Motto: Miała być demokracja a tu każdy ma własne zdanie Lech Wałęsa
wtorek, 28 grudnia 2010
Kto wywołał wojnę w Rosji

"Nominowany do Nagrody Głównej Jury w kategorii "najlepszy zagraniczny film dokumentalny" na festiwalu filmowym Sundance w 2010 roku dokument opowiadający o dwóch stronach wojny rosyjsko-gruzińskiej, do jakiej doszło w sierpniu 2008 roku. W rodzinnej Rosji obraz trafił na czarną listę, a jego dystrybucja została zakazana.

Para rosyjskich dokumentalistów, Olga Konskaya (debiutująca w roli reżyserki znana producentka i obrończyni praw człowieka) i Andrei Nekrasov (autor znanego dokumentu "Bunt. Sprawa Litwinienki"), postanowiła nakręcić film o wojnie rosyjsko-gruzińskiej, do której doszło w sierpniu 2008 roku. Olga wyruszyła na miejsce walk od strony rosyjskiej, zaś Andriej od gruzińskiej. Spotkali się na linii frontu w dniu deklarowanego wycofania wojsk rosyjskich. Ich podróż zaowocowała wstrząsającym zapisem ludzkich tragedii, w którym wielokrotnie powtarza się pytanie o przyczynę i źródła wojny.

Dokument ukazuje konflikt w Abchazji i Osetii Południowej w kontekście najnowszej historii Rosji, doszukując się jego źródeł w wydarzeniach po upadku Związku Radzieckiego. Reżyserzy ujawniają skrywane przed światową opinią publiczną szokujące fakty dotyczące rosyjskiej interwencji zbrojnej. Rejestrują przejmujące wypowiedzi ofiar brutalnych ataków rosyjskich żołnierzy (wspomaganych przez abchaskich i armeńskich bojowników) na ludność cywilną, a osobiste relacje świadków mordów i gwałtów przeplatają fragmentami zagranicznych programów telewizyjnych i wypowiedziami polityków (m.in. Eduarda Szewardnadze i Władimira Putina) na temat stosunków rosyjsko-gruzińskich.

Akcja filmu nie kończy się jednak na froncie. Drugą, równie istotną część filmu stanowi etap montażu przywiezionego materiału, podczas którego twórcy zastanawiają się nad siłą propagandy i manipulacji, które od początku towarzyszyły konfliktowi."

 

http://www.iplex.pl/vod/p2183-lekcje_rosyjskiego.html

Tagi: gruzja
12:21, adax4
Link Komentarze (1) »
sobota, 11 września 2010
Komorowscy piszą list do samych siebie?

Rzecz chyba warta zainteresowania. Wczoraj, nie wiem już na jakim kanale informacyjnym(( ja pilotem  a PD w realu biegał po wszystkich stacjach), Paweł Deresz powiedział ważną rzecz.  Chodziło o słynny już list 26 rodzin  ofiar katastrofy smoleńskiej. Pan Deresz powiedział mniej więcej  coś w tym stylu ( cytuję z pamięci): "pani wie jakie to są dla Kancelarii  koszty organizacyjne i logistyczne, przewieźć w jedno miejsce te 26 rodzin? "Dziennikarz oczywiście nie podjął wątku. Ale rodzą się pytania . Czy czasami  pomysł pielgrzymki nie jest kolejnym genialnym  posunięciem strategicznym Kancelarii Prezydenta na miarę tablicy na ścianie Pałacu?  Mamy próbę z jednej strony  podzielenia rodzin smoleńskich , stworzenia tam Przyczółka Prezydenckiego . Z drugiej  zaś mamy kolejną, zresztą nieudolną ,  próbę pozbycia się krzyża sprzed pałacu prezydenckiego. Jeżeli Paweł Deresz się sypnął to mamy do czynienia z typową  już chyba dla tej prezydentury sytuacją. Najpierw  jak u Pomysłowego Dobromira  wali nam się na łeb kula bilardowa ( z głuchym pogłosem) a potem wpadamy na genialny pomysł:  stwórzmy własną frakcję wśród rodzin smoleńskich a oni niech wyślą do nas list z prośbą o patronat nad pielgrzymką a potem my się  z radością zgodzimy. A przy okazji wywieziemy krzyż do Rosji. Sprytne co?

poniedziałek, 23 sierpnia 2010
Warzecha na prezesa PiSu !!!!! Albo Ziemkiewicz

Motto:

Boże chroń mnie  od przyjaciół bo z wrogami sobie poradzę

 

Ziemkiewicz, Warzecha, Lisiewicz, Janke, Migalski. Nagle im wszystkim się nie podoba PiS a zwłaszcza Jarosław Kaczyński.  Mamy oto nieprzebrany wysyp krytycznych wypowiedzi   na temat prezesa.  Kaczyński poddawany jest totalnej krytyce. Nagłaśnia  Smoleńsk a nie zajmuje się gospodarką  - mówią   wspomniani wyżej dziennikarze.  To nic że  Błaszczak  broni się , że przecież  zorganizowali konferencję na temat podwyżki  vatu , że  jest rytm konferencji prasowych  w takt podejmowanych przez rząd decyzji. Pomijam już  taki drobiazg, że mamy Wakacje  ,  urlopy, tradycyjny sezon ogórkowy gdzie   nagłówki  tabloidów  zwykle opisują  rekiny ludojady w Zatoce Gdańskiej. W tym roku za sprawą  wspomnianych dziennikarzy za ludojada robi Jarosław Kaczyński.

