozmowę z Giertychem i pomówił o przestępswo
urządnika państwowego. Kłamliwe też jest drugie, i ostanie zarazem zdanie tego nie opatrzonego komentarzem wyjaśnienia. Otóż Widacki jako powód
nieodwoływania się Kulczyka od postanowienia prokuratury podaje zmęczenie Kulczyka dwukrotnym przesłuchaniem. Dokładnie zdanie brzmi tak; "
Zastanawiam się czy złozyć zażalenie bo mój klient jest już zmęczony ciągłymi wizytami w prokuraturze i sądach".

NIe chciałbym broń Boże dokonywać egzegezy słów wybitnego prawnika, profesora, ale z zacytowanego
zdania wynika ,że powodem równie ważnym jak to że Kulczyk kłamał w sprawie nagrania jest fakt jego wyczerpania.
Przed nami teraz pole do popisu dla Gertycha który oskarżył Kulczyka o fałszywe zawiadomienie prokuratury o przestępstwie. Sprawa ta przybierając
tak nieoczekiwany obrót i mając ciąg dalszy polegający na ciekawej czytelniczo zamianie ról myśliwego i zająca w oczach redaktorów nie zyskała uznania znajdując się na poślednim miejscu i bez wyraźnego odnośnika na
portalu.

wtorek, 24 maja 2005

25 lecie Solidarności i moje wątpliwości z tym faktem związane

Zastanawiam się kogo obarczyć odpowiedzialnością za to, że najważniejsza prawdopodobnie w XX wieku organizacja społeczna jaką była Solidarność okryta jest mgłą tajemniczości. Mija 35 lat od grudnia 70 roku a
my o tym czasie wiemy tylko to co nam opowiadają skłóceni uczestnicy i świadkowie tamtych wydarzeń. 15 lat funkcjonowania normalnego państwa to zwykle
okres wystarczający do przeprowadzenia przy otwartej kurtynie badań, weryfikacji dokumentów , zeznań świadków, słowem do uczciwego a więc akceptowanego przez społeczeństwo ustalenia podstawowych faktów. Jak jednak to zrobić jeżeli lwia część dokumentów powstałych po 1983 jest nadal utajniona a prawdą się bezczelnie manipuluje.

W dużej części odpowiedzialność spada na Lecha Wałęsę . To na nim, jako legendarnym przywódcy Solidarności ciąży obowiązek wyjaśniania i dokumentowania wszystkiego co dotyczy związku i jego przywódców. Wałęsa z głupoty, lenistwa, zacietrzewienia, wiedziony chęcią obrony swojego mitu , obrony swoich interesów tych obowiązków zaniechał. Nikt rozumny nie może dopominać się
zaakceptowania opowiadanych historii przez jedną stronę sporu /udecja, gazeta wyborcza,Wałęsa/, w dobie swobodnegp przepływu informacji. Warto też pamiętać o słowach generała Jaruzelskiego , że jeżeli zaczną go ciągać to niejedna aureola spadnie.
Jako gdańszcznin mam prośbę, aby nie patrzeć na jubileusz 25 lecia Solidarności jak na spektakl, który odegramy przed publicznością całego świata.
To nieszczere i nieuczcie. Nie karzcie ludziom, proszę, stać na Placu
Pomordowanych Robotników i dla kamer zachodnich stacji telewizyjnych machać  entuzjastycznie papierową chorągiewką.
I uwaga natury ogólnej ; jeżeli historia Solidarności budzi tyle emocji i jest niewyjaśniona w wielu momentach , to organizowanie hucznych obchodów jest falstartem.

Chciałbym aby 5 lat rzetelnej pracy historyków, biegłych, polityków pozwoliły na huczne i radosne obchody sierpnia w 30 rocznicę podpisania Porozumień.

poniedziałek, 23 maja 2005

Jak kapral z generałem

Jaki cel postawił sobie Wałesa biorąc udział we wczorajszym telewizyjnym spotkaniu z generałem Jaruzelskim?  Może chodziło o odkrywanie białych plam w najnowszej historii Polski? Może chodziło o  przeprowadzenie generała  na Jasną Stronę Mocy? Otóż nie, chodziło o to aby generał dał kapralowi świadectwo moralności ,  żeby zaświadczył że kapral nigdy / ani przez sekundę /  nie donosił, słowem że nie był kapusiem. Prawie godzinna żebranina odniosła mierny skutek. Żebrał to dobre słowo. Zamiennie można użyć słowa: skamlał, łasił, przymilał się. Obiecywał, że jak generał mi potwierdzi to ja potwierdzę generałowi. Słowem, handelek na oczach milonowej widowni. Mogłoby być rąsia w rąsię. Ale generał nie chciał.
Mam propozycję programu dla Trusa z gdańskiej TV ; Z Wałęsą i Jaruzelskim na rybach.
Prawda, że dobry pomysł? Ponieważ dwóch prezydentów na jednej chybotliwej łodce to ciut za dużo, zwłaszcza  biorąc pod uwagę temperament  i żywiołowość  jednego z wędkarzy, dlatego zalecam pomost a najlepiej połowy z brzegu. Lechu  w nerwach  mógłby i kijem  po plerach przyładować. Mogłaby się też obu panom żyłka poplątać. Pól potencjalnego konfliktu jest sporo. Problemem też jest ustalenie języka, którym się obaj panowie będą posługiwali. Co prawda rosyjski generał włada biegle polskim jednak nasz noblista używa języka nad którego odczytaniem polscy i zagraniczni naukowcy dopiero pracują.

Jedno trzeba przyznać generałowi. Lechu ,zleć profesjonalne badania  rozmowy z bratem, ewentualnych fałszywek. Niech fachowcy rozstrzygną Twoje i moje wątpliwości. Do tego Ci generał niepotrzebny.

niedziela, 22 maja 2005
           
sobota, 21 maja 2005

13 lat po zamachu czerwcowym   /1/

"Tylko, że to jest trochę gangsterski chwyt"
Waldemar Pawlak o odwołaniu rządów Olszewskiego

Niebawem bo już 4 czerwca będziemy mieli 13 rocznice obalenia rządu  premiera Olszewskiego. Spróbujmy odtworzyć kalendarium tamtych dni.  Aby to zrobić musimy  w pełnym galopie pokonać  5 miesięcy funkcjonowania rządu.