Ciekawe, że wysyp niepochlebnych opini nastąpił , że tak powiem " w punkt" . Nagle wszyscy ww dochodzą do takich samych wniosków.  Ciekawe na ile prezentowane poglądy są próbą  skoordynowanego wpływania na PiS. Mówi się że krytyk filmowy to niespełniony aktor czy reżyser. Podobnie  może być z  publicystą politycznym.  Zresztą co tu gdybać. Ziemkiewicz to przecież były rzecznik prasowy UPR. Może jest tak, że Panom dziennikarzom po prostu się wydaje , że oni są lepsi.  Sącząc wieczorami 20 letnią whiski  są przekonani , że  wszystko wiedzą o polityce i że Oni zrobiliby to lepiej.  Ślad takich dyskusji  można z łatwością wyśledzić w ich publicystyce.  Ostatni przykład to wpis Warzechy, który  tłumaczy ciemniakom z PiSu jak można wykorzystywać  nieprzychylne PiSowi media. W nocnych dyskusjach   każdy problem wydaje się łatwiejszy.  MY stajemy się coraz mądrzejsi a Kaczyński coraz głupszy.

Czytając od dawien dawna ww publicystów ze zdumieniem konstatuję (normalnie napisałbym „zauważam „ ale posiłkowanie się SWO to efekt czytania Wyżej Wymienionych), że o ile zgadzam się z nimi w 100 % w krytycznej analizie Platformy to niemal w 100 % nie zgadzam się z nimi w analizie sytuacji w PiSie ( też ktoś tak ma?). Może przyczyną jest to, że na PO patrzą z zewnątrz, zimno i obiektywnie. A na PiS patrzą jako na ugrupowanie plastyczne , na który mają ambicję wpływać? Bo może jest tak , że ww wcale nie są prawicowymi publicystami aspirującymi do roli publicznych autorytetów a są po prostu stroną zainteresowaną prowadzeniem przez PiS za pośrednictwem konkretnych polityków konkretnej polityki. Bylibyż Oni politykami przebranymi w dziennikarskie łaszki?

sobota, 24 lipca 2010
Tusk buduje mosty...ekspresowo

Czytam dzisiaj sprawozdania mediów z zawieszenia  wiechy  przez Donalda Tuska na gdańskim stadionie.  Przy okazji Donald  Tusk  dał dziennikarzom próbkę  wiedzy o swoim  mateczniku.

"Przypomniał, że otworzy za kilka dni w Kwidzynie most na Wiśle w Kwidzynie. "Czy może być coś piękniejszego dla narodu i jego przywódców wtedy gdy są warunki aby marzenia się spełniały (...) Te plany są ambitne i dotyczą strategii na dziesiątki lat" - powiedział."

Informacja jest dość elektryzująca dla  zainteresowananych tematem gdyż;

 

"Zarząd Budimeksu SA informuje, że w dniu 15 lipca 2010 r. otrzymał od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad Oddział w Gdańsku informację o wyborze oferty Konsorcjum Budimeksu SA (lider) i Ferrovial Agroman SA jako najkorzystniejszej w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego w trybie przetargu nieograniczonego na roboty budowlane: „Budowa mostu przez rzekę Wisłę koło Kwidzyna wraz z dojazdami w ciągu drogi krajowej nr 90”.

* Wartość kontraktu: 250.818.286,15 PLN netto

* Termin rozpoczęcia robót: nie później niż 30 dni po podpisaniu umowy

* Termin zakończenia robót:27 miesięcy

* Okres gwarancji: 60 miesięcy

 

Pomyślcie sobie: premier jedzie otwierać most a tu okazuje się że  tak naprawdę jedzie na rozpoczęcie budowy.  Jak w najlepszej komedii  o czasach realnego socjalizmu.

żródło Tutaj

sobota, 17 kwietnia 2010
Wałęsa na prezydenta?

No to uważajcie co zacznie się w pogrzebie.  Z oczywistych powodów Bronisław Komorowski nie ma szans   wyborach. Konfrontacja z  tą Polską , która wyszła na ulice i przeżywa ból nie daje mu na to najmniejszej szansy. I tu pojawia się  nasz Wódz.  Pierwsze co żrobił to wycofał  powództwa przeciko Lechowi Kaczyńskiemu.  Mimo, że z oczywistych powodów, śmierć pozwanego powoduje umorzenie  sprawy z automatu. A  dzisiaj udzielił wywaidu, który należy odczytywac jako   deklarację udziału w przyspieszonych wyborach.  Jeżeli  stanie się tak, to będziemy świadkiem niebywałego wydarzenia. Ci którzy byli zaprzysięgłymi wrogami Wałęsy w czasie tamtej prezydentury  jutro  być może staną się jego  entuzjastycznymi promotorami.   Więcej, ta częśc wyborców, kóra go w latach 90 tych  nienawidziła, szydziiła z niego, dzisiaj będzie go wynosić po niebiosa.  Nie wiem czy to się mu uda, ale  Wałęsa sądzi że jest szansa na powrót do polityki.

Czy Wałęsa  ma szanse na uznanie go przez  salon, PO, lewicę?  Oczywiscie , że tak. Po 10 latach liftingu Wałęsa to perła w koronie III RP. Odwrotnie  niż w  latach  90 tych, w pełni sterowalny  a przy tym idealny do pilnowania  żyrandola w Pałacu Prezydenckim.

Na przeszkodzie  tym wielkim aspiracjom może stanąć tylko agenturalna przeszłość. Na nieszczęście właśnie w tym tygodniu odbyła się rozprawa  Wałęsa  kontra Wyszkowski gdzie zeznawał   major  SB Janusz Stachowiak. Najważniejsze w tych zeznaniach wcale nie jest to, że Wałęsa "przysięgał na krzyżyk", brał pieniadze  za swoje donosy. Dyskwalifikujące  dla jego prezydenckich aspiracji jest to , że  ci spośród depozytariuszy wiedzy o Bolku , którzy chcieli złamać zmowę milczenia byli prześladowani , ciągani po sądach.

Ale to co dla normalnych, przyzwoitych ludzi jest  dyswalifikacjią    w polityce to dla  Michnika , Tuska itp to raczej przepustka  do wielkiego świata.

 

http://www.wprost.pl/ar/192628/Walesa-chce-wrocic-do-polityki/

http://niezalezna.pl/article/show/id/33094

niedziela, 11 kwietnia 2010
Wspomnienie Lech Kaczyński

Leszka Kaczyńskiego  miałem okazję poznać. Był moim nauczycielem akademickim. Z tej racji obserwowałem Jego a potem też i brata Jarka losy. Śledziłem jego dalszą drogę  ; faktyczny przewodniczący Solidarności, szef Niku, prezydent Warszawy potem prezydent Polski. NIe miałem okazji do kontaktów osobistych ale wielu moich znajomych i przyjaciół miało z Nim częsty kontakt. Obraz , który wyłaniał się z szarpanych wątków, półsłów, niedokończonych myśli to obraz przyzwoitego, ciepłego i mądrego człowieka. Człowieka zupełnie niepodobnego do kreowanej przez media wizji. Wczoraj w TVN 24 Rymanowski powiedział półgębkiem , że  prezentowaliśmy Prezydenta nie takim jakim był rzeczywiście. Okazuje się  nagle, że można  pokazać normalne zdjęcia Lecha Kaczyńskiego . Nie takie żeby go obśmiać czy wyszydzić. Z ogromną przykrością  odbierałem puste kpiny z  Lecha. Te wszystkie liczniki na blogach odmierzające koniec prezydentury. Ale tak naprawdę winą za atmosferę zohydzania Lecha Kaczyńskiego ponoszą media. Nie oglądam w tych dniach TVN 24. Nie kupuję ich żalu, dobrych słów pod Jego adresem. Uważam, że są winni , wraz z innymi mediami histerii którą rozpętali pod Jego adresem.  Oczekiwał bym raczej, że puszczą na wizję wszystkie swoje lekkie jak 100 słoni i subtelne jak nagan NKWdzisty dowcipy na jego temat.
Kaczyński to dramat prezydenta któremu media  stworzyły gombrowiczowską gębę . Prezydenturę Lecha Kaczyńskiego  wbrew  dominującym i wszech obecnym głosom oceniam bardzo pozytywnie. Przywracanie poczucia godności środowiskom kombatanckim, polityka historyczna nastawiona na budowanie dumy z faktu bycia Polakiem.  Ważną i dzisiaj ośmieszana  była jego polityka wobec byłych republik radzieckich. Uważał że niepodległe i związane z zachodem Ukraina, Litwa,Łotwa i  Estonia  to gwarancja niepodległości Polski. I jeszcze jedna bardzo ważna sprawa. Był pierwszym prezydentem RP który nie był tajnym współpracownikiem  komunistycznych służb

sobota, 21 lutego 2009
Bankructwo Unii Europejskiej czyli o nowożytnym kolonializmie

 

Wydawało się, tak nam przynajmniej od dwudziestu lat wbijano do głowy, że UE to jedna wielka rodzina. Że dzięki wejściu do UE uzyskamy bezpieczeństwo, że nasza gospodarką włączona w europejski krwioobieg będzie gwarantowała nam rozwój i dobrobyt.

Tymczasem nastał kryzys i naocznie widac jak UE radzi sobie z kurczeniem się gospodarek krajowych. Ano zupełnie sobie nie radzi. Nikt nie jest zainteresowany pomocą bankrutującym krajom na wschód od Polski, warto pamiętać: także pełnoprawnym członkom Unii Europejskiej. Okazuje się, że w dobie kryzysu patrzy się tylko pod kątem interesu gospodarki swojego kraju. Nadpobudliwy prezydent Frezydent ( flagowy przykład ADHD) chce wspomagać swoją gospodarkę ale tak aby nie korzystali z niej pracownicy zagranicznych ekspozytur francuskich firm. Niemcy na kolejne dwa lata zamykają swój rynek pracy. Przykłady narodowych egoizmów wielkich z UE można mnożyć. Można postawić tezę, że rozszerzenie Unii jest chwalebne wtedy kiedy wiąże się to z pozyskiwaniem nowych rynków , możliwością przejmowania ważnych struktur gospodarczych, banków , mediów itp. Oczywiście w czasie tego nowożytnego aktu kolonializmu mówi się tubylcom o wspólnym europejskim domu i innego tego typu popierdółki, które nie mają żadnego znaczenia gdy kończy się koniunktura. Wtedy okazuje się, że każdy liczy tylko na siebie a te kraje które uważały, że złapały Pana Boga za nogi znajdują się w dramatycznej sutyacji bo bez instrumentów ( banki, media) pozawalających na obronę przed gospodarczą ruiną.