Rząd Olszewskiego powstał w wyniku pierwszych od czasów II wojny światowych  demokratycznych i nie sfałszowanych wyborów. Trzeba pamiętać, że  dla elit dawnej opozycji i  komunistów minione 3 lata rządu Mazowieckiego a potem Bieleckiego było okresem gwałtownego procesu poznawania gospodarki , uczenia się państwa , mechanizmów jego funkcjonowania. Ta wiedza w sposób nierozerwalny wiązała się z kanonami wypracowanymi przy Okrągłym Stole sprowadzających się w wymiarze symbolicznym do Grubej Kreski a w  wymiarze praktycznym do szerokiej , mniej lub bardziej wstydliwie ukrywanej koegzystencji i współpracy z dawnym wrogiem.
Przypomnieć wypada, że to własnie wtedy  realizowano plan Balcerowicza, szalała inflacja, w Polsce nadal stacjonowały wojska radzieckie.W  roku 1990 prezydentem RP  zostaje Lech Wałęsa. Mazowiecki  przegrywa koncertowo  ze Stanem Tymińskim, mimo wykorzystania przeciwko temu ostatniemu  całej siły mediów i aparatu państwa.  Chaos czasów przejściowych,  brak uregulowań prawnych,  rozkład  i upadek firm państwowych wszystko to powodowało, że kraj był rajem dla osób  zasobnych i umocowanych politycznie. Powstające fortuny, prywatyzacje, ścieżki kariery budziły opór społeczny . Z jednej strony  wynikało to z mentalności pobozowej, z drugiej  sposób   prywatyzacji majątku budził pytania o rzetelność  wycen i procedur.
Problemem, który cały czas zamiatany był pod dywan była sprawa lustracji i dekomunizacji. Fraternizacja , wzajemne powiązania elit UD  i KLD z aparatem
państwa, resortami siłowymi czy wręcz z samą lewicą  powodowały że mówienie o tych sprawach było towarzyskim nietaktem. Dopóki politycy byli  uwikłani wprost w około okrągło stołowe  ustalenia, doputy o lustracji i dekomunizacji mówiły jedynie partie prawicowe i ulica. Fakt  pierwszych wolnych wyborów spowodował pojawienie się w Sejmie  nowych ugrupowań politycznych , niepowiązanych i nie uwikłanych w  sieci wzajemnych uzależnień. Warto wspomnieć, że  wynik wyborów i kiepski wynik  Unii Demokratycznej  nie popieranej już  przez Wałęsę pokazały słabość tej partii i środowisko, które  bez wsparcia zewnętrzego nie było w stanie wpływać samodzielnie na politykę . Myślę , że był to powód ciężkiego zgryzu dla guru; Michnika, Geremka czy Kuronia.  To własnie słabośc partii Ojców Rewolucji obudziła , własciwie zupełnie zrozumiałą z psychologicznego punktu widzenia sprężynę: to myśmy przewrócili socjalizm, to myśmy zdobyli władzę bez rozlewu krwi, zaczęliśmy  budować inną Polskę a oto pojawiają  się barbarzyńcy; jaskiniowa prawica, która przyszła na gotowe. Co prawda zdobyli władzę legalnie mają mandat społeczny ale przecież ONI SIĘ NIE NADAJĄ< NIE UMIEJĄ. Trzeba na nich uważać bo nie są nasi i mogą zmarnować to co nam się udało z takim trudem zbudować. Musimy uznać wybór społeczeństwa ale z drugiej strony nie wolno nam tracić z pola widzenia  Polski, dynamiki i kierunku przemian a tu, w tej dziedzinie nie ma nikogo lepszego od nas; jesteśmy sami sobie sterem, żeglarzem, okrętem; jesteśmy najlepsi i żeby to wiedzieć nie potrzebujemy demokracji motłochu. Myślę, że u najgłębszych fundamentów takiej postawy  leży  pogarda, niechęć a może strach przed demokracją. Pamiętam, jak  jeszcze w okresie Komitetów Obywatelskich,   Michnik wykorzystując tubę  Gazety Wyborczej  przekonywał , że podział  na partie polityczne  to  przeżytek. Propagował Komitety Obywatelskie jako megapartię, która  pomijając , znosząc wolno rynkową  grę o wyborcę w sposób najbardziej "ekonomicznie " uzasadniony będzie w stanie kierowć państwem i reprezentować interes społeczy.
Czy z czymś się Państwu to kojarzy? Bo mi sie wydaje że  oto w 1988 i 89 / nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni/ z Adama Michnika wyszedł mały, zarozumiały komuszek, który lepiej od społeczeństwa wie co dla społeczeństwa jest dobre / kurwa mać !! co nie zacznę pisać o czasach współczesnych to choćbym nie wiem jak się starał to w końcu schodzi mi na Michnika; zgroza  !!!!/ . Takie prometejskie postrzeganie  swojego  środowiska, niechęć do mechanizmów demokratycznych i wreszcie  osobista, warunkowana  fobiami i stereotypami typowymi dla środowiska żydokomuny ,  niechęć do prawicy  wpływała na  medialne  i środowiskowe upowszechnianie stereotypów , politycznie poprawnych kalek wdrukowywanych potem konsekwentnie w społeczną świadomość. Zresztą dokładnie ten sam mechanizm  jest stosowany w przypadku wszystkich wielki akcji Gazety Wyborczej takich jak lustracja czy problem rzekomego polskiego antysemityzmu.

cdn

środa, 18 maja 2005

Nie bedzie Środa pluć nam w twarz! :)

 pyt. Czy chłopcy lubia zwierzęta?

odp. Pewnie, inaczej nie przebywali by w towarzystwie niektórych swoich kolegów
pyt Jak to jest,że kiedy Tata robi sobie kanapkę to kuchnia wygląda jak po przejściu tajfunu?

odp. Lata praktyki...

pyt.Dlaczego chłopcy w grupie zawsze się śmieją?

odp. Bo tłumaczą sobie dowcipy, których w pojedynkeęnie rozumieją.


cytaty za Pisemkiem Witch w którym, ku mojemu szczeremu oburzeniu :) zaczytuje się pokolenie nastolatek latek , w tym także o zgrozo moja córka. Uważam, że przedstawione dowody w zupełności wystarczają do żądania przez mężczyzn ustanowienia przez rząd III RP stanowiska pełnomocnika ds równego traktowania mężczyzn. Skandalicznym jest fakt , że deprawacja umysłów kobiet odbywa się juz w tak młodym wieku. Młode kobiety uczą się poniżania swoich kolegów, wyolbrzymiają ich urojone wady. Cierpi też autorytet ojców. Jakież będzie społeczeństwo a zwłaszcza model rodziny gdy te karygodne nawyki przeniosą się i rozwiną w późniejszym wieku? Stanowczo protestuje przeciwko
tej ukrytej działalności zmierzającej do poniżania mężczyzn w niedalekiej przyszłości. Zresztą efekty wrogiej i nieprzyjaznej naszej płci, niesłusznie
nazywanej brzydką, widać już teraz. Gorąco protestuję przeciwko reklamom w których mężczyzna sprawadzany jest do obiektu seksualnego , w których
przedstawiany jest jako narcyz i ćwierćinteligent/ 1/4 w najlepszym wypadku/. Szczególnie oburzająca jest reklama chyba Tefalu gdzie mężczyzna sprowadzony
jest do roli gospodyni domowej, uzależnionym pewnie finansowo i emocjonalnie od przywódczyni stadła domowego, którego rolą jest jedynie przygotowywanie
posiłków nie szanującej i lekceważącej go kobiety. Dlatego też wnioskuję jak wyżej.