środa, 30 lipca 2008
Uwolnić więźniów politycznych czyli synteza III RP i PRLu

Decyzja o aresztowaniu Wojciecha Sumlińskiego w niczym nie różni się od sytuacji sprzed 30 lat. Mamy tu do czynienia z próbą zastraszenia społeczeństwa i eliminacji człowieka niewygodnego. I dzisiaj tak jak w poprzednim ustroju sądy są instrumentem sprawowania władzy a nie niezawisłym organem wymiaru sprawiedliwości. Okazuje się , że niemal 20 lat po Okrągłym Stole historia zatoczyła koło. Przeżarte korupcją, usiane agenturą struktury państwa są zagrożeniem dla wolności obywateli. Tak jak za komuny tak i dzisiaj obowiązuje hasło „ dajcie człowieka a znajdziemy na niego paragraf". Sprawa Sumlińskiego jak w soczewce pokazuje zgniliznę całego systemu. Systemu gdzie rządzi intryga, prowokacja i gdzie o losie obywatela decyduje nie prawo ale interes wpływowych lobby. Niewielu chce to zauważyć ale Polska w ekspresowym tempie stacza się na pozycje republiki bananowej. Państwa gdzie żyje się dobrze jedynie skoligaconym i skooperowanym z tymi którzy tak naprawdę rozdają karty.

Dziwię się, że na Sumlińskiego nie bronią ci, którzy jeszcze niedawno włazili do klatki w obronie dziennikarza prasy lokalnej. Dzisiaj milczą . Ciekawe dlaczego. Może dlatego, że tamten dziennikarz lokalny uwikłał się w lokalny spór a Sumliński podniósł rękę na.... na właśnie na kogo podniósł rękę Sumliński? Czy pisząc o wynaturzeniach w służbach , agenturze i nieformalnych okładach , czy nie ocierał się niebezpiecznie o magnatów medialnych? O pryncypałów Olejnik, Żakowskiego i reszty medialnych mend?  Przecież w każdej agenturze , w każdej grze operacyjnej wpływ na media jest sprawą kluczową często przesadzającą o powodzeniu akcji. W dobrze zorganizowanej kooperatywie medialno bezpieczniackiej Sumliński powiedzmy to sobie językiem służb jest „wrzodem na dupie". Skąd pewność, że za chwilę nie wywlecze teczki Waltera czy Solorza , że nie nagra jakiego sfrustrowanego sbeka? No skąd? Aresztowanie dziennikarza ma jeszcze jeden walor . Dyscyplinuje brać dziennikarską. Kto w Tvnie podskoczy WSI? Kto opowie się po stronie dziennikarza ? Chyba tylko szaleniec nie obawiający się nieprzedłużenia kontraktu lub karnego przeniesienia do TVN Meteo. Aresztowanie ma dać do myślenia tym wszystkim, którym wydawać by się mogło że pewna epoka już się skończyła. Otóż nic bardzie mylnego . Ta epoka trwa , ma się dobrze i nic niestety nie wskazuje aby miała się skończyć. Wyrok na Sumlińskiego to takie szarpnięcie cuglami pokazanie „ kto tu rządzi" a przecież wiadomo , że rządzi wojskówka. Przy pomocy swoje pielęgnowanej latami agentury.

 

Aresztowanie Sumlińskiego to wydarzenie poza sporem , nawet gorącym, między konkurującymi ze sobą partiami politycznymi. To niebezpieczne wydarzenie, będące dowodem patologii wymiaru sprawiedliwości. Powinno budzić sprzeciw tych wszystkich , którzy chcą  państwa rządzącego się przejrzystymi i uczciwymi zasadami. Brak reakcji na aresztowanie Sumlińskiego doprowadzi do faktycznego cenzury w mediach, do stosowania zapisu na pewne obszary życia społecznego. Niestety ale wraca PRL.

Pytanie tylko jak my znajdziemy się w tej sytuacji.

 

List Otwarty Wojciecha Sumlińskiego tutaj

środa, 09 lipca 2008
"Przekazy dnia" propaganda totalna i szkodzenie państwu

           Warto zapoznać się z dzisiejszym artykułem Dziennika. Dziennikarze udowadniają w nim, że z kancelarii premiera rządu RP wychodzą instrukcje propagandowe dla posłów Platformy Obywatelskiej. Dziennikarze zdobyli ok 20 takich instrukcji z okresu ok. 2 miesięcy. Tekst jest interesujący bo pokazuje ważne źródło propagandy ostatnich miesięcy. Kilkudziesięciu polityków mówiących to samo do bezkrytycznych mediów stanowi potężny oręż w dyskredytowaniu niepodporządkowanych PO instytucji. "Przekazy dnia" bardzo wiele mówią o jakości fachowców je tworzących. Prawa do działań informacyjnych oczywiście nie można rządowi odmówić.

 Polityka informacyjna ważnych urzędów to nic odkrywczego. Obowiązują pewne sztywne zasady wśród których zasadami naczelnymi są klasa i rzetelna informacja. Jednak zastępowanie informacji propagandowymi, agresywnymi tezami to już zupełnie co innego."Przekazy dnia" pokazuję głębsze dno pod płotowego PiaRu Tuska. Najzabawniejsze jest to, że specjaliści Tuska wcale nie zajmują się przekazywaniem informacjio  efektach pracy rządu. Nie, oni zajmują się szczuciem mediów na swoich oponentów. Podstawową metodą jest nagłaśnianie tez artykułów prasowych. Rewelacje mediów wcale nie muszą być rzetelne, wystarczy że ich ostrze będzie skierowane przeciwko PiSowi. Pojawienie się takiego "rodzynka" (:)) uruchamia piarowską machinę : tezy artykułu pojawiają się w Przekazie dnia by po chwili stać się amunicją w antypisowskiej kanonadzie. Zaiste genialny instrument . Nie trzeba tworzyć informacji bo dzięki sympatii mediów można już prawie rok koncentrować się na flekowaniu opozycji.

Ci , którzy pamiętają jazgot PO i mediów w sprawie świętości Balcerowicza i zakaz jego krytykowania jako prezesa NBP mogą  swoją pamięć skonfrontować z tezami Przekazów dotyczącymi Skrzypka. Z lektury wynikają dwa wnioski. Pierwszy jest oczywisty: krytykować wolno tylko prezesa NBP nielubianego przez Platformę Obywatelską. Drugi wniosek jest dalej idący ale pozostający w bezpośrednim związku z pierwszym. Z powodu nadprzyrodzonej mocy Donalda Tuska szkodzącą Złotówce , Gospodarce, Polsce itd. krytyka Balcerowicza  (prezesa NBP) jest całkowicie nieszkodliwa gdy dotyczy Skrzypka (prezesa NBP).

Szkoda, że Dziennik nie pociągnął sprawy do samego końca. To co jest najważniejsze w tej sprawie, poza samym faktem ujawnienia "Przekazów dnia", to fakt, że kancelaria Premiera prowadzi działania dyskredytujące legalne organy państwa. Już bez "przekazów" zachowanie Tuska jest co najmniej dyskusyjne. Tusk idący na spotkanie z prezydentem jakoś nie może sobie odmówić połajanki w mediach wobec prezydenta, z którym za moment ma się spotkać. Ciekawe, czy przyjdzie czas na refleksję w mediach, że takie zachowanie Tuska burzy kulturę polityczną w Polsce. Organizowanie nagonki na prezydenta, wykorzystywanie mediów żeby podważać jego wiarygodność to według mnie działanie wbrew interesom państwa. A niezależnie od wszystkiego to także dowód małości Tuska.

Kto wie czy nie jest wręcz niekonstytucyjne. W końcu w konstytucji jest zawarta zasada współpracy rządu i prezydenta. Wydaje się, że kancelaria  Premiera nie ma też prawa dyskredytować, wręcz szkalować opisanymi wyżej metodami  pozostających w opozycji partii politycznych.


Ciekawe też jak zareagują dziennikarze, bo z artykułu Dziennika wynika, że  zostali  oni potraktowani przez rząd jak tzw. "pożyteczni idioci" . 

wtorek, 08 lipca 2008
Sławomir Cenckiewicz i Grzegorz Gontarczyk "Lech Wałęsa a SB"

 Wobec trudności w dostępie do tej książki podaję link to  ebooka:

 Cenckiewicz, Gontarczyk "Lech Wałęsa a SB"

Hasło: jutrzenka

wtorek, 01 lipca 2008
Czarnecki czyli Korporacja agentów i oficerów SB

Rzepa właśnie podała, że jeden z najbogatszych Polaków współpracował z SB. Z dokumentów wynika, że Czarnecki rozpoczął wspólpracę z SB już w wieku  18 lat donosząc na uczniów ze szkoły średniej.  Ten news właściwie nie powinien dziwić. W końcu jest jedynie potwierdzeniem  powszechnego przekonania o tym że naprawdę wielkie pieniądze robili/robią w Polsce agenci i prowadzący ich SBecy.  Warto się zastanowić i zbadać na ile dawni Tajni Wspólpracownicy Służby Bezpieczeństwa  i prowadzący ich agenci są dzisiaj związani wspólnymi interesami. W  przypadku Czarneckiegoo sprawa jest dość prosta. O ile w mrocznych latach 80 tych  Czarnecki był tylko prostym donosicielem o tyle  prezes giełdowej spólki LC ( Leszek Czarnecki) CORP znanej między innymi z  budowy  SKY TOWER jest Konrad Dubelski,  w latach 80 oficer Służby Bezpieczeństwa. Ciekawe, czy w przypadku Dubelskiego mamy do czynienia z " praniem histori" . Jeszcze 3-4 lata temu informacje na temat  Dubelskiego  jako oficera SB były dostępne w sieci. Dzisiaj ze zdumieniem stwierdziłem, że  po tych informacjach nie zachował się żaden ślad w necie.  Na szczęście jest jeszcze ludzka pamięć.