Proponowane stanowisko przyjmę świadomy trudów i odpowiedzialności.

O nagrodzie Nobla proszę poinformować mnie za pomocą maila.

hmmm odpowiedź Ekscelencji Pełnomocnika Rządu ds Wdeptywania Mężczyzn w Ziemię brzmiała: WAL SIĘ !

wtorek, 17 maja 2005
cz.3)
Współpraca syjonistów z Gestapo

Arabowie (...) chcą przekonać III Rzesze, by zrezygnowała z wysyłania Żydów do Palestyny. W październiku 1937 r. Hadz Amin El-Husseini, Wielki Mufti Jerozolimy, główny inspirator arabskich zamieszek w Palestynie, wysyła do Berlina swego emisariusza Musse Alami, który zostaje bardzo grzecznie odprawiony przez niemieckiego ministra spraw zagranicznych. Również następny
wysłannik, Said Iman, przybyły do stolicy Niemiec 24 listopada 1937 r. nie odnosi większych sukcesów u przywódców NSDAP, mimo solidnych listów
polecających [Admiral Canaris, szef Abwehry, który się z nim potajemnie spotkał w Bejrucie w 1938, był jak się zdaje pierwszym oficjalnym przedstawicielem Niemiec, który potraktował go serio. Wielki Mufti doprowadzi do swojego wyjazdu do Berlina w listopadzie 1941 r. Jego spotkanie z Hitlerem
spowoduje, ze III Rzesza dokona wyboru na korzyść Arabów. Będzie patronował tworzeniu się muzułmańskich dywizji SS w Bośni (Handschar) i Albanii (Skanderberg)].

Walter Dohle, generalny konsul Niemiec w Jerozolimie, z którym Wielki Mufti spotkał się 15 lipca 1937r., również stara się przekonać swój rząd, by
zrezygnował z haavary. Spotyka się ze sprzeciwem Otto von Hentiga, od lipca 1937 r. dyrektora Departamentu Bliskiego Wschodu na Wilhemstrasse,
uważającego, ze haavara jest (...) najlepszym sposobem przekonania Żydów do opuszczenia Niemiec. Pogląd ten podzielają również minister spraw
zagranicznych, Constantin von Neurath, minister spraw wewnętrznych, Wilhelm Frick, szef policji i SS Heinrich Himmler oraz dwaj następujący po sobie
ministrowie gospodarki: Hjalmar Schacht i Walter Funk.

Hitler: emigracja Żydów będzie popierana

W 1938 r. Hitler po rozmowie z Alfredem Rosenbergiem, dyrektorem biura spraw
zagranicznych przy NSDAP oświadcza, ze emigracja Zydow z Niemiec bedzie w dalszym ciągu popierana wszelkimi możliwymi sposobami. W jego rozumieniu
chodzi tu jedynie o emigracje w kierunku Palestyny, jak to potwierdza w swoim liście z 14 czerwca 1938 r. Wilhelm Frick: Z wyjątkiem Palestyny żaden inny
kraj nie wchodzi w grę jako miejsce masowej imigracji [Zydow]. O ile Hitler nie wierzy, by Żydzi zdolni byli stworzyć państwo, inni przywódcy III Rzeszy nie są tego tak pewni i obawiają się, czy utworzenie
syjonistycznego organizmu nie wzmocni wpływów światowego judaizmu. Obawy te znikają, gdy nowa komisja śledcza, ktorej tym razem przewodzi Sir John
Woodhead, dochodzi do wniosku, ze podział Palestyny jest nie do przeprowadzenia. Projekt Państwa żydowskiego na razie został zawieszony.

Heydrich czarteruje statki

17 maja 1939 r. w trosce o dobro Arabów Londyn (...) zrywa z polityka zapoczątkowana przez Deklaracje Balfoura: Żydzi maja zakaz kupowania ziem na
prawie całym terytorium powierniczym. W lipcu brytyjski minister ds. kolonii podejmuje decyzje o zawieszeniu na okres sześciu miesięcy, począwszy od 1 października, wszelkiej imigracji żydowskiej do Palestyny. Ogłoszenie tej decyzji następuje w momencie, kiedy przedstawiciele Agencji Żydowskiej są w trakcie negocjacji porozumienia z Eichmannem o organizacji wyjazdu 10 tysięcy Żydów niemieckich droga przez Hamburg. Wypowiedzenie przez Anglie wojny 3 września 1939 r. oznaczało fiasko tego projektu, ale o ile Ben Gurion i Agencja żydowska musieli się pozornie podporządkować decyzjom brytyjskim, o tyle "rewizjoniści" próbują popierać tajna emigracje. W lecie 1938 r. przybyli do Berlina dwaj agenci syjonistyczni, Pinhas Ginsburg i Max Zimels w celu przestudiowania wraz z SD metody obejścia brytyjskiej blokady [Jon i David Kimche, "The Secret Roads", Secker&Warburg, Londyn, 1954 r.]. W założeniu przewiduje się wysyłanie 400 Żydów tygodniowo. Aby wyczarterować statki, Reihard Heydrich - prawa ręka Himmlera, któremu w styczniu 1939 r. powierzono kierowanie Centralnym Biurem Rzeszy ds. emigracji Żydów - odwołał się do
grecko-niemieckiego armatora.

Żydzi chcą walczyć u boku Niemiec

Ginsburg i Zimels będą musieli opuścić Niemcy po wypowiedzeniu wojny, ale wspolpraca miedzy SD a tajnymi służbami syjonistycznymi będzie się ciągnęła do 1941 r.[w marcu 1942 r. w Neuendorf ciagle byl czynny kibuc szkoleniowy dla kandydatów na emigracje]. W styczniu tegoz roku, kiedy Afrykański Korpus Rommla usiłuje wkroczyć do Egiptu, wysłannik z grupy Stern [od nazwiska założyciela Abrahama Sterna, który zostanie zgładzony przez Anglików w lutym 1942 r., jednak jej prawdziwa nazwa brzmiała: Lehi (skrot od "Lohamei Herut Yisrael": Bojownicy o wolność Izraela). Grupa, która zrodziła partie Herout
miała swój dziennik zatytulowany po prostu "Terroryzm"] Naftalski Lubenczyk przybywa do Bejrutu (wówczas pod kontrola rządu Vichy), by spotkać sie z Otto von Hentigiem i przekazać mu tekst memorandum, w którym stwierdza sie, ze
ustanowienie Panstwa żydowskiego na gruncie narodowym i totalitarnym, sprzymierzonego traktatem z Rzesza Niemiecka przyczyniłoby sie do utrzymania i
wzmocnienia obecności Niemiec na Bliskim Wschodzie. Po wygłoszeniu tej zasady przywódcy grupy Stern wysuwają propozycje wzięcia czynnego udzialu w wojnie u boku Niemiec!