 

poniedziałek, 02 czerwca 2008
Środa 4 czerwca Gdańsk ul. Polanki. Spotykamy się pod domem Bolka
sobota, 29 marca 2008
Cejrowski olewa Polskę

Ciemnogrodzianin z Kociewia, twórca WC Kwadrans, piewca swojskości, patriotyzmu, wartości rodzinnych postanowił zrezygnować z polskiego obywatelstwa. Główna motywacją jest rozpierające Cejrowskiego poczucie wolności i chęć ucieczki przed podatkami. Jest jeszcze tłumaczenie o tłamszącej Cejrowskiego Unii Europejskiej. Co ciekawe, większość fanów Cejrowskiego decyzją Mistrza jest zachwycona. Tak jak do tej pory w slalomie między mikrofalówką, wypasionym laptopem i jakuzzi w SPA znajdowali chwilę wytchnienia w marzeniu o romantycznej przygodzie tak od teraz będą marzyć o porzuceniu kraju i pójściu drogą swojego Mistrza. Najgorsze że epidemia może przybrać iście apokaliptyczne rozmiary. Rajdowcy z Rajdu Paryż - Dakar osiedlą się w Maroko i przejdą na islam, naukowcy ze stacji na Spitsbergenie przejdą na eskimosizm; strach pomyśleć czym się to może skończyć. Można bardzo łatwo , bo przy pomocy zaledwie kalkulatora, obliczyć ile potrzeba Boeingów 737 aby przewieźć, powiedzmy w ciągi roku 40 milionów sfrustrowanych Polaków, do krajów o niższych podatkach, gdzie nie ma jesienno zimowej pluchy, gdzie Unia nie sięga z biurokratycznymi mackami. No ale to już nie problemem obywatela dorzecza Amazonki.

Ale prawda może być też bardziej prozaiczna. W swoim wpisie Cejrowski zapewnia fanów, że nadal tyle samo czasu będzie spędzał w Polsce, wydawał ( i sprzedawał ) książki, występował w mediach. Może zauważywszy popularność polsko korzennych gości Moniki Richardson postanowił pójść tą drogą?

Nie wiem jaka jest prawda. Wydaje mi się, że Cejrowski po zdjęciu z anteny WC Kwadrans ugiął się przed presją warszawki i polit. poprawnych mediów. Nie zdecydował się na zmarginalizowanie, zgrabnie odciął się od głoszonych przez siebie poglądów na temat życia w Polsce na rzecz opisywania życia w najbardziej odległych zakątkach świata. Taka niekontrowersyjna tematyka, ciekawa narracja pozwoliła przykryć pamięć Pierwszego Kowboja RP i otworzyła drogę do TVN Style i kretyńskich wodewili

Cóż, szczęść Boże Cejrowskiemu na nowej drodze życia.

Co smaczniejsze cytaty z Mistrza:

"
1. Moja emigracja nie będzie miała wpływu na produkcje programów dla telewizji, bo to przecież wszystko jedno, czy na zagraniczny plan zdjęciowy wyjeżdzam z Polski, czy z zagranicy, prawda?

2. Moja emigracja nie będzie miała wpływu na pozostałe moje aktywności, czyli audycje w radiu, pisanie książek, występy itd, bo przecież juz od kilku lat wiele miesięcy każdego roku spędzam za granicą, a jednak udzielam się w polskich mediach. Teraz po prostu będę przyjeżdzał do Polski (jako obwatel innego pastwa), a nie wracał do Polski (jako obwatel RP). Liczba miesięcy spędzanych w kraju sie nie zmieni. Zakres aktywności w mediach też nie. Zmieni sie jedynie mój paszport, oficjalne miejsce stałego pobytu, a przedwe wszystkim miejsce i WYSOKOŚĆ płaconych przeze mnie podatków.

I o to właśnie chodzi z tą moją emigracją - o swobody gospodarcze i obywatelskie. Jako obywatel Unii Europejskiej jestem spętany przepisami, biurokracją i rabowany z majątku za pomocą fiskusa. Zrzucając unijny paszport wyzwalam się.

 

A do Polski nadal będe miał prawo przyjeżdżać kiedy mi się spodoba i przebywac tu tyle miesięcy ile dotychczas, bo mam tu firmy, trochę majatku, rodziców i Publiczność.

ergo: Z Waszego punktu widzenia nic się nie zmieni - po prostu będę miał inny paszport w kieszeni."

 

piątek, 28 marca 2008
Czy media prywatne zagrażają demokracji ?

 

Niczym nowym jest stwierdzenie,że PiS niezależnie czy sprawuje władzę czy jest w opozycji i tak jest dla mediów dyżurnym chłopcem do bicia. Wielu publicystów i polityków diagnozowało ów antypisowski przechył. Przyczyną jest parasol ochronny, zupełnie świadomie rozkładany nad PO przez postnomenklaturowych i zagranicznych właścicieli prywatnych mediów.