Memorandum podpisał Szamir

Memorandum zostaje przesłane do Berlina 11 stycznia 1941 r. i jest przedmiotem dyskusji z Franzem von Papenem, wówczas ambasadorem Rzeszy w Ankarze. Nigdy nie spotka się z odpowiedzią. Otto von Hentig przestrzega swojego rozmówce: istnieje w Niemczech nurt, który jest przychylny utworzeniu państwa
żydowskiego w Palestynie, ale OKW, naczelne dowództwo Wermachtu, podjęło już decyzje zapewnienia sobie w walce z Anglia poparcia Arabów, którzy są nieporównanie liczniejsi od Żydów (...).

Dzisiaj wiemy z cala pewnością, ze jednym z sygnatariuszy memorandum był Izaak
Shamir (prawdziwe nazwisko - Jeziernicki), przyszly premier Izraela. Będzie nawet osobiście odpowiadać za opóźnienia wynikające z finansowania podroży
Naftalskiego Lubenczyka do Bejrutu [na próżno Shamir będzie starał się zanegować swa role w tej sprawie. W Izraelu została ona ujawniona przez Davida
Yisraeli ("The Palestine Problem in German Politics, 1889-1945", University
Bar Ilan, Ramat-Gan, 1974), a w Anglii przez Leni Brennera ("The Iron Wall.
Zionist Revisionnism from Yabotinsky to Shamir", Zed Books, Londyn, 1984)].

Begin zrywa rozejm z Anglia

W styczniu 1944 r., kiedy wydaje się, ze wojna jest już przez Niemców
przegrana, inny przyszły premier Izraela Menahem Begin, dawny przywódca Betaru
w Polsce i nowy szef Irgunu [tajna grupa stworzona w 1931 r., w ktorej kilka
tysięcy członków pochodziło z Betaru Irgun Zvai Leumi (Narodowa Organizacja
Militarna); dopuszczała się aktów terroryzmu zarówno wobec Brytyjczyków, jak i
Arabów] zrywa rozejm z Anglikami, jaki tuz przed swoja śmiercią zdołał
narzucić Zabotynski, w chwili gdy wybuchła II wojna światowa [w reakcji na ten
rozejm bojownicy opuścili Irgun w celu stworzenia grupy Stern. Begin nazywał
ich "naszymi towarzyszami w rewolcie", podkreślając w ten sposób zbieżność
punktu widzenia, czy wręcz uzupełnianie się obu organizacji (zob. "Les
guerriers d'Israel", Facta, 1995)]. Znowu maja miejsce zamachy na brytyjskich
żołnierzy, co czyni z Irgunu spóźnionego, ale bezstronnego (lojalnego)
sojusznika III Rzeszy. Tysiące kolaborantów w Europie skazano, szargając ich
imię za dużo mniejsze przewinienia. (...) Pamięć bywa zadziwiająco selektywna.

Jean-Claude VALLA
poniedziałek, 16 maja 2005
(Cz.2) autor opr Gaal
"Nikczemny sprzeciw" Zabotynskiego

Sprzeciw Zabotynskiego wobec "haavara" - pisał on, ze porozumienie jest nikczemne, haniebne i godne pogardy - jest tym bardziej zdumiewający, ze
przywódca "rewizjonistów" usprawiedliwiał w jakiś sposób antysemityzm, przyznając, ze była to odpowiedz obrzydliwa, chociaż naturalna na anomalie
żydowska i ze otwarcie wyznawał poglądy rasistowskie: Nie może być mowy o asymilacji. Nie pozwolimy na takie rzeczy jak mieszane małżeństwa, ponieważ zachowanie integralności naszego narodu jest możliwe tylko poprzez utrzymanie czystości rasy [...]. Z krwi człowieka wypływa źródło uczucia narodowego [...], znajduje się ono w typie fizyczno-rasowym. Można zrozumieć, ze Zabotynski, mimo ze dostąpił inicjacji w łozy Wielkiego Wschodu we Francji w 1931 lub 1932 r.[został z niej jakoby wykluczony w 1936 r. z powodu swych faszystowskich poglądów], był nieustannie oskarżany przez swych syjonistycznych rywali o sympatie do ustrojów totalitarnych [w
tygodniku "Mapai", począwszy od 1932 r., Chaim Weizmann nie waha się uważać "rewizjonistów" za "dzieci igrające z żydowska swastyka"]. W 1931 r. w
Gdańsku Zabotynski, ktorego Ben Gurion nazwał "Włodzimierzem Hitlerem", dal się wybrać na najwyższego wodza Betaru ("Rosh Betar") wraz z wszelkimi pełnomocnictwami ("shilton"), wzorując się w oczywisty sposób na "Fuhrerprinzip". Bojownicy Betaru, naśladując S.A., noszą brunatne koszule.
(...)

Pod ochrona Gestapo

(...) W Niemczech działacze Betaru odnoszą się z największym uznaniem do reżimu hitlerowskiego. Od 1932 r. kierownictwo ruchu zada od swych członków,
by okazywali nazistom uprzejmość i nigdy nie wypowiadali się w sposób, który mógłby zostać uznany za obelgę wobec narodu niemieckiego, jego instytucji lub panującej ideologii [Informacja powielona 29 czerwca 1932 r. znajdująca sie w Archiwum Zabotynskiego (cyt. przez Toma Segeva, op.cit.). Ponieważ taka postawa spowodowala wykluczenie Betaru niemieckiego ze Światowej organizacji
syjonistycznej w maju 1933 r., przybiera on nowa nazwę: Nazional Jugend Herzlia. Po dojściu Hitlera do władzy członkowie Betaru przez kilka następnych
miesięcy paradują w mundurach po ulicach Berlina. W grudniu 1934 r., kiedy ruchy młodzieży żydowskiej otrzymują zakaz noszenia mundurów, Herzlia Betar,
jako jedyne stowarzyszenie ma ten zakaz na kilka miesięcy uchylony, a członkowie mogą jeszcze występować w mundurach na spotkaniach prywatnych, wycieczkach i letnich obozach. Pewnego dnia, opowiada Tom Segev, grupa SS zaatakowała letni obóz Betaru. Wtedy szef ruchu złożył skargę w Gestapo i w
kilka dni później tajna policja oświadczyła, ze winni esesmani zostali ukarani. Zapytano na Gestapo, jaki rodzaj zadośćuczynienia bylby dla Betaru
najbardziej odpowiedni. Wtedy ruch poprosił, by uchylono wprowadzony ostatnio zakaz noszenia brunatnych koszul i prośba ta została spełniona. Rozporzadzenie to bedzie uchylone aż do 1939 r., kiedy powołanie Reichsvereinigung des Juden
in Deutschland (Powszechnego Związku Żydów w Niemczech) spowoduje rozwiązanie ruchu.