Można popełniać tysiące wpisów dokumentujących coraz bardziej bezczelne przykłady nierównego traktowania polityków w zależności czy należą do hołubionego frontu ludzi dobrze wychowanych czy też reprezentują czarną sotnię. Posiadając nieograniczony wpływ na kształtowanie opinii publicznej, media prywatne przy ochoczym udziale polityków PO i SLD ukuły wśród ogółu Polaków, między innymi i takie przekonanie, że media publiczne a zwłaszcza TVP są prawicowe i nieobiektywne.

Lata prania mózgów spowodowały, że stronnicza Gazeta Wyborcza i jawnie antypisowskie imperium medialne Waltera są uznawane za wzór cnót dziennikarskich a dopuszczające do udziału w publicznej dyspucie głosów tych przed którymi zamknięte są drzwi TVN-24 i Gazety Wyborczej, media publiczne to skandal, dowód nieprawidłowości i stronniczości.

Siłą mainstreamu jest tzw. nadbudowa. Wszelkiego rodzaju stowarzyszenia, kapituły i plebiscyty. Co ciekawe struktury te wcale nie są zainteresowane standardami dziennikarskimi, niezależnością zawodu dziennikarza . Ich istota polega raczej na wspieraniu budowanego przez lata przeświadczenia że ma być tak jak jest. Że takie właśnie są standardy, że taka a nie inna jest definicja rzetelności, niezawisłości dziennikarskiej. Proszę zauważyć , że ewidentne naruszenia ciszy wyborczej przez Gazetę Wyborczą nie spotkało się z najmniejszym nawet potępieniem. Podobnie jest z oficjalnym opowiedzeniem się przez Adama Michnika po stronie PO w czasie ostatniej kampanii wyborczej . Takie działania zabijają demokrację i degenerują media. Media jednowymiarowe, których głównym zadaniem jest zwalczanie złych- obcych i promowaniem dobrych - swoich są tylko instrumentem do zdobywania i utrzymywania władzy a nie sposobem komunikowania się obywateli.

Niestety z mediami jest tak jak z pieniądzem. Tak jak zły pieniądz wypiera pieniądz dobry tak samo media złe wypierają media dobre. Zamiana znaczenia podstawowych słów takich jak rzetelność i profesjonalizm powoduje że media publiczne znajdują się w dramatycznej sytuacji. Nie dopuszczając do głosu publicystów i polityków z „wilczym biletem" od mediów prywatnych zaprzeczają obiektywnym standardom i stają się medium podobnym TVN 24 lub Gazecie Wyborczej. Udzielając zaś głosu ( bynajmniej nie na zasadzie wyłączności) publicystom, specjalistom , autorytetom o poglądach prawicowych stają pod zarzutem zawłaszczenia mediów przez prawicę

Takie zdegenerowanie i zprimityzowanie roli mediów zmierza prostą drogą do likwidacji ( a przynajmniej skarlenia) mediów publicznych i wykluczenia z debaty nieprawomyślnych i nie umiejących przyjąć rządzących mediami zasad dziennikarzy. Za chwilę Wildszteina, Ziemkiewicza, Wyszkowskiego, Rybę, Pospieszalskiego i im podobnych będzie można oglądać tylko w eremach gdzieś w Bieszczadach, gdzie co najwyżej będą robili za atrakcję turystyczną, Za prawicę i sumienie świadomego społeczeństwa będą robili odpowiedzialni i świadomi zasad rządzących tym zawodem dziennikarze typu Wołek, Lis, Żakowski.

Ps. Niejako na potwierdzenie tez powyższego wpisu, właśnie przed chwilą TVN 24 podał, że Monika Olejnik dostała kolejnego w swojej karierze Wiktora.

 

poniedziałek, 24 marca 2008
Historia rodziny Tusków i moja misja Czerwonego Krzyża

W świątecznej Gazecie Wyborczej - Trójmiasto , pojawił się wywiad z matką Donalda Tuska. Wywiad ciekawy i odsłaniający wiele nieznanych szerokiej opinii faktów z życia rodziny Tusków. Szczerze mówiąc, czytając wywiad, nie mogłem oprzec się wrażeniu, że jego głównym celem jest rozminowanie tematu niemieckich korzeni Tuska. Na miano newsa zasługuje informacja, że oprócz znanej już historii z Dziadkiem z Wermachtu, był też dziadek budujący jako robotnik przymusowy Wilczy Szaniec. W świetle okazywanej w tekście wylewności w opowiadaniu o wojennych losach Tusków, dziwna wydaje mi się reakcja Tuska z okresu kampanii prezydenckiej, że „ w naszej rodzinie nic się o tych sprawach nie mówiło" . Jak dziś pamiętam reportaż z jednego dnia kampanii Donalda Tuska , gdy ten uderzając nerwowo ( teatralnie?) w oparcie fotela w samochodzie mówi pod adresem swojej kuzynki Sylwi Pietrzykowskiej „ dlaczego ona mi nie powiedziała skoro wiedziała o tej historii". Okazało się, że kandydat na prezydenta, historyk z wykształcenia, wydawca albumów o Gdańsku nie wiedział nic o historii swojej rodziny. Dzisiaj, przy okazji tego wywiadu dowiadujemy się więcej o niemieckich korzeniach Tusków. Dowiadujemy się , że część rodziny ( siostra dziadka wraz z trójką dzieci ) utonęła na statku "Wilhelm Gustloff" , na którym niemieccy cywile starali się ewakuować do Niemiec. Dowiadujemy się też, że Adolf Hitler w akcie humanitaryzmu i swojej wrodzonej dobroci odwiedzał w szpitalu francuskich, angielskich i polskich robotników przymusowych, którzy ulegli wypadkowi przy budowie Wilczego Szańca. Sądzę, celem tego fragmentu wywiadu było pomniejszenie „aktu poklepania po ramieniu ( policzku? wg Barbary Szczepuły) dziadka dzisiejszego premiera przez Adolfa Hitlera" a wyszło tak jak wyszło.