O bezkonfliktowa koegzystencje

Jeden z przywódców Herzlia-Betar, Georg Kareski zalozyl w 1926 r. Judisches Volkspartei, której celem było zwalczanie zjawiska małżeństw mieszanych i
ochrona Żydów przed jakimikolwiek wpływami z zewnątrz. W 1932 r. prowadził wielokrotnie rozmowy z Georgiem Strasserem, jednym z przywódców NSDAP. W opublikowanym 23 grudnia 1935 r. wywiadzie dla jednego z "Der Angriff", dziennika Goebbelsa (...) potwierdza rasistowskie ustawy norymberskie,
przyznając, ze całkowita segregacja kultury dwóch narodów (narodu niemieckiego i narodu żydowskiego) jest wstępnym warunkiem bezkonfliktowej egzystencji.
[Ustawy Norymberskie zakazujące małżeństw i związków seksualnych miedzy Żydami
i Niemcami były również aprobowane przez "Judische Rundschau", organ prasowy kontrolowany przez Zionistische Vereinigung fur Deutschland (ZVfD)].

Niemcy szkolili emigrantów żydowskich

W okresie od 1933 do 1939 r. blisko 60 000 Żydów niemieckich, to znaczy prawie 10 proc. ich wspólnoty, osiedliło się w Palestynie dzięki porozumieniu
haavara. (...) Światowa Organizacja Syjonistyczna otrzymała pozwolenie na utworzenie na terytorium Niemiec około czterdziestu ośrodków szkolenia
zawodowego i rolniczego dla przyszłych emigrantów. Władze nazistowskie udostępniły im gospodarstwa rolne. Ci z emigrantów, którzy zostali zwolnieni
ze swoich zakładów pracy, mieli w dalszym ciągu otrzymywać w Palestynie zasiłki dla bezrobotnych, skrupulatnie przelewane przez skarb Rzeszy. SD
[Sicherheitsdienst: służba bezpieczeństwa i informacji SS], który z bliska obserwuje cala sprawę, nawiązał w Palestynie kontakty z Feiblem Folkesem,
zastępca kierownika Haganah [Żydowska milicja obronna założona w 1920 r.], który wyraził swe zadowolenie z radykalnej polityki Niemiec, dzięki której do tego stopnia wzrośnie liczba ludności żydowskiej w Palestynie, ze w najbliższej przyszłości przewyższy liczbę Arabów (...).

Porozumienie haavara działało aż do wybuchu Drugiej Wojny Światowej, mimo wzrastających zastrzeżeń ze strony syjonistów wobec niemieckich Żydów, którzy
okazali się mało przydatni do pracy na roli [od 1934 r. Agencja Żydowska uskarżała się, ze materiał ludzki przybywający z Niemiec (jest) coraz gorszy.
Nie maja ani ochoty, ani zdolności do pracy. Świadectwa emigracyjne zostaną cofnięte Żydom powyżej 35 roku życia, którzy oddają się handlowi lub innej podobnej działalności]. Rosnie rowniez sprzeciw ze strony pewnych frakcji w III Rzeszy, mianowicie w Auslandorganisation (AOO przy NSDAP. Założona w 1930 r., w celu zorganizowania komórek narodowo-socjalistycznych w społecznościach niemieckich za granica, organizacja czuwała nad losem 2000 Niemców rasy aryjskiej osiedlonych w Palestynie od XIX wieku. Ci koloniści, którzy żyją z owoców swoich gospodarstw rolnych, niechętnie patrzą na Żydów przybyłych z
Niemiec, a z chwila gdy zostaje podpisane+321 porozumienie haavara, uskarżają się, ze mimo Iz nie są Żydami, musza wszelkie swoje transakcje ze starym krajem przeprowadzać przez Havaara Trust i Transfert Office.


Poniżej przedstawiam skrót artykułu pochodzacego z francuskiego
pisma "Minute" (nr 1843 z 13 sierpnia 97. i nr 1844 z 20 sierpnia 97)
dotyczacy współpracy Żydow z Adolfem Hitlerem i III Rzesza.
(część 1) opr Gaal

tekst zamieszczony na forum GW. Wklajam  go do bloga ze względu na obawę, że administrator skasuje ten interesujący wątek


Na dwa miesiące przed mianowaniem Hitlera kanclerzem, egzekutywa Agencji żydowskiej [Agencja żydowska została stworzona w celu zapewnienia kontaktów międzynarodowej społeczności żydowskiej z władzami brytyjskim sprawującymi mandat w Palestynie oraz Żydami osiedlającymi się w Palestynie od końca XIX wieku. Palestyna, oderwana od Turcji na mocy Traktatu Wersalskiego z 1918 r. została powierzona przez społeczność międzynarodowa Brytyjczykom, którzy 2 listopada 1917 r. (Deklaracja Balfoura) przyznali Żydom prawo do utworzenia "siedziby narodowej". W rzeczywistości Agencja Żydowska pełniła najprawdopodobniej funkcje rządu tworzącego się państwa izraelskiego.] wysłała do niego telegram z Jerozolimy w celu zapewnienia go, ze "yishow" (wspólnota pionierów, to znaczy Żydów z Palestyny) nie ma zamiaru przyłączać
się do bojkotu Niemiec. 21 czerwca 1933 r., w kilka tygodni po dojściu Hitlera do władzy Zionistische Vereinigung fur Deutschland (ZVfD) - prężna
organizacja syjonistów niemieckich stała się nieoczekiwana podpora NSDAP (partii nazistowskiej): Wierzymy, ze to właśnie nowe Niemcy mogą, dzięki
swej zdecydowanej woli, rozwiązać problem żydowski, znaleźć rozwiązanie problemu, który w istocie rzeczy powinien być rozwiązany przez wszystkie narody europejskie [...] Wdzięczność narodu żydowskiego staje się podstawa szczerej przyjaźni z narodem niemieckim wraz z jego realiami narodowymi i rasowymi. [...] My również jesteśmy przeciwni mieszanym małżeństwom i pragniemy utrzymać czystość żydowskiej grupy etnicznej. [...] Aby osiągnąć te praktyczne cele, syjonizm ma nadzieje, ze będzie zdolny do współpracy z rządem nawet zasadniczo wrogim Żydom... [według cytatu w "Les guerriers d'Israel"; E. Ratier, wyd. Facta 1995]. W tym samym czasie przywódca NSDAP, baron Leopold Itz von Mildenstein, poprzednik Eichmanna na stanowisku kierownika Biura ds. żydowskich przy SS zostaje zaproszony przez syjonistów do Palestyny. Po zwiedzeniu tego kraju wzdłuż i wszerz (...) i zwróceniu
szczególnej uwagi na problem kibucow, specjalny wysłannik, któremu towarzyszył Kurt Tuchler, działacz syjonistyczny z Berlina, publikuje serie tyrambicznych artykułów w dzienniku Jozefa Goebbelsa "Der Angriff" ["Ein Nazi fahrt nach Palastina", "Der Angriff" 26 wrzesnia-9 października 1934 r.(...)]. Ten kaze z tej okazji wybić pamiątkowy medal, na którego jednej stronie widnieje swastyka, a na drugiej - gwiazda Dawida. W następstwie podroży von Mildensteina organ SS - "Das Schwartz Korps" - oficjalnie oglosi swoje wsparcie dla syjonizmu [to wsparcie będzie ponowione przez Reinhardta Feydricha, szefa służby bezpieczeństwa SS, a w 1937 r. przez Alfreda Rosenberga, teoretyka narodowo-socjalistycznego rasizmu. Tom Segev donosi, nie określając dokładnie daty, ze Wilhelm Frick, minister spraw wewnętrznych w rządzie Hitlera spędził swój miodowy miesiąc w Jerozolimie.]


Z funtami i markami do Ziemi Obiecanej.

 W czasie, gdy Mildenstein zwiedzał brzegi Jordanu, Arthur Ruppin, pruski Żyd osiadły od 25 lat w Palestynie, wysłany został przez Agencje Żydowska do
Niemiec [Ruppin, który prowadził badania nad pochodzeniem rasy żydowskiej, a szczególnie nad podobieństwem fizycznym i profilem myślowym Żydów,
wykorzystał te podroż w celu spotkania się w Jenie z niemieckim antropologiem Hansem F. K. Guntherem, znanym ze swych prac poświeconych rasom.(...)], gdzie na czele delegacji syjonistycznej miął negocjować z ministrem finansów porozumienie w sprawie "haavara" (po hebrajsku: przewozu). Porozumienie podpisane 7 sierpnia 1933 r. umożliwiało wszystkim niemieckim Żydom, posiadającym świadectwo imigracyjne Agencji Żydowskiej, wyjazd i osiedlenie w Ziemi Obiecanej, a także wywóz 1 000 funtów szterlingów w walucie obcej [była to znaczna kwota. W tym okresie czteroosobowa rodzina mogła dostatnio przeżyć rok za 300 funtów szterlingów] oraz towarów na łączna sumę 20 000 marek. (...) Lewicy Agencji, a zwłaszcza Dawidowi Ben Gurionowi, dawnemu marksiście, mianowanemu w 1935 r. przewodniczącym egzekutywy Agencji Żydowskiej i przyszłemu premierowi Izraela [wielu przyszłych premierów Izraela, takich jak Moshe Sharett, Levi Eshkol czy Golda Meir, przyjmowało to porozumienie i publicznie go broniło] chodziło o wykorzystanie antysemityzmu narodowych socjalistów (...) aby zachęcić jak największa ilość Żydów do wyjazdu i osiedlenia się w Palestynie. Jako dobrzy syjoniści, potępiali politykę asymilacji przeważająca we wspólnocie żydowskiej w Niemczech, a także antynazistowska krucjatę prowadzona przez Żydów ze Stanów Zjednoczonych. Tygodnik partii Mapai "Hapoel Hatsair" posuwał się nawet dalej, twierdząc, ze pierwsze kroki podjęte przeciw Żydom ze strony III Rzeszy są "kara", jaka ponoszą ci Żydzi, którzy próbowali zintegrować się z niemieckim społeczeństwem, zamiast wyjechać do Palestyny.


"Nowy czlowiek" w Palestynie

Syjoniści z partii pracy, którzy kontrolowali Agencje, pisze izraelski
dziennikarz Tom Segev [w "Le septieme million - Les Israeliens et le genocide" (Siódmy milion - Izraelici a ludobójstwo). Wyd. Liana Levi, 1993],
uważali, ze należy stworzyć nowe społeczeństwo, którego życie różniłoby się całkowicie od tego, jakie cechowało Żydów na wygnaniu. Chcieli, by naród
żydowski mógł powrócić do pracy na roli. Ich zdaniem życie w mieście było symbolem degeneracji społecznej i moralnej; powrót do ziemi zrodziłby "nowego człowieka", którego mieli nadzieje ukształtować w Palestynie. Stad preferencje przyznawane młodym i zdrowym Żydom, którzy mogliby się stać dobrymi haloutzim" (pionierami). Porozumienie przyjęte w sierpniu 1933 r. przez Kongres syjonistyczny w Pradze nie zostało bynajmniej zatwierdzone jednogłośnie przez syjonistów. W paradoksalny sposób najbardziej zagorzałymi jego przeciwnikami okazali się "rewizjoniści" [syjonistami "rewizjonistami" określano te osoby, które pragnęły "rewizji" polityki prowadzonej przez Agencje żydowska wobec Brytyjczyków, uznając ja za zbyt pojednawcza], a szczególnie ich lider Włodzimierz (zwany Zeev) Zabotynski*, który dal się poznać we wrześniu 1921 r. jako sygnatariusz porozumienia z rządem ukraińskim na wychodźstwie w sprawie powołania żandarmerii żydowskiej, mimo ze szef rządu ukraińskiego - Siemion Petlura byl znanym antysemita, oskarżonym o organizowanie pogromów na tysiącach Żydów. W podobny sposób Zabotynski nie okazał żadnych skrupułów, kiedy w 1934 r. zasiadł do negocjacji z faszystowskimi władzami Włoch w kwestii szkolenia jednego z oddziałów Betaru [Betar został założony przez Zabotynskiego w Rydze (Łotwa) w 1923 r. W przededniu II wojny swiatowej liczyl okolo 100 000 członków w 26 rożnych krajach] w prowadzonej przez "czarne koszule" Szkole Morskiej w Civitavecchia. Jeden z głównych współpracowników Zabotynskiego, Wolfgang von Weisl, wybitna postać ruchu "rewizjonistycznego" w Palestynie, wyrażał publiczne zadowolenie ze zwycięstwa faszystowskich Włoch w Abisynii, upatrując w nim triumf rasy białej nad czarna. Z kolei Mussolini nie okazywał żadnej wrogości wobec Żydów i wielokrotnie przyjmował przywódców syjonistycznych, zarówno Chaima Weizmana, przyszłego pierwszego prezydenta Izraela, w styczniu 1923 r. i we wrześniu 1926 r., jak i Nahuma Goldmana, przewodniczącego Światowej
Organizacji Żydów w październiku 1927 r.