Dokonując tego wpisu chciałbym poczynić kilka ważnych zastrzeżeń.

Celem wpisu nie jest dyskredytowanie Tuska ze względu na takie czy inne losy jego rodziny. Oceniajmy człowieka, jego poglądy i dokonania. Niemniej jednak w demokracji ważne jest też to skąd kto się wywodzi, jakie ma korzenie i co go kształtowało. Wiadomo , że Polskie Siły Zbrojne w prawie 40 % składały się z dezerterów z armii niemieckiej ( na 228 tys. żołnierzy dezerterów było 89 600 ). Tak więc fakt powołania dziadka Tuska do Wermachtu ma drugorzędne znaczenie wobec ewentualnej próby ukrycia tego faktu przed opinią publiczną. Uważam, że wyborcy mają prawo wiedzieć o historii Tusków tak samo jak należy im się wiedza o rodzinie Cimoszewiczów czy Borowskich ( dawniej Berman) , Kwaśniewskich ( Stoltzmanów) czy Michników ( Szechterów). I chociaz takie zestawienie nazwisk może być dla Tuska niemiłe to jednak fakt uczestniczenia w polityce to wymusza. Niestety, jest to wiedza spóźniona przynajmniej o kilkanaście lat. Historia nie rozpoczęła się 1988 roku umową Okrągłego Stołu a dużo wcześniej. Wiodący dziennikarze i politycy zdają się o tym uporczywie zapominać. Wiedza ta jest tym bardziej potrzebna, że odnoszę nieprzeparte wrażenie, że dostęp do niej jest nam dawkowany jeżeli wręcz nie mamy do czynienia z manipulacją.

I jeszcze sprawa kontekstu politycznego. Polacy a zwłaszcza ta ich część która znajduje się w opozycji jest, i chyba ma do tego prawo, uwrażliwona na rozkładanie akcentów w polityce zagranicznej. Polityka Tuska w tym wymierze co prawda dopiero się kształtuje ale już pewne jej elementy mogą budzić zaniepokojenie. Prężenie muskułów wobec USA, odmienianie słowa „twardy" przez wszystkie możliwe przypadki jakoś dziwnie razi w konfrontacji z proniemiecką i prorosyjską polityką miłości , consensusu i spijania miodku z dziubków.

Doskonale wiem , że emocje i deklaracje polityków w ogniu kampanii wyborczej należy brać w pewien cudzysłów. Wiem, że nie je się obiadu takiej temperaturze w jakiej się go gotuje. Jednak polityka zagraniczna obecnego rządu jawi się jako co najmniej niekonsekwentna i niespójna . Poniżej zamieszczam dwie typowe dla Tuska i PO wypowiedzi w sprawie Niemiec wypowiedzianych przez obecnego premiera w czasach gdy był jeszcze w głębokiej opozycji i proszę o skonfrontowanie ich z dzisiejszą rzeczywistością:

cytat z Onetu (2005):
"Chciałbym także, aby przy okazji tej uchwały Polacy głośno powiedzieli, że czas pokuty za takie winy, jakie były udziałem Niemiec w czasie II wojny światowej nigdy się nie kończy" ,

...w Gdańsku urodzony, z dziada pradziada mieszkający" i dlatego wyczulony na problematykę polsko-niemiecką, bardzo wyraźnie odczuwa, że "Niemcy chcą wyzbyć się historii, że dzisiaj Niemcy niezależnie od tego, jaką partię polityczną reprezentują chcieliby w dużej mierze napisać jednak tę historię na nowo, a najlepiej o niej zapomnieć".

PS> W omawianym wywiadzie mama Tuska ubolewa, że nie ma żadnej rodziny w Niemczech. Wiem, że powojenne losy układają się czasami przedziwnie i dramatycznie a rodziny odnajdują się czasami po wielu latach. Gdyby tak się stało za sprawą mojego bloga to byłoby mi miło:

Ingo Tusk
Schriftführer

http://www.sportaerzteverband-hessen.de/vorstand.htm

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 27
teraz na blogu

Nie czytam czerwonego szmatławca reaktywacja statystyki www stat.pl www.michalkiewicz.pl - strona autorska Stanisława Michalkiewicza Prawy Prosty - galba.net.pl Gazeta Polska Kataryna.blox.pl Haribu.blog.onet.pl Geralt.blox.pl Dokwadratu.blogspot.blox.pl Cyberowca.blogspot.com Homester.blox.pl Foxx.salon24.pl reaktywacja
wolnosc.dla.tiszerta.com
Skopiuj CSS