niedziela, 15 maja 2005
 Rozmowa z dr. ANTONIM DUDKIEM, historykiem z IPN i UJ, znawca dziejow Kosciola katolickiego w PRL
 - Jaka wiedze mial gen. Wojciech Jaruzelski na temat dzialan aparatu terroru, gdy w latach 80. byl m.in. premierem, ministrem obrony narodowej, I sekretarzem KC PZPR czy przewodniczacym Rady Panstwa?
- Z dokumentow, ktore wychodzily z Ministerstwa Spraw Wewnetrznych wynika, ze w okresie PRL osoba, ktora dostawala najpelniejsza informacje byl I sekretarz KC PZPR. Jaruzelski byl nim od pazdziernika 1981 r. do lipca 1989 r.
 Codziennie w latach 80. z MSW wychodzila tzw. informacja dzienna. Trafiala do okolo 150-200 najwazniejszych osob w PRL. To byl rodzaj biuletynu, zwykle kilkunasto- lub kilkudziesieciostronicowego.
 Do tzw. informacji dziennej MSW dolaczane byly zalaczniki, ktore roznily sie zakresem szczegolowosci, poufnosci, tajnosci. Im informacje byly bardziej
 tajne, tym zmniejszalo sie grono odbiorcow. Jedyna osoba, do ktorej docieraly wszystkie i najpelniejsze zalaczniki z MSW, byl w latach 80. Wojciech
 Jaruzelski, gdyz byl I sekretarzem partii.
  - Jaruzelski klamie, gdy zapewnia, ze nie mial pojecia o zadnych szpiegach w otoczeniu Jana Pawla II?
  - Zaskakuje mnie takie tlumaczenie gen. Jaruzelskiego, poniewaz dokumenty mowia wyraznie, ze wlasnie on, jako I sekretarz, mial pelnie wiedzy na temat tego, co sie dzieje w MSW, jakiego rodzaju informacje uzyskiwali funkcjonariusze Sluzby Bezpieczenstwa, w tym te dotyczace Kosciola. Nie wiem, dlaczego tak mowi gen. Jaruzelski, bo przeciez jego slowa latwo zweryfikowac w oparciu o zrodla.
 
- Jaki stosunek do Kosciola mial Jaruzelski?
 
- Jeszcze w latach 50. interesowal sie bardzo Kosciolem. O roli Kosciola dla gen. Jaruzelskiego wtedy, gdy byl pierwsza osoba w PRL, swiadczyc moga
 dobitnie cztery zachowane stenogramy Biura Politycznego, ktorych nie zdazono zniszczyc (polecenie zniszczenia stenogramow BP KC PZPR wydal Jaruzelski - red.
 
 
Dwa dokumenty pochodza z czerwca 1982 r., a dwa z konca 1984 r. W kazdym z tych stenogramow temat polityki partii wobec Kosciola zajmuje bardzo wazne
 miejsce (ze stenogramow wynika, ze zajmowano sie nia przez okolo jedna czwarta czasu podczas kazdego z posiedzen Biura Politycznego - red.). Podobnie wiele
 czasu Kosciolowi poswiecano w czasie posiedzen Sekretariatu KC PZPR. Ale gen. Jaruzelski dzialaniami przeciwko Kosciolowi zajmowal sie rowniez, a moze
 przede wszystkim w waskim gronie.
 
- W jakim?
 
- Rozmawial o tym glownie z Kazimierzem Barcikowskim, czlonkiem Biura Politycznego, ktory byl rowniez wspolprzewodniczacym Komisji Wspolnej Rzadu i Episkopatu (Barcikowski w latach 1977-1980 byl I sekretarzem Komitetu Krakowskiego PZPR - red.), kolejnymi szefami Urzedu ds. Wyznan oraz szara eminencja tego urzedu Aleksandrem Merkerem, ktory dyrektorem generalnym w tym urzedzie byl przez ponad 20 lat. MSW - podczas takiego spotkania w waskim gronie - reprezentowal albo gen.
 Czeslaw Kiszczak albo jeden z wiceministrow, ktoremu podlegal aktualnie Departament IV (zajmujacy sie rozpracowywaniem Kosciola), ewentualnie sam
 dyrektor IV Departamentu.
 
- Czy o agentach w otoczeniu Jana Pawla II mogl wiedziec Wojciech Jaruzelski?
 
- Mial on wiadomosci o tym, co sie dzieje w MSW, o najwazniejszych i najtajniejszych sprawach resortu, ale na temat "kuchni" sluzb specjalnych raczej nie dostawal informacji. Generalna zasada wszystkich sluzb specjalnych jest zreszta taka, ze ich przelozeni dostaja kompletna informacje od nich, natomiast zrodla tych informacji sa ukryte, aby zapobiec dekonspiracji.
 
Nie sadze rowniez, aby gen. Jaruzelski z racji zajmowanych stanowisk chcial poznawac z imienia i nazwiska agentow sluzb specjalnych. Dla niego istotna byla synteza. Gdyby chcial czytac meldunki agentow, to na nic innego nie mialby czasu, bo byla tego gigantyczna ilosc.
O Żydach /1/
Pozwoliłem sobie wkleić ciekawy post stranger.pl. Nie ma sensu przerabiać  na swoje kopyto czegoś  co  bardzo dobrze przedstawia problem.  Nie jestem specjalistą od Żydów ale problem zaczyna mnie interesować. Do tej pory koncentrowałem się  na  okresie powojennym ale istota i korzenie  problemu sięgają pewnie daleko wstecz.
Kiedy w Europie Żydzi byli prześladowani znajdowali bezpieczne schronienie w
Polsce. Zachowany dokument z 1098 roku mówi o przybyciu do Polski Żydów po
ich wygnaniu z Pragi Czeskiej. Wiadomo także o przybyciu do Polski za
Kazimierza Wielkiego (oczarowanego przez swą żydowską metresę) tysięcy Żydów
wypędzanych z miast zachodniej Europy. W ten sposób Polska stała się
największym skupiskiem Żydów na świecie. W 1400 roku było w Polsce 30 000
Żydów, a w XVIII wieku już ponad 1 000 000 co stanowiło 70 % europejskiego i
40 % światowego żydostwa. Wielu Żydów osiągnęło wysokie stanowiska państwowe
jak np: Salomon Ezofowicz został w 1510 roku podskarbim litewskim (czyli
wiceministrem finansów), zaś jego brat Michał był praktycznie zarządcą
skarbowym króla Zygmunta I, a w nagrodę za swe zasługi otrzymał w 1525 roku
szlachectwo i herb Leliwa. Nie była rzeczą znaną w tych czasach w całej
Europie nobilitacja nie ochrzczonego Żyda. Za panowania Stefana Batorego
Żydzi uzyskali autonomię i utworzyli własny sejm czterech ziem (Waad) z
siedzibą w Lublinie. Podlegali oni opiece królewskiej.
Rabin Mojżesz Isserles, pisał w XVI wieku - "Jeśli Bóg nie dał by nam tego
kraju [tj. Polski] za schronienie, los narodu izraelskiego byłby nie do
zniesienia" .

Przez następne czterysta lat, do 1764 roku, liczba Żydów w Polsce powiększyła
się siedemdziesiąt razy w porównaniu z rokiem 1333. W tym samym okresie
rodzima ludność Polski powiększyła się tylko około sześciokrotnie - czyli
przeszło dziesięć razy mniejszym tempem niż to się stało z ludnością
żydowską.
Polska otwarta dla gości ulegała powoli procesowi depolonizacji - przybysze
inwestowali w potomstwo.
Żydzi Polscy stali się największą i kulturalnie najważniejszą częścią
żydostwa światowego. Trzeba zaznaczyć, że stosunkowo słaby przyrost ludności
rodzimej wynikał w dużej mierze ze strat wojennych. Żydzi polscy do zagłady w
latach czterdziestych XX w. stracili na wojnach bez porównania mniej ludzi
niż Polacy, nawet wliczając w to powstanie Chmielnickiego na Ukrainie w 1648
roku.

Żydzi w Polsce to wiele nazwisk w literaturze, nauce i kulturze. Żydzi w
Polsce to równiez wiele nazwisk na których dżwiek pojawia sie gęsia skórka,
wspomnienie o łzach i krwi wylanych przez Zydów w Polsce na Polakach.

Historia odnotowała całe "legiony" antypolskich Żydów, szpicli i donosicieli.
Mamy rozliczne dokumenty na temat donoszącym Moskalom Żydów w czasie
powstania kościuszkowskiego i wojny 1812 r. (ogromna część Żydów trzymała
wtedy za Moskwą). Do szczególnego "rozkwitu" doszło promoskiewskie
szpiclowanie z kręgów żydowskich w dobie Królestwa Kongresowego. Maurycy
Mochnacki w swym wielkim dziele "Powstanie narodu polskiego w roku 1830 i
1831" (Warszawa 1984, t. I, s. 95) pisał, że cyt.: "Cała policja tajna, tak w
Polszcze kongresowej i w guberniach naszych, jak we właściwej Moskwie przez
Żydów była sprawowana." Znamienne też, że gdy lud warszawski zabrał się do
wieszania zdrajców i szpiegów w sierpniu 1831 r., to głównie Żydzi, jako
najgorsi donosiciele padli ofiarą tego wybuchu gniewu ludu. By przypomnieć
choćby niektóre nazwiska powieszonych szpicli, począwszy od osławionego Joela
Mojżesza Birnbauma po Czyżyka Herszke Jednorączkę, Ejzyka Lewkowicza Dzwarca,
Abrahama Moszkowicza, Icka Mittelmana, Berka Blinnen-kranza czy Fajwela
Jekowicza.

Losy polskie naznaczone zostały aż zbyt wielką ilością spisków zniweczonych
przez denuncjacje promoskiewskich Żydów-donosicieli. Począwszy od historii
aresztowania w 1797 r. Sebastiana Ciecierskiego na skutek denuncjacji
wileńskiego Żyda Tobiasza Abrahamowicza. Aresztowanie doprowadziło w efekcie
do wykry­cia wszystkich uczestników polskiego spisku na Litwie i w Warszawie.
Niewiele osób niestety wie o nikczemnej roli takich Żydów-donosicieli jak
właściciel winiarni Nisel Rosenthal, który wydał na śmierć najsłynniejszego
polskiego emisariusza Szymona Konarskiego, jak Artur Goldman, który wydał
carskiej policji przywódcę Powstania Styczniowego Romualda Traugutta czy Lej-
zor Butler, który wydał Waryńskiego. Przykłady tego typu można niestety
długo, długo mnożyć.

Żydzi w Polsce to również hanibena karta - próba kradziezy polskiej ziemi i
ustanowienia tutaj żydowskiego państwa tzw. Judeopolonii. Na przełomie XIX/XX
w. Żydzi z całej Eurpy zabiegali w Berlinie o stworzenie takiego państwa na
ziemiach zaboru polskiego - państwa które miało byc sojusznikiem Niemiec
(Cesarstwa) i jednocześnie "pacyfikatorem" polskich buntów.

www.naszawitryna.pl/ksiazki_47.html
www.naszawitryna.pl/jedwabne_613.html
www.naszawitryna.pl/jedwabne_614.html
Poparcie przez wielką część Żydów zaborców Polski: Rosjan i Prusaków
doprowadziło do maksymalnego rozczarowania u pol­skich twórców w swoim czasie
najbardziej nawet przychylnie usto­sunkowanych do Żydów, od Bolesława Prusa po
Aleksandra Świętochowskiego. Jakże wymowne pod tym względem są „Kroniki”
Prusa z lat 1909-1910. Prus pisał wówczas: (...) Stosunek niektórych grup
żydowskich do Polaków jest nie tylko niegodziwy, ale wprost - nie­przyzwoity
(...) "litwacy" (tj. Żydzi przybyli z Rosji) odgrywają rolę rusyfikatorów u
nas, nawet obrażają nas, a Żydzi poznańscy wręcz głoszą, że zawsze walczyli
przeciw Polakom w interesie Niemiec (...). Ileż to razy wobec Polaków i
Rosjan socjaliści żydowscy czy nacjonaliści wykrzy­kiwali, że "Polska jest
trupem gnijącym", a "Polacy rasą znikczemniałą". (...) Kiedy cala imigracja
niemiecka, choćby sprzed stu lat, stała się naszą krwią, kością, sercem i
duszą, masy żydowskie po wielu wiekach są nam obcymi; więcej nawet - niektóre
grupy żydowskie przypominają armię, która toczy z nami walkę w celu
wytępienia czy wygnania większej części nas, a zamienienia reszty na swoich
lenników, jeżeli nie niewolników! (...) (cyt. za: B. Prus „Kroniki”, t. XX,
Warszawa 1970, s. 147,271,272).


teraz na blogu

Nie czytam czerwonego szmatławca reaktywacja statystyki www stat.pl www.michalkiewicz.pl - strona autorska Stanisława Michalkiewicza Prawy Prosty - galba.net.pl Gazeta Polska Kataryna.blox.pl Haribu.blog.onet.pl Geralt.blox.pl Dokwadratu.blogspot.blox.pl Cyberowca.blogspot.com Homester.blox.pl Foxx.salon24.pl reaktywacja
wolnosc.dla.tiszerta.com
Skopiuj CSS